MIME-Version: 1.0 Content-Type: multipart/related; boundary="----=_NextPart_01C70743.388E4680" Ten dokument to jednoplikowa strona sieci Web nazywana również plikiem archiwum sieci Web. Jeżeli widzisz ten komunikat, przeglądarka lub edytor nie obsługują plików archiwum sieci Web. Pobierz przeglądarkę obsługującą archiwa sieci Web, na przykład przeglądarkę Microsoft Internet Explorer. ------=_NextPart_01C70743.388E4680 Content-Location: file:///C:/CB2EA239/HistoriaBozeny.htm Content-Transfer-Encoding: quoted-printable Content-Type: text/html; charset="us-ascii"
Bożena Kleczkowska:
Do chwili zdarzenia,
które miało miejsce w marcu 2001 roku, a którego przebie=
g za
chwilę pokrótce przypomnę, cały mój czas i
energię pochłaniały wyłącznie sprawy osobiste zawodowe.
Po raz pierwszy w
życiu przekroczyłam granicę własnej intymności i
prywatności , ponieważ wydarzyło się w moim życiu
coś, co nie powinno mieć miejsca, coś bardzo złego i
niebezpiecznego dla życia i zdrowia.
Mianowicie, prawie
sześć lat temu na wyraźne zlecenie lekarzy wykonałam
badania prenatalne, które niestety, wykazały nieuleczalną =
do
tej pory na całym świecie ciężką genetyczną
wadę płodu znaną jako „Zespół Downa”.
Poddałam się tym badaniom ponieważ chciałam skorzysta=
263;
z najnowszych osiągnięć nauki, aby mieć
możliwość wyboru i podjęcia właściwych decyzj=
i. Uwzględniając
mój wiek i sytuację osobistą, świadomie i zdecydowanie
podjęłam decyzję przerwania ciąży. Nie muszę
chyba dodawać, jak trudna i zarazem bolesna była to decyzja.
Przybyłam do j=
ednego
z warszawskich szpitali ze wszystkimi wymaganymi przez prawo dokumentami
– wynikiem badania prenatalnego i wydanym na jego podstawie skierowan=
iem
do szpitala na zabieg przerwania ciąży. Miałam ze sobą
również dodatkowo zgodę konsultanta regionalnego, o
którą wcześniej poprosił sam ordynator.
Pragnę
podkreślić, że zarówno zgoda konsultanta regionalnego,
jak również wszystkie żądane później
dokumenty, były czystym wymysłem ordynatora, który bezpraw=
nie
domagał się ode mnie rzeczy niemożliwych i utrudniał mi
zrealizowanie mojego zamiaru, co zresztą potwierdziły zapadł=
e później
w mojej sprawie wyroki Sądu Lekarskiego i Karnego.
To, co spotkał=
o mnie
w tym szpitalu przeszło wszelkie moje oczekiwania. Do tej pory kilkudn=
iowy
pobyt tam kojarzy mi się z szokiem kulturowym, łamaniem podstawow=
ych
praw człowieka, całkowitym bezprawiem i wszystkim tym, co mog=
1;
stworzyć tylko barbarzyńcy.
W tym szpitalu z
niepojętych przyczyn sprawa na pierwszy rzut oka prosta i oczywista
zaczęła nabierać monstrualnych, niezrozumiałych
kształtów. Pan ordynator, w drugim dniu mojego pobytu w szpital=
u,
całkowicie ignorując pilność sprawy i wszelkie zalecenia
medyczne, wstrzymał decyzję wykonania indukcji, tłumaczą=
;c
się tym, że ma poważne trudności ze zrozumieniem
dostarczonych przeze mnie dokumentów, np. zupełnie nie
mógł sobie poradzić z rozszyfrowaniem słowa zgodne/c=
zy
zgodnie z Ustawą, znajdującego się na dokumencie wydanym prz=
ez
Konsultanta Regionalnego.
W związku z ty=
m, na
wszelki wypadek zażądał zgody od wyższej instancji R=
11;
ówczesnego Konsultanta Krajowego – profesora Chazara,
którego poglądy na ten temat, jak później
dowiedziałam się, były jednoznaczne. Pan ordynator miał
również poważne wątpliwości co do tego, czy
Zespół Downa jest wystarczającym powodem do tego typu zabiegu, ponieważ=
; w
Ustawie ta choroba explicite nie jest wymieniona, czym wykazał nieznaj=
omość
światowych standardów wiedzy na ten temat. Jednak przy tym
wszystkim pan Ordynator wykazał dobrą wolę i sam postanowi=
322;
skontaktować się telefonicznie z prof. Chazanem w mojej sprawie, =
od
której to rozmowy uzależnił dalsze moje losy. Nie trudno
się domyśleć, że rozmowa przez telefon z profesorem
okazała się dla mnie niepomyślna i w związku z tym R=
11;
zostałam wypisana ze szpitala – wbrew mojej woli, w
głębokim stresie, z lękiem o moje zdrowie i życie,
zagłodzona, ponieważ przez cały czas nie podawano mi
posiłków, gdyż w każdej chwili mogła
nadejść łaskawa dla mnie decyzja wyższych
urzędników, kompletnie rozbita, ze świadomością,
że mam urodzić dziecko kalekie.
Natychmiast po
opuszczeniu tego koszmarnego szpitala zaczęłam starać si=
1; o
przyjęcie do innej placówki zdrowia, chociaż do końca=
nie
byłam pewna, czy nie powtórzy się dramat z poprzedniego
szpitala, gdyż ordynator sugerował, że z takimi dokumentami
żaden szpital mnie nie przyjmie, bo jest to niezgodne z
obowiązującymi przepisami. Na szczęście wszystko
przebiegło pomyślnie i nikt nie zakwestionował moich
dokumentów i związanych z nimi moich praw.
Drugi szpital okaza=
ł
się przyjazny i udzielił mi natychmiast fachowej pomocy.
Ja jednak nie mog=
322;am
zapomnieć tego, co przeżyłam w pierwszym szpitalu i
wkrótce po tym zajściu poinformowałam Prokuraturę i i=
nne
wiodące instytucje państwowe i społeczne, aby mocą swego
urzędu, mocą prawa i zdrowego rozsądku spowodowały
zaniechanie tego typu bezprawnych praktyk lekarzy w państwowej
służbie zdrowia skierowanych przeciwko zdrowiu i wolności
człowieka.
Chciałam, aby
kobiety w Polsce z chwilą, gdy badania prenatalne okażą si=
281;
dla nich niepomyślne, mogły swobodnie decydować o swoim losi=
e i
nie były narażone na takie trudności jak ja.
Dlatego z trwog=
1;
słucham i obserwuję to, co dzieje się w tej chwili w Sejmie w
związku za zgłoszoną propozycją zaostrzenia
obowiązującej w tej chwili ustawy. Budzi we mnie zgrozę
myśl – co by było, gdyby proponowana przez niektórych
parlamentarzystów ustawa w tak bezwzględnej zaostrzonej formie
istniała sześć lat temu. Ile by wywołała zła,
cierpień i tragedii, jak bardzo by ograniczała naszą
wolność.
Tak jak nasza plane=
ta
musi pomieścić nas wszystkich, jakże równie i odmienn=
ie
myślących, tak i ta obowiązująca obecnie ustawa jest da=
leko
idącą kompromisową kwintesencją ścierających
się poglądów, postaw, zasad i innych spraw mających
bezpośrednie odniesienie do życia człowieka. Problemem jest
stosowanie jej w praktyce, a nie udawanie, że jej nie ma, poprzez
ograniczanie wolności wyboru przez samą kobietę.
Wolność przysługuje każdemu. Rozwój człowie=
ka
jest indywidualny i opiera się o jego własne wybory. Granicą
wolności dla jednostki jest wolność innych. Jest to fundament
prawny pod wolność jednostki, co znajduje rozwinięcie w filo=
zofii
rządów demokratycznych.
Jedynym
usprawiedliwieniem ograniczenia swobody działania innego człowieka
jest samoobrona, a jedynym celem, dla osiągnięcia którego =
ma
się prawo sprawować władzę człowiekiem w cywilizow=
anej
społeczności jest zapobieżenie krzywdzie innych. Każdy
człowiek jest odpowiedzialny przed społeczeństwem jedynie za
tę część swego postępowania, która dotyczy
innych. W tej części, która dotyczy wyłącznie je=
go
samego, jest absolutnie niezależny, ma suwerenną władzę=
nad
sobą, nad sowim ciałem i umysłem.
Bez wątpienia, decyzja posiadania potomstwa, jakości tego potomstwa jest osobistą= ;, indywidualną sprawą każdej kobiety i dlatego ingerencja osób trzecich, lekarzy, konsultantów, parlamentarzystó= w w rażący niezgodny z prawem swobód godzi w wolność kobiety, wolność człowieka i kojarzy mi się z despotyzm= em, a więc uprawnioną metodą rządzenia barbarzyńcami.<= o:p>
Sprawa przerywania
ciąży wiąże się nierozłącznie z
poszanowaniem zdrowia i życia.
Ci, którzy t=
ych
zabiegów zabraniają, nawet w takich przypadkach jak mój,
interpretują w swoisty sposób piąte przykazanie „Nie
zabijaj!” opierając się na dosłownym jego brzmieniu.
Tymczasem wiadomo, że to przykazanie wzięte dosłownie i
bezwzględnie, utrzymać się nie da i wychodziłoby w wielu
przypadkach na obowiązkowe samobójstwo. Więc nie należ=
;y
się na ten tekst powoływać, bo wówczas na przykł=
ad
amputacje byłyby niedopuszczalne. Tak więc hasła
niektórych parlamentarzystów mające na celu zmianę
istniejącej Ustawy nie mają nic wspólnego z wiedzą o
człowieku i funkcjonowaniem jego organizmu. Również nie
mają nic wspólnego z osiągnięciami
współczesnej nauki, mam na myśli genetykę, któ=
ra
służy dobru człowieka i tak jak w moim przypadku, pomaga uni=
knąć
prawdziwej tragedii, jaką dla mnie byłoby posiadanie dziecka
nieuleczalnie chorego
Obowiązują=
;ca
obecnie ustawa daje możliwość wyboru. Ja podjęłam
wiadomą decyzję. Ale przecież inne kobiety mogą
postępować inaczej. Nie można jednak zmuszać do
macierzyństwa niepożądanego, bo to jest sprzeczne z interesa=
mi
dziecka i samej kobiety.
Tym parlamentarzyst=
om,
którzy są przeciwni badaniom prenatalnym proponuję, aby nie
korzystali również z innych osiągnięć
cywilizacyjnych, jakimi s a bez wątpienia współczesne budo=
wle
z całą infrastrukturą, nagłośnienia sal, na
przykład w gmachu Sejmu, i samochody – i aby spotykali się =
na
leśnej oczywiście przybywając pieszo, bo furmanka to
również osiągnięcie cywilizacji.
Na zakończenie
informuję, że sprawa moja znalazła epilog w Sądzie R=
11; najpierw
lekarskim, potem Karnym i w perspektywie jest jeszcze Sąd cywilny. Do =
tej
pory, po prawie sześciu latach chodzenia po sądach, dwukrotnym
umorzeniu sprawy przez prokuraturę, wyrok pełnomocny zapadł
jedynie w Sądzie Lekarskim, który stwierdził winę lek=
arza,
ale ukarał go tylko upomnieniem za bałagan na biurku, a po moim
odwołaniu również za nieznajomość ustawy. Tak=
80;e
Sąd Karny, w którym występuję jako oskarżycielka
posiłkowa uznał oskarżonego winnym tego, że jako
funkcjonariusz publiczny nie
dopełnił ciążących na nim obowiązków,
przez co uniemożliwił przeprowadzenie u mnie przerwania
ciąży, czym działał na moją szkodę i
postanowił postępowanie warunkowo umorzyć na okres pró=
;by
wynoszący 2 lata. Ponadto zobowiązał oskarżonego do
zapłaty na rzecz jednej z organizacji kobiecych kwoty 5 tysięcy
złotych.
Jest to wyrok
nieprawomocny. Obrońcy oskarżonego w apelacji twierdzą, &=
0;e
ordynator nie jest funkcjonariuszem publicznym, a więc ta cała sp=
rawa
jego nie dotyczy. Sam oskarżony nie przyznaje się do winy i z upo=
rem
maniaka twierdzi, że gdyby dzisiaj miała miejsce sytuacja sprzed
sześciu lat, postąpiłby dokładnie tak samo. A więc
wbrew mojej woli i przepisom wypisałby mnie ze szpitala, abym na
własną rękę szukała wymyślonych przez niego
dokumentów, które on ewentualnie uzna za „dobre”.=
Oskarżony
według mnie w rażący sposób ignoruje prawo, zasady et=
yki
zawodowej i pouczenia sądu. Jest to postawa demoralizująca, szkod=
liwa
społecznie i bardzo niebezpieczna. Dlatego wydaje się, iż
powinno się prewencyjnie z nakazu sądu zabronić pełnien=
ia
funkcji publicznych przez osoby tak myślące. W związku z tym
postanowiłam również złożyć apelację j=
ako
pokrzywdzona i oskarżycielka posiłkowa, aby sąd dodatkowo
ukarał oskarżonego poprzez zastosowanie środka
zabezpieczającego, jakim byłoby uniemożliwienie przez jaki=
347;
cza pełnienia przez niego funkcji publicznych. Wówczas
oskarżony miałby więcej czasu, jeśli sześć la=
t to
za mało, na przemyślenie tego co zrobił i zaznajomieni si=
81;
z przepisami bezpośrednio dotyczącymi tego, czym od 40 lat si=
1;
zajmuje.
W moim odczuciu wyr=
ok
uwzględniający taki środek zabezpieczający lepiej
służyłby poczuciu sprawiedliwości i odpowiadałby
prawu.
Kończąc
pragnę podzielić się z Państwem smutną refleksj=
61;.
Cały proces w
Sądzie Lekarskim, jak i w Sądzie Karnym nie wniósł do
sprawy nic nowego, jeśli chodzi o ustalenie faktów. Wszystko o =
czym
powiadomiłam prokuraturę potwierdziło się. Są ju=
380;
stosy akt w tej sprawie, niektórzy świadkowie niestety nie
dożyli już przesłuchania, ponieważ obrońcy
oskarżonego robią wszystko co w ich mocy, aby
przedłużyć tak prostą sprawę w czasie. Było
już tyle posiedzeń sądu, tyle odwołań, apelacji, t=
yle straty
czasu na dojazdy do sądów, pisanie odwołań. Czy nie
lepiej było nie iść z tą sprawą do prokuratury,
starać się o niej zapomnieć, żyć dalej, nie
dążyć za wszelką cenę do sprawiedliwości.
Może
niektórzy tak właśnie by zrobili. Może dla nich
byłoby to dobre.
Ale wówczas,=
gdyby
nikt nie reagował na zło i głupotę, gdyby nikt nie
protestował, to z pewnością wprowadzano by prawa, któ=
rych
konsekwencje byłyby tragiczne dla ludzi.
Tak więc
zdecydowanie jestem przeciwna restrykcyjnym zmianom obecnego prawa. W
głębi duszy wierzę w siłę rozumu i
mądrość człowieka. Mądrość musi
przezwyciężyć głupotę. Nie niszczmy tego co ju&=
0;
mamy i nie wstrzymujmy postępu, bo przyszłe pokolenia nas za to
ocenią.