Biuletyn
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Nr. 2 (15) - wiosna 2000

Logo FEDERA


Komentarz bieżący

Interwencja policji gabinecie ginekologicznym w Lublińcu

List do RPO
List Otwarty
Pod Napięciem

Pięć lat po IV Światowej
Konferencji na rzecz Kobiet
w Pekinie


PEKIN + 5 - Genewa
PEKIN + 5 - Nowy Jork

Ze Świata Nauki

"Życie" przeciw prawom człowieka

Program Polityki
Prorodzinnej Państwa

Rodzina w świetle prawa

Dbaj o zdrowie!

Z historii
Stowarzyszenia Pro Femina


Nasz Dziennik o działaniach ONZ

Najnowsze publikacje Federacji:

e-mail:
federkob@waw.pdi.net


Program Polityki Prorodzinnej Państwa *

Monika Płatek    

      3-go listopada Rada Ministrów przyjęła Program Polityki Prorodzinnej Państwa przedstawiony przez Pełnomocnika Rządu Do Spraw Rodziny. Deklaracja Programu głosi, że odnosi się on do każdej rodziny, zwłaszcza jednak do rodzin wychowujących dzieci, wymagających wsparcia w wychowaniu i kształceniu młodego pokolenia.
Nawiązanie do prokreacji jako podstawowego zadania rodziny - zgodnie z nauką Kościoła katolickiego, proponowanie ulg dla rodzin posiadających co najmniej troje, alarmistyczny ton związany ze spadkiem narodzin i liczby zawieranych małżeństw, pozwala wnioskować, że autorów Raportu interesują tylko młode małżeństwa, najlepiej wielodzietne.
      Autorzy zdają się nie dostrzegać, że oprócz rodzin składających się z męża, żony i dziecka są rodziny złożone z samotnych matek, i samotnych ojców wychowujących dzieci. Są bezdzietne małżeństwa, których brak dzieci nie czyni rodziną mniej wartościową. Czas już, by dotarło to do osób odpowiedzialnych za podejmowanie decyzji w sprawach rodzin; do osób, których praca jest opłacana z pieniędzy wypracowanych właśnie przez owe rodziny.
      Władze w Polsce mają tendencje do określania rodzin niepełnych jako patologii (Wiadomości 31.01.2000) i wyraźną skłonność do obsadzania kobiet w rolach wyrodnych matek (plakaty - "mamo, nie chcę umierać na śmietniku"). Najwyższy czas dostrzec, że patologiczne jest tu jedynie pomijanie roli mężczyzny i jego odpowiedzialności zarówno za zapłodnienie kobiety, jak i wychowywanie dziecka. Warto zwrócić uwagę na trzy elementy, które dominują w treści Programu. Pierwszy to ogólnikowość. Polityka bardziej życzeniowa niż realna. Brak koncepcji polityki socjalnej lub nieprecyzyjne jej prezentowanie. Brak spójności w proponowanych działaniach, brak jasno określonych instrumentów realizacji opisanych zadań i sposobu ich finansowania. Nie wiadomo, kto i za co jest odpowiedzialny.

      Drugi to hipokryzja autorów, która niejednokrotnie bulwersuje. Jeśli zaś pewne treści nie są dowodem zakłamania, lecz niewiedzy, to ta również dyskredytuje autorów. Na przykład autorzy wskazują, że celem polityki prorodzinnej jest tworzenie warunków do pełnego rozwoju i funkcjonowania rodziny poprzez wspomaganie jej we wszystkich fazach rozwoju tak, aby zastąpić - cytuję - dominującą obecnie zasadę opiekuńczości państwa zasadą pomocniczości wobec rodziny. W sytuacji, gdy kolejne decyzje pozbawiają ludzi dodatków rodzinnych, gdy likwidowane są żłobki, przedszkola, i przyszkolne świetlice, gdy kurczy się zakres dostępnych dla rodzin bezpłatnych lub tanich usług w zakresie zdrowia, szkolnictwa, budownictwa, gdy wzrasta bezrobocie, likwiduje się profilaktykę i ogranicza dostęp do ochrony zdrowia. - w tej sytuacji autorzy mówią o dominującej (!) zasadzie opiekuńczości. Trzeci to język, jakim operuje Program. Mimo że mówi o rodzinie, jest w treści i stylu antyhumanistyczny, co znajduje odbicie w pseudo-ekonomicznym słownictwie (np.: Rodzina jako podstawowa jednostka społeczna zapewnia odnowę pokoleń i daje początek inwestowania w kapitał ludzki; czynnik ludzki stanowi podstawę rozwoju społeczno-ekonomicznego) i kancelaryjnym stylu.
      W raporcie odbija się strach autorów spowodowany spadkiem liczby narodzin. Poprawę warunków demograficznych ma zapewnić zwiększona rozrodczość kobiet. Autorzy zdają się nie dbać o to, jak owa dzietność wpłynie na jakość życia rodzących. Są świadomi, że większość rodzin wielodzietnych to rodziny borykające się z trudnościami ekonomicznymi, coraz częściej marginalizowane w wyniku prowadzonej polityki społecznej.
      Charakterystyczne jest panaceum zaproponowane przez autorów Raportu. Pomoc socjalna ma być okazana rodzinom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej poprzez: wydłużenie okresu pobierania zasiłku przez kobiety w ciąży i osoby wychowujące dziecko, których trudna sytuacja materialna uprawnia do korzystania z tej formy pomocy, a także zwiększanie urlopu macierzyńskiego. Innymi słowy - sytuację zamierza się poprawiać kosztem kobiet, spychając je na margines rynku pracy. Mają się utrzymać z głodowych zasiłków, dostępnych tylko dla tych, które już naprawdę są głodne. Z programu wynika, że nowe żłobki nie będą tworzone. Przedłużony urlop macierzyński utrudni znalezienie pracy osobom młodym. Starsze i tak już nie mają szans, żłobki staną się więc zbędne.
      Części Programu dotyczące pomocy rodzinom z osobami niepełnosprawnymi, rodzinom zagrożonym dysfunkcjami oraz opieki nad dziećmi przynoszą sporo propozycji ciekawych rozwiązań. Szkoda, że wszystkie pozostają w sferze deklaracji: należy", trzeba", wymaga" itp. Powstaje pytanie, po co w ogóle tracimy czas na tekst, który może się jedynie przyczynić do dalszego: wzrostu liczby rodzin dysfunkcjonalnych, dalszego spadku liczby narodzin, narastania problemów społecznych, wobec których państwo będzie bezradne.

      W Programie widać chęć uwolnienia się władzy państwowej od ciężaru wspomagania obywateli. Minął czas państwa opiekuńczego, przyszedł czas państwa, które nie interweniuje. Systematycznie dążąc do uwolnienia się od odpowiedzialności za dzieci oraz starych i chorych, sprawujący władzę równie systematycznie przerzucają ją na rodzinę - głównie na kobiety. Kobiety świetnie się do tego nadają. Mają odpowiednie doświadczenie, nikłą skłonność do protestu i niewielką umiejętność oceny własnej sytuacji społecznej **. I tak Raport stworzył kobietę. Utrwalając stereotypy i marginalizując rolę kobiet, Program szkodzi kobiecie. Przecząc idei równego statusu kobiet i mężczyzn godzi on w rodzinę i obowiązujący system prawny.

 

 


* Tekst jest skróconą wersją "Wprowadzenia do dyskusji" wygłoszonego 16 lutego 2000 r. przez dr Monikę Płatek (Polskie Stowarzyszenie Edukacji Prawnej) podczas spotkania Forum Współpracy Organizacji Pozarządowych z Parlamentarną Grupą Kobiet.
** Patrz - uwagi do raportu Monika Tajak - Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. 11 luty 2000


Cofnij

Cofnij
zamknij okno
Następny artykuł

Następny artykuł