Nr. 4 (17) - jesień 2000

Logo FEDERA


Komentarz bieżący

Nowy raport Federacji

Kobiety na Falach
(Women on Waves)


WHO i aborcja

Niechże grzesznice
cierpią w milczeniu

Bezkompromisowy
kompromis

Przypadek pani T.

Czy aborcja
zwiększa ryzyko
raka piersi?


Pigułka RU 486
dopuszczona w Stanach!


Rzecznik Praw Obywatelskich
w sprawie podręczników
do edukacji seksualnej


O edukacji seksualnej
raz jeszcze


"Zakazana wiedza",
czyli o edukacji seksualnej młodzieży


Protokół dodatkowy
wszedł już w życie


Marsz Życia i Nadziei

Organizacje członkowskie Federacji:

Związek Dziewcząt
i Kobiet Chrześcijańskich
"Polska YWCA"

e-mail:
federkob@waw.pdi.net


BEZKOMPROMISOWY KOMPROMIS

      I znów jak co roku rząd, a właściwie jego pełnomocnik ds. rodziny, przygotował raport na temat realizacji ustawy antyaborcyjnej. I jak co roku pochwalił się sukcesem. Liczba legalnie dokonanych aborcji znowu spadła. Tym razem z 311 w 1998 roku do 151 w roku 1999. My wiemy i rząd także wie, że dane te nie mają nic wspólnego z rzeczywistą liczbą zabiegów. Co więcej, i my wiemy, i oni wiedzą, że spadek tej liczby spowodowany jest dalszymi utrudnieniami w dostępie do legalnego przerywania ciąży. Teoretycznie aborcja wciąż jest jeszcze dozwolona w trzech przypadkach. W praktyce jednak nie robi się nic, by zapewnić kobiecie możliwość wyegzekwowania tego prawa. Lekarze solidarnie uchylają się od wystawiania zaświadczeń dotyczących zagrożenia dla zdrowia lub życia. Wychodzą widać z założenia, że lepiej odmówić niż dać na piśmie wyraz swojemu "europejskiemu liberalizmowi". Łatwo jest ryzykować nie swoim zdrowiem i życiem. Nie muszę dodawać, że zdanie samej zainteresowanej, czy czuje się na siłach donosić ciążę, nie jest w ogóle brane pod uwagę.
    W podobnej sytuacji są kobiety, które zaszły w ciążę w wyniku gwałtu. Żeby mogły ją legalnie przerwać, muszą przed upływem 12 tygodnia zdobyć odpowiednie zaświadczenie od prokuratora, a później znaleźć szpital, w którym przeprowadza się aborcję - rzecz niemalże niewykonalna. Co prawda ustawa dopuszcza w takim przypadku zabieg w gabinecie prywatnym, ale po pierwsze mało kto o tym wie, a po drugie jest to równoznaczne z wydatkiem przekraczającym możliwości większości kobiet. Teoretycznie kobiety ubezpieczone mogłyby dochodzić zwrotu kosztów od Kasy Chorych, mając odmowę potwierdzoną na piśmie. Nie potrafię jednak powiedzieć, czy byłoby to skuteczne.
    W trzecim przypadku, w jakim prawo dopuszcza aborcję (stwierdzone poważne uszkodzenie płodu), sytuacja kobiet jest nawet jeszcze gorsza. Wyniki badań prenatalnych otrzymuje się bowiem w drugim trymestrze ciąży. Przerwanie jej na takim etapie musi być dokonane w warunkach szpitalnych i kobieta, nawet gdyby chciała, nie może skorzystać z nielegalnych usług gabinetów prywatnych. Wszystkie trzy sytuacje opisałam bardzo pobieżnie, nie poruszając innych problemów, jakie im zazwyczaj towarzyszą. Np. dodatkową barierą w dostępie do aborcji z przyczyn zdrowotnych jest kwestionowanie przez szpitale zaświadczeń wydanych przez lekarzy pierwszego kontaktu. Wiele kobiet, które padły ofiarą gwałtu, nigdy nie zgłosi tego faktu do prokuratury ze strachu przed gwałcicielem - dobrze wiedzą, że policja i wymiar sprawiedliwości nie zapewnią im skutecznej ochrony. Ograniczony dostęp do badań prenatalnych sprawia z kolei, że wiele zainteresowanych nimi kobiet nie ma możliwości sprawdzenia stanu zdrowia płodu.
    Podsumowując, na korzystanie z podziemia aborcyjnego skazane są w Polsce nie tylko te kobiety, którym prawo tego zabrania, ale także te, które teoretycznie mają do aborcji prawo. Przeciwnicy zmiany obowiązującej ustawy antyaborcyjnej twierdzą, że kompromisu osiągniętego z takim trudem nie wolno naruszać. Tymczasem codzienne życie wykazuje, że o kompromisie trudno jest mówić, bowiem w praktyce w Polsce funkcjonuje całkowity zakaz przerywania ciąży.


Przypadek pani T.

      29-letnia mieszkanka Warszawy, ciąża ok. 8-9 tydzień, matka dwójki dzieci (w wieku 5 i 6 lat), podopieczna Ośrodka Pomocy Społecznej, II grupa inwalidzka. Ogólny stan zdrowia: krótkowzroczność 24 dioptrie, a także bardzo silne zmiany siatkówki; dwie ciąże zakończone cesarskim cięciem w odstępie półtora roku. Jest w trakcie badań neurologicznych z powodu dolegliwości o nieustalonej dotąd przyczynie; bardzo niskie ciśnienie (90/30), anemia. Ostatnio została zabrana przez pogotowie (źle się czuła, omdlenia) i odwieziona do szpitala.

Przebieg wydarzeń:

    Dwie lekarki okulistki proszone o wystawienie zaświadczenia o tym, że ciąża jest zagrożeniem dla wzroku, stwierdziły wyłącznie przeciwwskazania do porodu naturalnego. Jedna z nich na pytanie, czy noszenie ciąży nie będzie zagrażało odklejeniem siatkówki, odpowiedziała, że "może się odklei, a może nie. Przecież i łożysko może się odkleić, więc wszystko niesie ze sobą ryzyko." Jednocześnie dodały, że pacjentka ma się oszczędzać i nie dźwigać ciężarów. Po znalezieniu przez nas szpitala, w którym lekarze byli gotowi wykonać legalną aborcję, okazało się, iż zaświadczenie okulistyczne z przeciwwskazaniem do porodu naturalnego to za mało - wymagane jest zaświadczenie o zagrożeniu zdrowia, życia lub o przeciwwskazaniu do porodu w ogóle. Internistka w przychodni rejonowej, która wcześniej poinformowała pacjentkę, że ciąża stanowi zagrożenie dla życia, podczas kolejnej wizyty zgodziła się wystawić zaświadczenie o zagrożeniu dla zdrowia.
    Po ponownym kontakcie z lekarzem ginekologiem otrzymałyśmy informację, żeby kobieta zgłosiła się na wizytę w przychodni przyszpitalnej.
    Podczas konsultacji ginekologicznej na odwrocie przyniesionego zaświadczenia lekarz ginekolog, ordynator oddziału położniczego, napisał kolejne oświadczenie: według niego dwa cesarskie cięcia nie uprawniają do przerwania ciąży. Pacjentka nie została zbadana, lekarz nie zainteresował się innymi aspektami jej zdrowia, a zwłaszcza nie uwzględnił wskazań okulistycznych. Tym samym zakwestionował zaświadczenie poprzedniej lekarki i praktycznie zamknął kobiecie możliwość uzyskania legalnej aborcji.
    Uwaga: Pani T. działała w jednej z fundacji ochrony życia poczętego. Na tej podstawie wie, iż pomoc podobnych organizacji ogranicza się do wsparcia w czasie trwania ciąży, natomiast po porodzie kobieta jest pozostawiana samej sobie.


Cofnij

Cofnij
zamknij okno
Następny artykuł

Następny artykuł