|
|
Specjalnie dla Biuletynu z okupowanego Ministerstwa Zdrowia
Z Longiną Kaczmarską, przewodniczącą Regionu Mazowieckiego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych rozmawiała Barbara Godlewska:
Czy lekceważenie, jakie okazuje Wam rząd, wynika w Waszym odczuciu z faktu, że jesteście kobietami, że Wasza grupa zawodowa jest typową grupą sfeminizowaną?
Niestety, tak. Myślę, że rząd się nas tak bardzo nie boi i nie boi się nas również parlament. Uważamy, że gdybyśmy były mężczyznami w tej ilości, to zatrzęsłyby się te mury. Ale my zachowujemy się w tym wszystkim jak kobiety, jak pielęgniarki, delikatnie, czule - i chyba przez to właśnie przegrywamy. Ale zwróciłyśmy się o wsparcie do innych związków zawodowych. Zadeklarowali, że - jak będzie trzeba - pomogą& Ludzie nie powinni walczyć, ludzie powinni być godnie opłacani za pracę. To, co się stało w ciągu ostatnich kilku lat, nie jest szukaniem rozwiązań. Nie ściąga się podatków od najbogatszych - ściąga się je przede wszystkim od najbiedniejszych. Nikt nie wypłaci nam wynagrodzenia, nie potrącając najpierw podatków. Gdyby wszystkie podatki były tak skutecznie ściągane, kraj nie byłby taki ubogi i ludzie nie musieliby się tak upokarzać.
W sprawie protestu pielęgniarek i położnych Uczestniczki i uczestnicy Pierwszej Warszawskiej Manifestacji z okazji Międzynarodowego Dnia Praw Człowieka pragną wyrazić solidarność z pielęgniarkami domagającymi się godnych warunków płacowych za swoją szczególnie trudną i odpowiedzialną pracę.
Protesty doprowadzonych do ostateczności pielęgniarek rząd traktuje w sposób niepoważny i nieodpowiedzialny, przyczyniając się w ten sposób do dalszego ich zaostrzenia. Po raz kolejny pielęgniarki zbywa się obietnicami bez pokrycia, apelując do ich poczucia odpowiedzialności. Tymczasem inne grupy zawodowe, szczególnie te zdominowane przez mężczyzn, są w stanie znacznie szybciej wyegzekwować swoje żądania płacowe. Odmienne traktowanie postulatów płacowych tej sfeminizowanej grupy zawodowej jest przejawem dyskryminacji ze względu na płeć i jest sprzeczne z międzynarodowymi zobowiązaniami rządu polskiego.
Domagamy się, by rząd jak najszybciej podjął zdecydowane kroki, które przyczynią się do realnej poprawy sytuacji finansowej pielęgniarek.
|
|
W październiku Życie Warszawy (21-22.10.2000) opublikowało wywiad z Krajowym Konsultantem ds. ginekologii i położnictwa prof. Bogdanem Chazanem. Poniżej przytaczamy fragmenty tego wywiadu. Obok zaś list skierowany w tej sprawie do prof. Grzegorza Opali, ministra zdrowia i opieki społecznej, przez Federację i Sekcję Przemocy wobec Kobiet Kliniki Prawa UW.
Fragmenty wywiadu:
Ż.W.: Czy w klinice Instytutu Matki i Dziecka, którą Pan kieruje, wykonuje się legalne aborcje?
B.Ch.: W tym roku nie przeprowadziliśmy żadnego zabiegu przerwania ciąży, za to w zeszłym roku były dwie aborcje. Zostały one wykonane ze względu na wrodzone uszkodzenia płodu, które nie dawały żadnych szans na przeżycie. W naszej klinice nie wykonuje się przerwań ciąży ze względu na stan zdrowia matki lub powstałych w wyniku gwałtu. (...)
Przerwanie ciąży może być porównywalne z dzieciobójstwem. Nie ma specjalnej różnicy między porzuceniem w śmietniku dziecka zaraz po urodzeniu a usunięciem 10-tygodniowej ciąży, kiedy płód ma już wszystkie "ludzkie cechy". (...) Teraz kobieta, zanim zdecyduje się na przerwanie ciąży, przemyśli to bardzo dokładnie. Kiedy przychodzi do mnie pacjentka i mówi, że chce przerwać, zwykle najpierw długo rozmawiamy, a później robię jej badanie USG i pokazuję, bez żadnych komentarzy dziecko - jego rączki, nóżki i główkę. Większość z nich decyduje się jednak na urodzenie dziecka. Kiedyś mieliśmy w naszej klinice szesnastolatkę z ciężkim schorzeniem wątroby, która mimo wszystko zdecydowała się urodzić dziecko. Jej ojciec uważał, że to my namówiliśmy ją do tej decyzji. Były awantury i grożenie prokuratorem. A ta dziewczyna po prostu momentalnie dojrzała, stała się odpowiedzialną matką i urodziła zdrowe dziecko. (..).
Ż.W.: Czy mężczyzna jest w stanie w stu procentach zrozumieć kobietę i jej lęk przed ciążą i porodem?
B.Ch.: Myślę, że nie. Dlatego ja nigdy nie oceniam i nie krytykuję decyzji swoich pacjentek.
Pan profesor nie ocenia i nie krytykuje. Stwierdza tylko publicznie, że przerwanie ciąży jest czynem takim samym jak zabicie dziecka. Pan profesor nie komentuje decyzji kobiety. Ciągnie ją tylko na USG, a potem, bynajmniej nie komentując, powtarza "rączka, nóżka, rączka, nóżka".
Pan profesor opowiada o tym, jak jego szesnastoletnia pacjentka z ciężkim schorzeniem wątroby gwałtownie dorasta do roli odpowiedzialnej matki i rodzi zdrowe dziecko. Pan doktor - lekarz przecież - słowem nie wspomina o jej stanie zdrowia. Widać mało go ono obchodzi. Zdaniem pana doktora przeznaczeniem kobiety jest rodzić. Do tego przecież została stworzona. Pan doktor nie może więc zrozumieć ojca dziewczyny, jego histerii i lęku o zdrowie własnego dziecka. Czemuż to rodzic miałby się troszczyć o los już narodzonego? Czemu tak trudno mu zrozumieć, że córka, bez względu na wiek, przestaje być dzieckiem, gdy może urodzić. Wtedy staje się kobietą, a przeznaczeniem kobiety jest przecież ... rodzić. Rodzić, bez względu na okoliczności. Wiemy, że w kierowanym przez dr. Chazana Instytucie Matki i Dziecka odmawia się podwiązania jajowodów kobietom po kilku cesarskich cięciach, mimo że kolejna ciąża bezpośrednio zagrozi ich życiu.
Wzorem pana profesora nie komentujemy i nie oceniamy. Stwierdzamy tylko, że powinien wyzbyć się przeświadczenia, że to co robi robi dla dobra kobiet.
A.S.
|