Nr. 1 (18) - wiosna 2001

Logo FEDERA


Protesty pielęgniarek

Komentarz bieżący:
My pielęgniarki, kobiety....

Specjalnie dla Biuletynu
z okupowanego
Ministerstwa Zdrowia


Stanowisko Porozumienia Kobiet

Szpital przyjazny kobiecie?
Nie komentujemy i nie oceniamy...
Fragmenty wywiadu:

Komentarz

List do ministra zdrowia

Najlepiej strzeżona tajemnica,
czyli o antykoncepcji doraźnej
w Polsce


Z cyklu
Organizacje członkowskie Federacji:
Liga Kobiet Polskich


Karta Praw Seksualnych
i Reprodukcyjnych IPPF


Watykan w ONZ

Watykan przeciw prezerwatywom

Jeszcze o Unii Europejskiej - list

Tęczowy Laur

Ze Świata

Z ostatniej chwili:
antykoncepcja doraźna
to nie pigułka poronna

e-mail:
federkob@waw.pdi.net

Protesty pielęgniarek

Komentarz bieżący: My pielęgniarki, kobiety....

      Przywykliśmy do strajków. Co i rusz, od dwudziestu z górą lat, ktoś strajkuje, głoduje, blokuje, wysypuje itp. Niemal w każdych "Wiadomościach" strajki to - obok nie mniej powszechnej korupcji i przestępczości - temat wiodący (ciągle jeszcze można się jednak pocieszać, że nie ma wojny, trzęsienia ziemi i trąby powietrznej).
   Ten strajk jest jednak inny z następujących powodów: po pierwsze, strajkują kobiety, po drugie, jest to "budżetówka" (grupa społeczna o głodowych pensjach, szantażowana wciąż bezrobociem i nie dającymi się przeliczyć na pieniądze zaletami "etatu"), po trzecie, dynamika tego strajku jest nietypowa, raczej wzrastająca niż malejąca, po czwarte wreszcie, strajk ten cieszy się - bodaj po raz pierwszy od wielu lat - wielkim poparciem społecznym (95%), mimo że czasem przybiera dość dolegliwe formy. Poparcie to jest właśnie odwrotnie proporcjonalne do zainteresowania rządu. Ktoś powiedział, że rząd w stosunkach z pielęgniarkami jest impotentny. Rzeczywiście. Mimo swojej prawicowości, rząd wykazuje raczej homoseksualne skłonności. Całkiem nieźle szło mu z górnikami, czy z rybakami. Stosunki z tymi (jakże męskimi) grupami społecznymi okazały się udane i płodne nie tylko w obietnice, ale i instytucjonalne rozwiązania. Panowie dogadali się jak mężczyźni z mężczyznami. W końcu nie było tu problemu, kto ma władzę - mają ją bowiem, oczywiście, mężczyźni - chodziło tylko o szczegóły, o to, jak się nią między sobą dzielić. Natomiast z pielęgniarkami rząd postanowił postąpić tak, jak w ogólności postępuje się z kobietami. Postawę tę nazywam - w tym przypadku - postawą liska chytruska. Rząd się czai, zapewne nieco podśmiewa, puszcza oko (przecież wie, jak wszyscy mężczyźni, że kobiety mają swoje dobre i złe dni, i że uwielbiają sobie czasem pokaprysić, pobuntować się, ale jest to przecież niegroźne i nie do końca poważne...). Przede wszystkim zaś rząd "bierze na przeczekanie". Idą święta, a któraż kobieta nie chce wtedy być w domu? Pokrzyczą, pokrzyczą i uspokoją się. Możliwe. Gdyby jednak nie uspokoiły się, rząd ma w zanadrzu kilka propozycji. Jedną jest dać kobietom po 180 zł brutto. Panowie w rządzie wzięli zapewne tę sumę z własnego doświadczenia: za tyle ich żony kupują sobie krem przeciwzmarszczkowy. Drugą propozycją było dorzucenie do tej sumy 23 złotych (bo kremy, jak to kremy - drożeją). Jeśli te propozycje nie załatwią sprawy, skuteczne okażą się zapewne argumenty perswazyjne. "Powołaniem kobiety jest troska", "jak można opuszczać chorych, to nieludzkie (czytaj nie-kobiece)". Szantaż moralny jest w tym strajku na porządku dziennym. Od pielęgniarek w codziennej pracy wymaga się profesjonalizmu, a gdy domagają się za ten profesjonalizm odpowiednich wynagrodzeń, szantażuje się je względami moralnymi. Szantaż w ogóle jest wstrętny, ale szantaż uprawiany przez tych, których zarobki są takie, że pół pielęgniarskiej pensji wydają na lunch zjedzony w towarzystwie przyjaciela biznesmena, jest szczególnie wstrętny. Niemoralne jest doprowadzanie całych grup społecznych (prócz pielęgniarek mam tu na myśli nauczycieli - w szczególności zaś nauczycielki) do tego, żeby zwykła uczciwa praca wymagała heroicznego niemal poświęcenia i zdeterminowania, żeby znoszenie upokarzającej sytuacji finansowej wymagało szczególnego "powołania". Powołanie nigdy oczywiście nie przeszkadza w wykonywaniu zawodu (w wielu przypadkach jest wręcz niezbędne), ale przecież w żadnym razie nie może być dla rządzących pretekstem do usprawiedliwiania własnych zaniedbań.
   Sytuacja pielęgniarek odzwierciedla sytuację kobiet polskich w ogólności. Dużo mniej zarabiają (mimo że najczęściej pracują na dwóch etatach: domowym i zawodowym), rzadko kiedy traktowane są po partnersku w polityce (chyba że uosabiają męskie ideały atrakcyjności lub chrześcijańską troskę o poczęcie, a najlepiej i jedno, i drugie). Dopiero teraz nabierają doświadczenia w życiu publicznym - niezbędnego np. do skutecznych negocjacji. Stawiają innym mniejsze wymagania niż samym sobie, dają się często szantażować moralnie (z reguły własną "naturą" lub "kobiecym powołaniem"). Mają znacznie szerszy zakres i większe poczucie realnej odpowiedzialności, toteż łatwiej z nimi wygrywać. Ponieważ z reguły za kogoś odpowiadają, więc są bardziej "sterowne", podczas gdy mężczyźni (mam tu na myśli polityków), którzy niegdyś mieli honor, teraz zastąpili go wypchanymi portfelami, toteż nie dają się łatwo zbić kobietom z pantałyku. Dlatego z tym większym zainteresowaniem obserwuję przebieg zdarzeń.
   Trzymam kciuki za protestujące pielęgniarki, bo przebieg tego strajku, jego etapy i formy, a zwłaszcza rezultaty będą ważne nie tylko dla tego środowiska, ale dla kobiet w ogólności. W końcu warto pamiętać, że nowe tysiąclecie albo będzie tysiącleciem kobiet, albo ... w ogóle go nie będzie.

21 grudnia 2000
Magdalena Środa   

 
zamknij okno
Następny artykuł

Następny artykuł