Nr. 2 (19) - wiosna 2001

Logo FEDERA


W numerze:

Komentarz bieżący
Polska w oczach świata


Zakaz prawie całkowity

Realizacja ustawy antyaborcyjnej
- krytyka z lewa i z prawa

Czy biednych stać na AIDS?

Wiele zależy od mężczyzn?

Seksualność i moralność
Dlaczego seks?


Przełamując tabu:
o jakości zabiegów
przerywania ciąży


8 marca 2001
Nie daj sobie
zamknąć ust byle czym


O antykoncepcji doraźnej
raz jeszcze


Ze świata

Listy

e-mail:
federkob@waw.pdi.net

Realizacja ustawy antyaborcyjnej
- krytyka z lewa i z prawa

W styczniu Sejm z wielomiesięcznym opóźnieniem debatował nad przyjęciem rządowego sprawozdania z realizacji w 1999 roku tzw. ustawy antyaborcyjnej. Obok przytaczamy krótkie nieautoryzowane fragmenty debaty poprzedzającej głosowanie.

   Zawierają one tylko część zarzutów sformułowanych pod adresem rządowego raportu z realizacji ustawy antyaborcyjnej. Warto wspomnieć, że mimo ewidentnych dowodów na to, iż zakaz aborcji nie zahamował spadku liczby urodzeń, rząd podkreśla w raporcie jego zasadnicze znaczenie dla poprawy sytuacji demograficznej kraju. Raport w pełni odzwierciedla także konserwatywne i ideologiczne podejście rządu do problematyki zapobiegania ciąży. Można się z niego dowiedzieć, że wszelkie działania i środki przewidziane na ten cel przeznaczono na upowszechnianie tzw. naturalnych metod planowania rodziny. W raporcie nie wyjaśniono, dlaczego w polityce rządu nie uwzględniono żadnych działań dotyczących nowoczesnej antykoncepcji. Niepokoić może umieszczenie w nim (oraz upowszechnianie przez władze) informacji o tym, że hormonalne środki antykoncepcyjne mają działanie rakotwórcze. Informację tę zaczerpnięto z rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie czynników rakotwórczych w środowisku pracy oraz nadzoru nad stanem zdrowia pracowników zawodowo narażonych na te czynniki. Podaje się ją jednak w takiej formie, jakby dotyczyła kobiet stosujących antykoncepcję hormonalną (z dn. 11 września 1996 r.). W połączeniu ze stwierdzeniem, że w uprawnieniach Ministra Zdrowia do określania wykazów leków objętych częściową odpłatnością nie wspomina się o środkach antykoncepcyjnych, może to zapowiadać dalsze ograniczenia dostępu do antykoncepcji. Konsekwentne upowszechnianie przez władze informacji na temat rakotwórczego wpływu antykoncepcji jest zwykłą manipulacją - w wielu przypadkach stosowanie dwuskładnikowej antykoncepcji doustnej znacząco zmniejsza ryzyko zachorowania na raka (np. raka jajnika) [obszerniej: Biuletyn 2/1998].


Iwona Śledzińska-Katarasińska: Przyjęta metodologia sprawozdania, zacytowanie odpowiedniego artykułu, a następnie pakiet informacji o lepszym lub gorszym wypełnianiu ustawowych powinności, sprawia, że Sejm traci z oczu generalną ocenę skutków funkcjonowania ustawy. Trudno serio potraktować zdanie z podsumowania sprawozdania: "Na podstawie danych otrzymanych z poszczególnych resortów należy jednoznacznie stwierdzić, że efektem działania ustawy jest zmniejszenie się liczby dokonywanych aborcji, dalsza poprawa opieki nad matką i dzieckiem oraz rozbudowanie systemu wychowania przygotowującego do odpowiedzialnego rodzicielstwa." Również nie do przyjęcia jest teza ze wstępu, iż to dzięki realizacji ustawy poprawi nam się sytuacja demograficzna. Nie wiem, czy można ustawowo kazać komuś rodzić dzieci. Znam takie kraje i takie systemy, w których ustawowo zabraniano rodzić dzieci, ale myślę, że nie należały te kraje i ich systemy do demokratycznych.
Jolanta Banach: Kobietom dzisiaj odmawia się prawa do wykonywania aborcji, gdy zezwala na to prawo. (...) Z badań kobiecych organizacji pozarządowych wynika, że przyczyna tkwi w braku jakichkolwiek mechanizmów umożliwiających kobietom egzekwowanie prawa do legalnej aborcji. Kobieta, której zdrowie lub życie jest zagrożone, zdana jest na łaskę środowiska medycznego. Musi w krótkim czasie otrzymać zaświadczenie lekarza specjalisty potwierdzającego, że kontynuowanie ciąży zagraża jej zdrowiu lub życiu, następnie znaleźć szpital, w którym dokonuje się zabiegów - rzecz praktycznie niewykonalna. Jeśli jednak uda się jej taki szpital znaleźć, to musi jeszcze uporać się ze stawianymi dodatkowymi wymaganiami, są to np. kolejne zaświadczenia od kolejnego lekarza. Często skierowanie od jednego lekarza bywa kwestionowane przez innych lekarzy. Osoba zainteresowana, która kontynuuje ciążę, ryzykując swoim zdrowiem lub życiem, nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia. Pytam, gdzie tutaj jest realizowana przez rząd konstytucyjna przecież zasada, myślę o prawie do ochrony przez kobietę własnego życia i zdrowia? W praktyce oznacza to, że ciążę kontynuują kobiety najbiedniejsze, takie, których po prostu nie stać na zabieg w prywatnym gabinecie. Dla części oznacza to zaprzestanie leczenia ze względu na utrzymanie zdrowia płodu, inne często nie mają środków, by wykupić przepisane im lekarstwa. Takiej sytuacji lekceważyć nie można. Wywiera ona bowiem negatywny wpływ na stan zdrowia wielu kobiet w Polsce i jest wyraźnym przejawem dyskryminacji - pozbawia kobiety w ciąży realnej możliwości korzystania z konstytucyjnego prawa do ochrony życia lub zdrowia.
Joanna Sosnowska: W rozdziale: Opieka medyczna nad dzieckiem poczętym i jego matką szczególny nacisk położono na osiągnięcia i wskaźniki dotyczące opieki okołoporodowej. Można wręcz odnieść wrażenie, że głównym celem i skutkiem ograniczenia prawa kobiet do aborcji jest poprawa opieki medycznej nad płodem i noworodkiem. Tymczasem działania zmierzające do ograniczenia śmiertelności noworodków, niemowląt oraz poprawy stanu ich zdrowia powinny być niezależne od ustawodawstwa dotyczącego przerywania ciąży i powinny wiązać się z osiągnięciami medycyny i światowymi standardami. Raport praktycznie nie odnosi się do sytuacji kobiet rodzących i do opieki nad kobietą po porodzie. Tymczasem, mimo iż warunki rodzenia w szpitalach uległy pewnej poprawie, niepokoją stosunkowo nowe zjawiska, które łączy ze sobą przedmiotowe traktowanie kobiet. Wywierają one niekorzystny wpływ na zdrowie fizyczne i psychiczne kobiet, a w pewnych sytuacjach także na zdrowie dziecka. Oto przykłady. Zmusza się kobiety do karmienia piersią bez względu na sytuację. Zmusza się również kobiety do naturalnego porodu oraz odmawia się im wykonania cesarskiego cięcia. Zdarza się to nawet wtedy, gdy zagraża to zdrowiu lub życiu kobiety i dziecka (na przykład występuje zagrożenie utratą przez matkę wzroku, przypadki śmierci kobiety i kalectwa dziecka spowodowane naturalnym porodem). Część publicznych szpitali otwarcie deklaruje, że dopuszcza wyłącznie porody naturalne, nie wywołuje to jednak żadnej reakcji ze strony Ministerstwa Zdrowia. Brak jakichkolwiek informacji na ten temat w sprawozdaniu Rady Ministrów kolejny raz potwierdza, że władze nie przywiązują należytej wagi do ochrony zdrowia kobiet w ciąży.
Halina Nowina-Konopka: Widać, że liczba dzieci zabitych - przynajmniej według oficjalnych wykazów - czyli zabiegów dokonywanych w placówkach, które rejestrują to i przeprowadzają ten akt na podstawie obowiązującego prawa, jest mniejsza, niż była. Dlaczego? Prawdopodobnie jednak restrykcyjność ustawy - ta restrykcyjność, która była tak niesłychanie mocno krytykowana - jak też wieloletnia dyskusja, która się wtedy odbywała, przynoszą efekt.
    Istnieje jednak, proszę państwa, jeszcze inne zagadnienie: ogłoszenia w gazetach o tym, że w takim to a takim gabinecie wykonywany jest taki a taki zabieg. Jest to zjawisko podziemia aborcyjnego. Dlaczego, na miły Bóg, policja nie zajmuje się wynajdywaniem gabinetów śmierci? Dlaczego nie szuka morderców? To jest ten fragment ustawy, który w ogóle nie jest wykonywany. To jest, proszę państwa, grzech zaniedbania. To jest dobrowolne wyrzeczenie się rozwiązań prawnych, które mogłyby zahamować tę falę zabijanych dzieci.
Barbara Frączek: Słuchając jednak wystąpień pań posłanek z opozycji, stwierdzam, że musimy nadal jednoczyć szeregi wszystkich obrońców życia i wszystkich ludzi dobrej woli, aby nie dopuścić do przywrócenia prawa zezwalającego na zabójstwo absolutnie niewinnych i bezbronnych poczętych dzieci. Ufam, że taka mobilizacja podczas najbliższych wyborów parlamentarnych nastąpi.
Czesław Ryszka: Z góry uprzedzam, że wiem, iż przedmiotem ustawy nie są sprawy demograficzne, ale zwrócę uwagę na łączący się z ustawą aspekt pewnej strategii demograficznej naszego narodu. Nie będzie przesady w słowach, że z roku na rok stajemy się krajem, który wymiera. Nie przywołując zbędnych liczb, powiem krótko: przewaga liczby zgonów nad liczbą urodzeń w najbliższych latach pogłębi się, co doprowadzi do tego, że staniemy się nie tylko krajem wymierającym, ale krajem ogromnych problemów ekonomicznych związanych z sytuacją ludnościową.
    Sądzę, że to ta nieszczęsna dyskusja o aborcji - o tej pseudowolności ludzkiej - tak zaciemniła obraz odpowiedzialnego, rozsądnego myślenia o przyszłości. Dlatego właśnie skupiamy się na problemach gospodarczych, ważnych, oczywiście, a o rodzinie mówimy jedynie w aspekcie bezrobocia, eksmisji, ubóstwa - i w konsekwencji myślimy tylko o poprawianiu ustaw o pomocy społecznej, o opiekuńczej roli państwa. Zagubiono gdzieś - może celowo - myśl o ważności biologicznego kryterium wielkości i siły państwa, o demograficznej kondycji i znaczeniu każdego narodu. Na okrągło mówią i piszą o ekonomicznych standardach rozwoju państwa. (...)   Tymczasem - co potwierdzą wszyscy entuzjaści integracji europejskiej, w tym, oczywiście, i naszego wejścia do Unii Europejskiej - szczyt państw Unii Europejskiej w Nicei pokazał jednoznacznie, że - póki co - nie kryteria ekonomiczne decydują o pozycji politycznej w jednoczącej się Europie, ale liczba ludności. Można się z tego śmiać, ale to nie stopień naszego dostosowania się do prawa europejskiego, nie liczba zamkniętych rozdziałów negocjacyjnych, ale nasz obecny majątek w postaci 40 mln. obywateli dał nam tyle samo głosów, ile ma Hiszpania.   (...) to dzięki wspaniałomyślności naszych ojców i matek, a zwłaszcza dzięki polskim rodzinom wielodzietnym, w których wychowuje się blisko 40% naszych dzieci, Polska zrównała się w prawach wyborczych w Unii z Hiszpanią.


Cofnij

Cofnij
zamknij okno
Następny artykuł

Następny artykuł