Nr. 2 (19) - wiosna 2001

Logo FEDERA


W numerze:

Komentarz bieżący
Polska w oczach świata


Zakaz prawie całkowity

Realizacja ustawy antyaborcyjnej
- krytyka z lewa i z prawa

Czy biednych stać na AIDS?

Wiele zależy od mężczyzn?

Seksualność i moralność
Dlaczego seks?


Przełamując tabu:
o jakości zabiegów
przerywania ciąży


8 marca 2001
Nie daj sobie
zamknąć ust byle czym


O antykoncepcji doraźnej
raz jeszcze


Ze świata

Listy

e-mail:
federkob@waw.pdi.net

Czy biednych stać na AIDS?

Aleksandra Solik

Brazylia jest krajem, który zaprzeczył powszechnemu przekonaniu, że na leczenie wszystkich pacjentów chorych na AIDS stać tylko najbogatsze państwa. Brazylia potwierdziła stare powiedzenie, że "chcieć to znaczy móc". Koszt leków wymaganych do terapii powstrzymującej rozwój choroby jest bardzo wysoki. Do niedawna sądzono więc, że najuboższym krajom pozostaje tylko działalność profilaktyczna: edukacja i promowanie bezpiecznych zachowań seksualnych. Tymczasem Brazylii udało się znacząco obniżyć koszty leczenia poprzez produkcję własnych leków - odpowiedników firmowych środków stosowanych w potrójnej terapii. Dzięki temu udało się już teraz obniżyć koszty leków o prawie 80%, a przewiduje się ich dalszy znaczny spadek. Nakłady poniesione na realizację programu częściowo się zwracają dzięki zmniejszeniu o połowę liczby zgonów z powodu AIDS, poważnemu zredukowaniu liczby przypadków wymagających hospitalizacji, ograniczeniu liczby nowych zakażeń i ogólnej poprawie stanu zdrowia społeczeństwa. Szacuje się, że obecnie w Brazylii jest 530 tys. nosicieli wirusa HIV - 80% z nich nie wie o swym zakażeniu. Spośród tych osób ok. 90 tys. ludzi wymaga terapii antyretrowirusowej. Dzięki polityce państwa wszyscy oni, nawet osoby bezdomne, mają dostęp do leczenia. Jest to ważne, AIDS jest bowiem w Brazylii chorobą ludzi biednych. Terapia powstrzymuje rozwój epidemii nie tylko dlatego, że osobom objętym świadczeniem łatwiej przekazać informacje na temat bezpiecznych zachowań, ale również dzięki temu, że u ludzi poddanych leczeniu obniża się poziom wiremii (zmniejsza się ilość kopii wirusa), co zmniejsza ryzyko zakażenia innych osób.
   Brazylia chce podzielić się swoim doświadczeniem i pomóc krajom, które poszłyby w jej ślady i objęły bezpłatnym leczeniem wszystkich potrzebujących. Jest gotowa przekazać wiedzę dotyczącą technologii oraz zapewnić szkolenia związane z terapią pacjentów. Pomoc we wdrażaniu programów oferują duże organizacje międzynarodowe - takie jak "Lekarze bez granic". Jednak nie wszystkie biedne kraje poważnie dotknięte problemem AIDS będą zainteresowane lub będą mogły skorzystać z tej możliwości. Części z nich brak środków, by zainwestować w program, inne uwikłane są w konflikty zbrojne lub nie są skłonne "odchudzić" budżetów przeznaczonych na przykład na zbrojenia. W jeszcze innych AIDS i dotknięte nim osoby naznaczone są stygmatem uniemożliwiającym skuteczne przeciwdziałanie epidemii. Postęp osiągnięty w zwalczaniu AIDS był w Brazylii możliwy dzięki niezbędnej w tym przypadku woli politycznej władz tego kraju. Leczenie AIDS zostało przez prezydenta państwa uznane za priorytet i pozostawało priorytetem nawet w sytuacji, gdy ze względów ekonomicznych szukano możliwości cięć budżetowych. W Brazylii ważnym czynnikiem wpływającym na konstruktywne podejście do tego problemu jest duża otwartość na sprawy seksu. Dzięki temu AIDS nie jest tam takim tabu, jak w innych krajach. Także środowiska gejowskie, dotknięte tą chorobą jako pierwsze, są w Brazylii lepiej zorganizowane niż w innych krajach. Dzięki temu mogą one prowadzić skuteczny lobbing na rzecz zwalczania AIDS.

   Podczas badań skuteczności prowadzonej polityki zaobserwowano jednak zaskakujące zjawisko. Zauważono, że mimo znacznego spadku tempa rozprzestrzeniania się epidemii AIDS, niepokojąco wzrosła liczba nowych zakażeń wśród kobiet. W ciągu ostatnich sześciu lat liczba nosicieli-mężczyzn wzrosła o 7% podczas, gdy kobiet aż o 70%. Jest rzeczą znamienną, że przeważająca większość spośród tych kobiet żyje w stałym monogamicznym związku - w małżeństwie bądź w wieloletnim partnerstwie. Mając tylko jednego partnera, najczęściej nie mają one poczucia zagrożenia. O skali tego zagrożenia świadczą jednak liczby: na początku lat osiemdziesiątych na jedną chorą na AIDS kobietę przypadało 25 chorych mężczyzn, obecnie - dwóch. Według innego badania stosunek ten jest jeszcze bardziej niekorzystny dla kobiet - na jednego mężczyznę przypadają dwie kobiety. Dane te skłoniły władze do podjęcia szerokiej kampanii na rzecz zmiany zachowań seksualnych chłopców i mężczyzn. W telewizji pojawiły się spoty reklamowe ukazujące 13-latka proszącego ojca, by używał prezerwatyw. Napis na końcu głosi "Nie przynoś AIDS do domu. Używaj prezerwatywy." Jednak akcje te nie mają większego wpływu na sytuację kobiet żyjących w stałych związkach. Ich sytuacja jest niezwykle trudna, dominujący w Brazylii stereotyp "macho" sprzyja bowiem niewierności mężczyzn. Kobiety te mają niewielki wpływ na zachowania seksualne swoich partnerów - nie tylko poza domem, ale również we własnym związku. Domaganie się od męża lub partnera, by stosował prezerwatywę, jest trudne lub stanowi tabu, którego często nie sposób przełamać. Wszystko wskazuje na to, że jedynym skutecznym podejściem do problemu jest zapewnienie kobietom takich form ochrony, z których mogłyby korzystać samodzielnie. Rozwiązaniem mogłyby być mikrobiocydy. Stosowane w postaci żeli lub pianek zapobiegałyby przenoszeniu wirusa HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Jednak prace nad tymi środkami wciąż trwają. Pojawiają się nawet opinie, że ich wolne tempo spowodowane jest postawą firm farmaceutycznych, które nie tylko nie spodziewają się dużych zysków, ale obawiają się, że będą musiały - pod wpływem nacisków - rozprowadzać te środki za darmo.
   Doświadczenia Brazylii potwierdzają promowaną w dokumentach międzynarodowych potrzebę uwzględniania perspektywy płci i jej społeczno-kulturowych uwarunkowań przy formułowaniu wszelkich programów dotyczących zdrowia społeczeństwa.


na podstawie:
   Look at Brazil, Tina Rosenberg, The New York Times Magazine, 28.01.2001
   Brazilian Plea: Wear a Condom, Kristen Philipowski, New York Times Sunday Supplement, Magazine, 26.01.2001

Wiele zależy od mężczyzn ?

Monika Tajak

Na świecie dostrzega się niepokojący wzrost populacji kobiet zakażonych HIV. Dostrzega się szczególne zagrożenie, na jakie narażone są kobiety żyjące w tzw. stałych związkach - najczęściej przeświadczone o tym, że ich kontakty seksualne z partnerem są bezpieczne. Zauważa się ogromną rolę mężczyzn w rozprzestrzenianiu się epidemii HIV/AIDS. Uprawiając stosunki seksualne poza związkiem, czynią to oni często bez zabezpieczenia, narażając na zakażenie nie tylko siebie, ale także swoją stałą partnerkę, a nierzadko również wspólne dzieci.
   W tej sytuacji pewną szansą na zmniejszenie liczby zakażeń stała się ogólnoświatowa kampania profilaktyczna, mająca na celu uwrażliwienie mężczyzn na zagadnienia związane z profilaktyką HIV/AIDS. Jej hasło przewodnie brzmi: "Wiele zależy od mężczyzn". Hasłem tym kierowała się również Fundacja Res Humanae, organizując konferencję "Człowiek żyjący z HIV/AIDS w rodzinie i społeczeństwie" (Warszawa, 29-30.11.2000).
   Wiedząc o tym i znając założenia światowych programów profilaktyki HIV/AIDS, oczekiwałam jako uczestniczka poruszenia kwestii promocji prezerwatywy jako jedynego (oprócz abstynencji seksualnej) szeroko dostępnego środka znacznie zmniejszającego prawdopodobieństwo zakażenia HIV, oczywiście, pod warunkiem użycia prawidłowego i przy każdym kontakcie seksualnym.
   Niestety, podczas sesji, w których uczestniczyłam, tematu tego nie podejmowano zbyt często. Praktycznie nie poruszano go wcale. Jedynie pan dr R. J. Juszczyk w swym wykładzie "HIV/AIDS - zbieżne perspektywy lokalne i globalne" podkreślił, że w naszym kraju prezerwatywy rozpatruje się wciąż w kontekście ideologicznym i politycznym, a tak być nie powinno.
   W sytuacji, gdy przyczyną coraz większej liczby zakażeń HIV są niezabezpieczone kontakty seksualne, niepokoi fakt, iż na konferencji dotyczącej AIDS temat prezerwatyw pojawił się w ilości śladowej.
   Niepokój pogłębić mogą także wyniki ostatnich badań przeprowadzonych - na zlecenie MEN-u - wśród uczniów. Wynika z nich, iż pod wpływem zajęć szkolnych z "wychowania do życia w rodzinie" akceptacja dla prezerwatywy wśród badanych uczniów spadła o 8 %. Znając nastawienie MEN-u do edukacji seksualnej oraz treść zalecanych podręczników "wychowania do życia w rodzinie" można założyć, że wyniki te spełniają oczekiwania władz oświatowych. Tymczasem w obliczu coraz wcześniejszych inicjacji seksualnych (w świetle ostatnich badań) taka zmiana postaw młodzieży może prowadzić do wzrostu liczby zakażeń i osobistych tragedii młodych ludzi.
   W trakcie konferencji nie propagowano także tzw. podwójnego zabezpieczenia (double protection), czyli równoczesnego stosowania dwóch metod antykoncepcyjnych, z których jedną stanowi prezerwatywa. Podwójne zabezpieczenie jest szczególnie zalecane przy korzystaniu z mniej pewnych środków antykoncepcyjnych (np. chemicznych) oraz przy braku stałego partnera. Zwiększa ono znacznie skuteczność każdej ze stosowanych metod, chroniąc jednocześnie przed zajściem w ciążę oraz chorobami przenoszonymi drogą płciową, w tym HIV. Pragnę dodać, iż metoda ta jest zalecana przez Światową Organizację Zdrowia (WHO). Również IPPF (International Planned Parenthood Federation) promuje podwójne zabezpieczenie: należy podjąć starania na rzecz dotarcia z informacją o podwójnym zabezpieczeniu do mężczyzn - świadomość zagrożeń związanych z HIV/AIDS i niechcianą ciążą jest bowiem wśród mężczyzn wciąż niewielka. (IPPF Medical Bulletin Volume 34 Number 4 August 2000).
   Również w Programie Działania Międzynarodowej Konferencji na rzecz Ludności i Rozwoju Kair 1994 zawarty został następujący postulat: "Należy podejmować specjalne starania w celu promowania aktywnego i odpowiedzialnego udziału mężczyzn w wypełnianiu zadań rodzicielskich oraz uświadamiać szczególne znaczenie, jakie ma ich współodpowiedzialność za zachowania reprodukcyjne i prokreacyjne, w tym za planowanie rodziny, zdrowie prenatalne, zdrowie matki i dziecka; zapobieganie chorobom przenoszonym drogą płciową, w tym HIV (...). Należy włączyć problematykę współodpowiedzialności mężczyzn za życie rodzinne do programów kształcenia dzieci już od najmłodszego wieku."
   Nauka współodpowiedzialności za życie seksualne, a także walka ze stereotypami jest procesem długotrwałym, wymaga myślenia perspektywicznego: odpowiednich nakładów, programów edukacyjnych oraz merytorycznie przeszkolonych fachowców przekazujących rzetelną wiedzę. Z myśleniem perspektywicznym wciąż jest jednak w Polsce krucho. Pozostaje zatem jedynie niezniszczalne hasło Adama Słodowego "Zrób to sam"! Sam poradź sobie z panującym stereotypem macho, całkowicie spontanicznie i bezproblemowo wyzbądź się dominującej postawy w kontaktach z płcią przeciwną, porzuć przemoc - stań się odpowiedzialny...

 


Cofnij

Cofnij
zamknij okno
Następny artykuł

Następny artykuł