![]() |
Nr. 2 (19) - wiosna 2001 |
![]() |
Czy biednych stać na AIDS?Aleksandra SolikBrazylia jest krajem, który zaprzeczył powszechnemu przekonaniu, że na leczenie wszystkich pacjentów chorych na AIDS stać tylko najbogatsze państwa. Brazylia potwierdziła stare powiedzenie, że "chcieć to znaczy móc". Koszt leków wymaganych do terapii powstrzymującej rozwój choroby jest bardzo wysoki. Do niedawna sądzono więc, że najuboższym krajom pozostaje tylko działalność profilaktyczna: edukacja i promowanie bezpiecznych zachowań seksualnych. Tymczasem Brazylii udało się znacząco obniżyć koszty leczenia poprzez produkcję własnych leków - odpowiedników firmowych środków stosowanych w potrójnej terapii. Dzięki temu udało się już teraz obniżyć koszty leków o prawie 80%, a przewiduje się ich dalszy znaczny spadek. Nakłady poniesione na realizację programu częściowo się zwracają dzięki zmniejszeniu o połowę liczby zgonów z powodu AIDS, poważnemu zredukowaniu liczby przypadków wymagających hospitalizacji, ograniczeniu liczby nowych zakażeń i ogólnej poprawie stanu zdrowia społeczeństwa. Szacuje się, że obecnie w Brazylii jest 530 tys. nosicieli wirusa HIV - 80% z nich nie wie o swym zakażeniu. Spośród tych osób ok. 90 tys. ludzi wymaga terapii antyretrowirusowej. Dzięki polityce państwa wszyscy oni, nawet osoby bezdomne, mają dostęp do leczenia. Jest to ważne, AIDS jest bowiem w Brazylii chorobą ludzi biednych. Terapia powstrzymuje rozwój epidemii nie tylko dlatego, że osobom objętym świadczeniem łatwiej przekazać informacje na temat bezpiecznych zachowań, ale również dzięki temu, że u ludzi poddanych leczeniu obniża się poziom wiremii (zmniejsza się ilość kopii wirusa), co zmniejsza ryzyko zakażenia innych osób. |
|
Podczas badań skuteczności prowadzonej polityki zaobserwowano jednak zaskakujące zjawisko. Zauważono, że mimo znacznego spadku tempa rozprzestrzeniania się epidemii AIDS, niepokojąco wzrosła liczba nowych zakażeń wśród kobiet. W ciągu ostatnich sześciu lat liczba nosicieli-mężczyzn wzrosła o 7% podczas, gdy kobiet aż o 70%. Jest rzeczą znamienną, że przeważająca większość spośród tych kobiet żyje w stałym monogamicznym związku - w małżeństwie bądź w wieloletnim partnerstwie. Mając tylko jednego partnera, najczęściej nie mają one poczucia zagrożenia. O skali tego zagrożenia świadczą jednak liczby: na początku lat osiemdziesiątych na jedną chorą na AIDS kobietę przypadało 25 chorych mężczyzn, obecnie - dwóch. Według innego badania stosunek ten jest jeszcze bardziej niekorzystny dla kobiet - na jednego mężczyznę przypadają dwie kobiety. Dane te skłoniły władze do podjęcia szerokiej kampanii na rzecz zmiany zachowań seksualnych chłopców i mężczyzn. W telewizji pojawiły się spoty reklamowe ukazujące 13-latka proszącego ojca, by używał prezerwatyw. Napis na końcu głosi "Nie przynoś AIDS do domu. Używaj prezerwatywy." Jednak akcje te nie mają większego wpływu na sytuację kobiet żyjących w stałych związkach. Ich sytuacja jest niezwykle trudna, dominujący w Brazylii stereotyp "macho" sprzyja bowiem niewierności mężczyzn. Kobiety te mają niewielki wpływ na zachowania seksualne swoich partnerów - nie tylko poza domem, ale również we własnym związku. Domaganie się od męża lub partnera, by stosował prezerwatywę, jest trudne lub stanowi tabu, którego często nie sposób przełamać. Wszystko wskazuje na to, że jedynym skutecznym podejściem do problemu jest zapewnienie kobietom takich form ochrony, z których mogłyby korzystać samodzielnie. Rozwiązaniem mogłyby być mikrobiocydy. Stosowane w postaci żeli lub pianek zapobiegałyby przenoszeniu wirusa HIV i innych chorób przenoszonych drogą płciową. Jednak prace nad tymi środkami wciąż trwają. Pojawiają się nawet opinie, że ich wolne tempo spowodowane jest postawą firm farmaceutycznych, które nie tylko nie spodziewają się dużych zysków, ale obawiają się, że będą musiały - pod wpływem nacisków - rozprowadzać te środki za darmo. na podstawie: Wiele zależy od mężczyzn ?Monika TajakNa świecie dostrzega się niepokojący wzrost populacji kobiet zakażonych HIV. Dostrzega się szczególne zagrożenie, na jakie narażone są kobiety żyjące w tzw. stałych związkach - najczęściej przeświadczone o tym, że ich kontakty seksualne z partnerem są bezpieczne. Zauważa się ogromną rolę mężczyzn w rozprzestrzenianiu się epidemii HIV/AIDS. Uprawiając stosunki seksualne poza związkiem, czynią to oni często bez zabezpieczenia, narażając na zakażenie nie tylko siebie, ale także swoją stałą partnerkę, a nierzadko również wspólne dzieci.
|
|
zamknij okno |
|