Nr. 2 (19) - wiosna 2001

Logo FEDERA


W numerze:

Komentarz bieżący
Polska w oczach świata


Zakaz prawie całkowity

Realizacja ustawy antyaborcyjnej
- krytyka z lewa i z prawa


Czy biednych stać na AIDS?

Wiele zależy od mężczyzn?

Seksualność i moralność
Dlaczego seks?


Przełamując tabu:
o jakości zabiegów
przerywania ciąży

8 marca 2001
Nie daj sobie
zamknąć ust byle czym


O antykoncepcji doraźnej
raz jeszcze


Ze świata

Listy

e-mail:
federkob@waw.pdi.net

Seksualność i moralność

Magdalena Środa

Dlaczego seks?

Wielka kariera społeczna seksu jest nieco sztuczna, ale z pewnością imponująca. Seks ma swoich kreatorów, doradców, rzeczników, wrogów; ma swój rynek, zaplecze, szarą strefę, podziemie, niezwykłą popularność i światła ramp. Pojawia się jako bohater, pretekst, wróg, przedmiot aspiracji, wstydu, konieczność, wymóg egzystencjalny, ofiara, niezbędny warunek szczęścia etc. Wszystkie te role i uwarunkowania wzmacniają się wzajemnie, czyniąc seks tematem numer jeden epok i społeczeństw, charakteryzujących się zarówno pruderią jak i tak zwanym rozluźnieniem obyczajów.
   W moim prywatnym przekonaniu seks nie zajmuje w życiu człowieka aż tyle miejsca, ile poświęcają mu niektórzy uczeni, artyści, specjaliści i moraliści. Rozkosze stołu, przyjemności związane z życiem intelektualnym czy towarzyskim, cierpienia powodowane agresją niektórych ludzi i uczucie wzniosłości wywoływane przez pewnego rodzaju muzykę są co najmniej konkurencyjne w stosunku do zalet i wad seksu. Tak się jednak dzieje, że to właśnie seks najbardziej pobudza. Bo też i w pobudzaniu tkwi jego siła. Seksem interesuje się Kościół, nauka, publicystyka, polityka - co nieco dziwi, bo wszak seks z natury rzeczy winien być sprawą indywidualną i prywatną, a nie grupową i publiczną. Zainteresowanie to tłumaczono na różne sposoby. Drewermann twierdził, że na przykład księża zajmują się życiem seksualnym człowieka z tych samych mniej więcej powodów, z jakich więźniowie obsesyjnie myślą o wolności. Seksualną obsesję Freuda można zapewne tłumaczyć pruderią epoki i wielką ciekawością, co też się pod nią (ową pruderią) kryje. Amerykańską fascynację seksem można z kolei wyjaśnić amerykańskim dobrobytem (czym to się bowiem człowiek nie pasjonuje, gdy zaspokoi już swoje podstawowe potrzeby? Gdy jest syty, czysty, zdrowy i ma na hamburgera?). Wszystko to jednak nie wystarczy, by usprawiedliwić totalitarną niemal seksualność naszej epoki - owo zachłyśniecie się nie tyle samym seksem, co jego problematyką, owo zawstydzenie, fascynację, nienasycenie, zniecierpliwienie, potępienie... cały ten ruch wokół niego, cały ten krzyk.... "Czym zawinił ludziom stosunek płciowy - tak naturalny, tak powszedni i tak usprawiedliwiony - że wszyscy jak jeden nie decydują się mówić o nim bez rumieńca wstydu na twarzy i nie pozwalają sobie na poruszenie tego tematu w poważnej i całkiem przyzwoitej rozmowie? Nie boimy się mówić: zabić, ograbić, zdradzić - ale to zakazane słowo pozostaje nam za zębami. Czy nie trzeba wyciągnąć stąd wniosku, że im mniej wymieniamy go w naszej rozmowie, tym bardziej zatrzymujemy na nim nasze myśli" - pisał o seksie Michel Montaigne, świadek wcale nie naszej epoki.
   W wydanej niedawno książce do etyki ("Etyka w działaniu") jej autor, Jacek Hołówka, pisze na samym wstępie: "Jeśli chcemy wyrobić sobie opinię o czyjejś postawie moralnej, pytamy: (1) jak wyraźny i widoczny jest jego charakter moralny. (2) czy jego życie nie zostało zdominowane przez jakieś uporczywe problemy seksualne, (3) czy umie podjąć dobrowolne zobowiązania i zadawalająco je wypełnić" etc. Pytań tych jest znacznie więcej, ale pytanie o seks jest na drugim miejscu. Czy zasadnie? Czy rzeczywiście seksualność jest tak ważna, czy też jest to problem sztucznie rozdmuchany, by absorbować naszą uwagę?

   Nie ulega jednak wątpliwości, że właśnie wskutek tych uwikłań seksualność człowieka można traktować jak lustro, w którym odbijają się problemy epoki, kultury, filozofii i moralności. Seksualność obejmuje bowiem zarówno sfery biologiczne, jak i antropologiczne: inspiruje pytania o tożsamość osobową i konstrukcję cielesności, dotyczy relacji międzyludzkich i struktury wspólnotowości. Seksualność ma też wyraźny wymiar egzystencjalny, wpisuje się bowiem w zestaw pytań dotyczących sensu ludzkiego życia, jego celu i jakości. Najwyraźniejsze, choć wcale niełatwe w opisie, są jej konteksty hedoniczne: seksualność to świat różnorakich uczuć: przyjemności, cierpienia, obojętności, poświęcenia i szczęścia. Seks jest też ważnym problemem religijnym (i to w różnych aspektach), wychowawczym, jak i ciągle atrakcyjną kartą politycznych gier i rozgrywek. Ma wreszcie seks swoje problemy dobra i zła; ma więc swoją etykę, którą w sposób niekoniecznie systematyczny zajmować się będziemy w najbliższych numerach biuletynu.

Przełamując tabu: o jakości zabiegów przerywania ciąży

Aleksandra Solik

W styczniu br. odbyła się w Pradze międzynarodowa konferencja poświęcona poprawie jakości opieki zdrowotnej towarzyszącej przerywaniu ciąży. Jej głównymi uczestnikami byli lekarze ginekolodzy z państw Europy Wschodniej i Centralnej, Mongolii, Austrii, Szwecji oraz Stanów Zjednoczonych. Tematyka konferencji obejmowała nie tylko medyczne aspekty zabiegu, ale również inne aspekty z tym związane. Wiele miejsca poświęcono na przykład poradnictwu przedaborcyjnemu, szczególny nacisk kładąc na to, by odpowiadało ono oczekiwaniom kobiet i zaspokajało ich potrzeby. Celem takiego poradnictwa powinno być dostarczenie kobiecie informacji niezbędnych do podjęcia świadomej decyzji - decyzji w pełni autonomicznej. Niedopuszczalne jest w związku z tym to, co w Polsce coraz powszechniej uważa się za moralny obowiązek każdego obywatela - przekonywanie kobiety, by kontynuowała ciążę. Uznano również, że poradnictwo to w żadnym wypadku nie powinno być obowiązkowe. Wypowiedziano się też przeciwko stosowanemu w niektórych krajach obowiązkowemu okresowi, jaki musi upłynąć od zgłoszenia się na zabieg do jego przeprowadzenia. Lekarze i lekarki twierdzili, że kobieta przychodzi przerwać ciążę już po podjęciu decyzji, często przedyskutowanej z najbliższymi. Nie ma powodu, by skazywać ją na kolejne dni oczekiwania i zmuszać do tego, by swoje intymne sprawy omawiała z obcą osobą. Podkreślali, że pacjentki należy traktować poważnie i szanować ich prawo do decydowania. Z doświadczenia lekarzy austriackich wynika jednak, że poszukują one informacji. Najczęściej pytają o to, czy będą mogły potem mieć dzieci, czy zabieg jest bolesny, czy na pewno skończy się powodzeniem i na jaką metodę zdecydowałaby się sama lekarka? Ważne jest dla nich także, czy zachowana zostanie anonimowość, a w razie jakichkolwiek komplikacji, czy będą musiały ponosić dodatkowe koszty? Amerykańscy lekarze zwracali z kolei uwagę na potrzebę ostrożnego podchodzenia do stereotypów dotyczących przerywania ciąży. Ostrzegali, że większość z nich, do których należy także tzw. "syndrom postaborcyjny", to "swoisty eksport" ze strony amerykańskich organizacji walczących o zakaz aborcji. Wypowiedzi niektórych lekarzy z naszego regionu stanowiły żywe świadectwo tego, jak trudno oprzeć się takim stereotypom. Mówili na przykład, że spotkali się z syndromem postaborcyjnym u swoich znajomych, które żałowały przerwania ciąży - choćby dlatego, że gdyby tego nie zrobiły, to być może ich życie potoczyłoby się inaczej. Same przykłady dowodziły, że żal ten niczym nie różnił się od takiego, który towarzyszy innym źle ocenianym decyzjom. Mimo to jednak zabrakło refleksji, dlaczego tylko temu przypadkowi nadano odrębną nazwę i poświęcono tyle uwagi. Nikt nie słyszał przecież o "syndromie pochopnego małżeństwa" lub "syndromie pochopnego rozstania", a przecież trudno zaprzeczyć, że obie te sytuacje wywarły ogromny wpływ na życie milionów ludzi.
   Część poświęcona medycznej stronie przerywania ciąży po raz kolejny uświadomiła mi, jak bardzo odbiegamy pod tym względem od innych krajów naszego regionu. Po pierwsze, do aborcji podchodzi się tam jak do każdego innego zabiegu medycznego - dba się o to, by pacjentki mogły korzystać z postępów medycyny w tym zakresie. Dlatego też powszechnie stosowane w Polsce "skrobanki" zastępowane są w innych krajach metodą próżniową i, jako metoda przerywania ciąży, przechodzą już do historii. Coraz częściej też stosuje się tzw. medyczną aborcję, czyli pigułkę RU 486 - wywołującą poronienie. Metodzie tej poświęcono główną część obrad konferencji. Uczestniczki i uczestnicy mieli możliwość zapoznania się doświadczeniami klinik, w których przeprowadza się tego typu zabiegi. Wynika z nich, że wiele kobiet z różnych względów chętniej korzysta z tej metody niż z innych, przede wszystkim dlatego, że można ją zastosować bardzo wcześnie i nie wymaga to interwencji chirurgicznej ani ogólnego znieczulenia. Pacjentki twierdzą również, że zapewnia im ona więcej prywatności i oszczędza zażenowania, które często towarzyszy chirurgicznym zabiegom przerywania ciąży.
   Polskich ginekologów może zainteresować informacja o powszechnym już stosowaniu na świecie methotrexate-u do nie-chirurgicznego przerywania ciąży pozamacicznej. Z badań wynika, że metoda ta jest skuteczna w 85-95% przypadków.
   Przerywanie ciąży, podobnie jak sama ciąża i poród, jest odwiecznym doświadczeniem kobiet. Po wiekach upokorzeń, prześladowań i niepotrzebnych śmierci kobiet świat zaczyna dostrzegać i respektować prawo kobiety do bezpiecznego przerwania ciąży i traktować aborcję tak samo, jak inne zabiegi medyczne. Zobowiązuje to, oczywiście, do respektowania zasady takich samych standardów przy wszystkich świadczeniach zdrowotnych.

 


Cofnij

Cofnij
zamknij okno
Następny artykuł

Następny artykuł