Biuletyn 2 (10) - lato 1998 |
|
W ustawie z 7 I 1993 r. o planowaniu rodziny ... (potocznie zwanej ustawą antyaborcyjną) w art. 4 skreśla się ust. 2 w brzmieniu:
Minister Edukacji Narodowej wprowadzi do nauczania szkolnego przedmiot "Wiedza o życiu seksualnym człowieka".
Minister Edukacji Narodowej rozporządzeniem z dnia 21 kwietnia 1998 r. wprowadził wreszcie do nauczania szkolnego przedmiot "Wiedza o życiu seksualnym człowieka". Wprowadzenie tego przedmiotu, najbardziej dyskutowanego od czasu wprowadzenia religii do szkół w 1990 r. (24 godziny lekcyjne mają być rozłożone na osiem lat edukacji, tj. od 7 do 15 roku życia dziecka), nastąpiło, jak wiadomo, wbrew woli MEN kierowanego przez Mirosława Handke. Przypominamy, że wprowadzenie edukacji seksualnej było możliwe dzięki prezydentowi Kwaśniewskiemu, który zawetował ustawę usuwającą edukację seksualną z programów szkolnych. Federacja występowała do Prezydenta z prośbą o weto w tej sprawie.
Ministerstwo postarało się, by program ten maksymalnie osłabić, by w niczym nie przypominał nowoczesnych programów edukacyjnych, o których pisaliśmy w biuletynie nr 8. Przed wprowadzeniem programu szkoła jest zobowiązana przeprowadzić co najmniej jedno spotkanie informacyjne w roku szkolnym z rodzicami uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych. Przed przystąpieniem do realizacji zajęć nauczyciel przedmiotu wraz z wychowawcą klasy obowiązani są przedstawić im pełną informację o celach i treściach realizowanego programu, literaturze, pomocach dydaktycznych i uzyskać ich aprobatę. Według zapowiedzi rodzice będą mieli prawo decydować o wyborze nauczyciela, co nie jest praktykowane w przypadku innych, często bardzo ważnych dla przyszłości dziecka, przedmiotów.
Zakres treści programowych poprzedza wstęp:
"Seksualność nie jest wartością autonomiczną i wyizolowaną; wiąże się z całą strukturą osobowości, systemem wartości człowieka, strukturą potrzeb, obrazem własnego "ja", z normami moralnymi i religijnymi, relacjami interpersonalnymi, rolami małżeńskimi, rodzicielskimi i społecznymi. Szkoła jest zobowiązana respektować ten fakt i podawać wiedzę o ludzkiej płciowości w tak rozumianym kontekście całej rzeczywistości człowieka".
Cały program zbudowany jest na stereotypowym obrazie kobiet i mężczyzn: ich ról społecznych, potrzeb seksualnych. Wciąż podkreśla się potrzebę odmiennego, nierównego traktowania chłopców i dziewcząt w procesie edukacji i socjalizacji, by przygotować ich do pełnienia późniejszych ról w rodzinie, w której główną rolę pełniłby mąż, a zadaniem żony byłoby dbanie o to, by się w tej roli dobrze czuł.
Głównym celem zajęć ma być przygotowanie do życia w rodzinie, nie za do tego co zrobić, by uniknąć skutków niewiedzy, zanim założy się rodzinę. Stąd też seksualność zarezerwowana jest przede wszystkim dla małżeństwa oraz macierzyństwa, bo do tego, zdaniem MEN, sprowadza się przede wszystkim życie płciowe człowieka. Wedle tego programu, seks pozamałżeński czy seks bez miłości praktycznie nie występuje, a jeżeli tak, to należy go potępić.
Przez planowanie rodziny rozumie się wyłącznie metody naturalne. Dla starszych uczniów wprowadza się informację nt. innych metod, ze szczególnym uwzględnieniem skutków ubocznych, oraz "aspektu zdrowotnego, psychologicznego i moralnego (?)" ich stosowania. Aborcja jest omawiana również w aspekcie zagrożeń dla zdrowia fizycznego i psychicznego, z uwzględnieniem wymiaru moralnego. Program ze względu na umoralniający, zideologizowany, i nienaukowym charakter, nadaje się raczej na pogadanki na lekcjach religii aniżeli na przedmiot w szkole.
Najbardziej paradoksalne jest jednak to, że zdaniem rządzącej koalicji nawet taki rozwodniony program jest najwyraźniej zbyt niebezpieczny dla młodzieży, ponieważ w projekcie zmiany ustawy antyaborcyjnej proponuje się całkowite wycofanie tego przedmiotu ze szkół.
