|
|
Dzień Prezerwatywy
28 lipca br. Federacja zorganizowała happening pod hasłem "Dzień prezerwatywy - mnie się to nie przydarzy". Wakacje to stosowny czas na organizowanie akcji edukacyjnych kierowanych głównie do młodzieży i promujących bezpieczny seks (nr.1).
Poza kwestią antykoncepcji poruszałyśmy również temat aborcji: przemawia Elwira Chruściel - pomysłodawczyni happeningu (nr.2).
W czasie akcji rozdawano prezerwatywy i ulotki. Cieszyły się dużym powodzeniem. Wanda Nowicka przekonywała zebranych, jak ważna jest edukacja seksualna (nr.3).
LISTY
Droga Federacjo!
Temat aborcji powraca w Waszym biuletynie wciąż od nowa i dziękuję za ten głos, który nie pozwala zapomnieć, że choć sami osobiście nie mamy dylematów związanych z niechcianą ciążą, to jednak są kobiety, których ten problem dotyka bezpośrednio. Przeczytałam wasz wstrząsający raport o podziemiu aborcyjnym, o dramacie osamotnionych kobiet. Fakty te głęboko mnie poruszyły.
Problem polega na tym, że wstydzę się mówić o moim stanowisku w sprawie aborcji wprost. Małomiasteczkowa, pseudokatolicka społeczność za tak liberalne poglądy potrafi uprzykrzyć życie dość znacznie. Osłoną dla nich doskonałą jest owo absurdalne prawo, prawo stojące po stronie silniejszego, co chyba niewiele ma wspólnego z ideą demokracji. Jestem nauczycielką, ale nie mogę uświadamiać moich dzieci w sprawie prawa do aborcji, gdyż owo "nieetyczne" postępowanie odbiłoby się szybko na mojej zawodowej karierze. A przybliżenie takich faktów pomogłoby nie tylko wielu uczniom, ale i ich rodzicom, tych z ubogich, zapijaczonych domów, gdzie kobieta rodzi kolejne nieszczęśliwe niebożątko, bo jej zwyczajnie na aborcję nie stać. Studiuję w Zielonej Górze (V rok) i byłam w tej szczęśliwej sytuacji, że ludzie dobrej woli pomogli mi w szybkim rozwiązaniu mojej sprawy. Lekarza nazwałabym moim dobroczyńcą, bo uratował mi życie i pozwolił uniknąć niechcianego istnienia, które najprawdopodobniej byłoby nieszczęśliwe, bo niekochane. Później okazało się, że wiele moich znajomych ze studiów miało te same doświadczenia. Żadna, powtarzam: żadna ze znanych mi kobiet (wszystkie są lub były studentkami) nie żałuje swojej decyzji, wręcz dziękuje losowi, że mogły znaleźć odpowiedniego lekarza i uzbierać odpowiednią sumę pieniędzy. Tajemnicą poliszynela jest, kto z lekarzy wykonuje zabiegi, ale z pewnością wiedza ta nie dostanie się w niepowołane ręce, gdyż kobiety zazdrośnie strzegą tej tajemnicy. To bardzo humanitarne podejście, ponieważ trzeba pomagać innym kobietom, tak jak kiedyś ktoś i nas uratował. Osobiście zapłaciłam za zabieg 1.500 PLN, na spółkę z chłopakiem, czego konsekwencje finansowe odczuwam do dziś, ale wcale mnie to nie martwi. Lekarz był tak wyrozumiały, że sam obniżył kwotę. Nigdy nie zapomnę strachu i jakiegoś zaszczucia. Bo przecież było to przestępstwo.
Stąd staję po stronie zwolenników prawa do aborcji. Darujmy sobie dywagacje etyczne nad sprawą aborcji - prawo do niej powinna mieć każda kobieta! Niestety, nawet w mojej rodzinie nie mogę ujawniać swoich radykalnych poglądów. Ale chciałabym mieć możliwość decydowania w tej kwestii. W miejscu swego zamieszkania mam słabe pole do popisu - niewielu zrozumiałoby moje stanowisko. Dlatego próbuję działać cicho, niejako z ukrycia. Uczę się faktów, liczb, które mogą poprzeć moją argumentację, gdy przyjdzie na to czas.
Jestem bardzo zadowolona z kontaktu z Federacją, gdyż pomaga mi to zaznajomić się z faktami oraz aktualną sytuacją w kraju i za granicą. Dziękuję. Myślę, że napiszę do Was od czasu do czasu.
Imię i nazwisko do wiadomości redakcji
|