Biuletyn 3 (11) - zima 1998


Jeszcze o edukacji seksualnej ...

W sprawozdaniu rządowym dotyczącym realizacji ustawy antyaborcyjnej w 1997 r. opracowanym przez urząd Pełnomocnika ds. Rodziny, którym kieruje minister Kazimierz Kapera, znalazło się następujące zdanie: Doświadczenia wskazały na konieczność wprowadzenia do szkół przedmiotu "Przygotowanie do życia w rodzinie" zamiast lekcji z przedmiotu "Wiedza o życiu seksualnym człowieka", ponieważ aktywność seksualna nie jest wartością autonomiczną, lecz staje się wartością wtedy, gdy służy integralnemu rozwojowi osoby ludzkiej.

Już dawno przestała nas zaskakiwać ignorancja pana Kazimierza Kapery i zatrudnionych w jego biurze urzędników. W zasadzie nie powinien też dziwić wyznawany przez niego i jego pracowników pogląd, że brak ślubnej obrączki najskuteczniej uchroni młodzież przed seksem. Zastanawia nas jednak, jakie doświadczenia mieli oni na myśli pisząc w raporcie, że ustawowy przedmiot należy zastąpić "przygotowaniem do życia w rodzinie". Nie można bowiem ocenić skuteczności tego przedmiotu (np. w jaki sposób wpłynął na zmianę zachowań seksualnych młodzieży), chociażby dlatego, że nie miał on praktycznie szans zaistnienia w szkołach. Ciekawych informacji dotyczących akceptacji dla edukacji seksualnej wśród osób w wieku 15-49 lat, a więc bezpośrednio zainteresowanych - młodzieży i ich rodziców - dostarczyły natomiast badania dr Zbigniewa Izdebskiego. Na pytanie "Czy Pana(i) zdaniem w szkołach powinno się prowadzić zajęcia z wychowania seksualnego?" prawie 88% badanych odpowiedziało tak (62,7% - tak, 25% - raczej tak). Przeciwnego zdania było 10,8% badanych (3,8% - nie, 7,0% - raczej nie). Najmniej, chociaż wcale nie mało, było zwolenników zajęć z edukacji seksualnej wśród osób głęboko wierzących i regularnie praktykujących (67,8%), najwięcej - wśród osób "poszukujących religijnie" (96,8%). Za najbardziej potrzebne elementy edukacji seksualnej badani uznali przekazywanie wiedzy na temat zapobiegania HIV/AIDS i chorobom wenerycznym (82,7), niepożądanej ciąży (77,8), współżycia seksualnego (59,4) oraz wyrabiania szacunku dla płci przeciwnej (56,6%). Na potrzebę przekonywania młodzieży do niepodejmowania współżycia seksualnego przed ślubem wskazało zaledwie 16% badanych.

Wracając do wspomnianego wyżej fragmentu raportu ministra Kapery, trudno nam zrozumieć, jak to możliwe, by urzędnik państwowy tak wysokiej rangi nie znał treści przyjętych przez Polskę dokumentów międzynarodowych, dotyczących bezpośrednio problematyki wchodzącej w zakres zadań jego urzędu. W tych dokumentach opisano standardy dotyczące edukacji seksualnej, która musi nie tylko obejmować informacje o tym, jak uniknąć niepożądanych skutków aktywności seksualnej, ale też wiedzę i umiejętności, które ułatwią młodzieży tworzenie udanych, partnerskich związków. Właściwa edukacja seksualna uczy lepszego poznania siebie i swoich potrzeb, lepszej komunikacji, szacunku dla partnerki lub partnera oraz odpowiedzialności za drugą osobę. Z badań dr. Izdebskiego wynika, że na tak prowadzone zajęcia edukacji seksualnej jest w Polsce wyraźne przyzwolenie osób bezpośrednio zainteresowanych.


zamknij okno