
Antykoncepcja w praktyce
W jednej z warszawskich przychodni rejonowych lekarz odmówił młodej kobiecie wydania recepty na środki antykoncepcyjne. Podczas wizyty nie szczędził komentarzy na temat jej postawy i życia prywatnego. Poniżej przytaczamy fragmenty jego wypowiedzi dla dziennikarki Gazety Wyborczej (Gazeta Stołeczna, 17.02.1999) oraz list otwarty Federacji do ministra zdrowia. List ten pozostał bez odpowiedzi.
Lekarz: - Takie środki powodują okresową bezpłodność, a zgodzi się pani, że jest to stan chorobowy. Powtarzam: bezpłodność nie jest objawem zdrowia. Przepisywanie tych pigułek świadczy o zaburzeniach umysłowych.
Ale przecież inni lekarze przepisują te środki. Czy pana zdaniem cierpią oni na jakieś zaburzenia ?
Lekarz: - Są różni lekarze. Słyszała pani o doktorze Mengele? On też leczył w Oświęcimiu.
Dlaczego powiedział pan pacjentce, że się źle prowadzi?
Lekarz: - ... wspomniałem tylko,
że pewnych zasad powinna ją nauczyć matka.
Red. Monika Olejnik w "Kropce nad i"; (TVN, 22.02.1999) nawiązując do listu otwartego Federacji zapytała ministra zdrowia Wojciecha Maksymowicza i prezesa Naczelnej Izby Lekarskiej Krzysztofa Madeja co sądzą o odmowie wystawienie recepty na środki antykoncepcyjne przez lekarza warszawskiej przychodni rejonowej.
Obaj rozmówcy poparli prawo lekarza do odmowy motywując to tym, że środki antykoncepcyjne nie są lekami, a poradnictwo z zakresu zapobiegania ciąży nie jest świadczeniem medycznym. Ponadto Krzysztof Madej uznał, że "lekarz oczywiście ma prawo umoralniać, jeśli to wynika z jego ordynacji lekarskiej". Sekretarz Naczelnej Izby Lekarskiej wyjaśnił nam, że przez pojęcie "ordynacji lekarskiej" należy rozumieć zwykłe procedury medyczne, np. wypisywanie recept. Normy dotyczące postępowania lekarzy określają natomiast: ustawa o zawodzie lekarza oraz kodeks etyki lekarskiej. W żadnym z tych dokumentów nie ma zapisów upoważniających lekarzy do umoralniania pacjentów. Są natomiast takie, które zobowiązują ich do poszanowania godności pacjentów oraz ich prawa do prywatności.
Wypowiedzi obu panów świadczą o nieznajomości podjętych przez rząd polski międzynarodowych zobowiązań , z których wynika konieczność traktowania poradnictwa i usług z zakresu zapobiegania ciąży jako pełnoprawnych usług medycznych, nie zaś, jak to określili w przytaczanej rozmowie, pomocy udzielanej kobietom przez lekarza dobrowolnie. Prezentowane poglądy to również dowód braku znajomości międzynarodowych standardów dotyczących ochrony zdrowia, w tym także zaleceń Światowej Organizacji Zdrowia. Fakt, że wyrażają je osoby odpowiedzialne za kształt i jakość służby zdrowia w Polsce, nie pozwala liczyć na to, że w najbliższym czasie poprawi się sytuacja kobiet odpowiedzialnie podchodzących do kwestii rodzicielstwa.
W powyższej sprawie została także wniesiona interpelacja poselska. Posłanka Jolanta Banach zwróciła się w niej z zapytaniem do ministra zdrowia o to:
Lekarz może powstrzymać się od wykonania świadczeń zdrowotnych niezgodnych z jego sumieniem, z zastrzeżeniem art. 30, z tym że ma obowiązek wskazać realne możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w innym zakładzie opieki zdrowotnej oraz uzasadnić i odnotować ten fakt w dokumentacji medycznej. Lekarz wykonujący swój zawód na podstawie stosunku pracy lub w ramach służby ma ponadto obowiązek uprzedniego powiadomienia na piśmie przełożonego.
(Art. 39, Ustawa o zawodzie lekarza, Dz.U. z 1997 r. Nr 28, poz. 152)
