Biuletyn 1 (14) - zima 1999/2000 |
|
6 stycznia br. Sejm przyjął ustawę wprowadzającą nową instytucję: rzecznika praw dziecka. Zadaniem rzecznika ma być przede wszystkim ochrona dziecka od momentu poczęcia, co grozi dalszym zaostrzeniem ustawy antyaborcyjnej. Dodatkowo, po ostatnich poprawkach Senatu rzecznik uzyskał znacznie większe uprawnienia. Ustawa zobowiązuje rzecznika praw obywatelskich (RPO) do podejmowania interwencji na wniosek rzecznika praw dziecka. Zdaniem Adama Zielińskiego - obecnego rzecznika praw obywatelskich - ustawa ta jest sprzeczna z konstytucją, zgodnie z którą RPO jest niezależny od innych organów. Może to stanowić podstawę do zaskarżenia ustawy do Trybunału Konstytucyjnego.
Federacja na rzecz Kobiet i Planowania zwróci się do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego z apelem o zawetowanie tej ustawy.
Zwracamy się do Państwa o poparcie naszego apelu!
Na początku listopada, w kilka miesięcy po odrzuceniu przez Sejm projektu ustawy o równym statusie płci, ten sam los spotkał projekt uchwały w sprawie powołania sejmowej Komisji Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Komisja miała dbać o przestrzeganie konstytucyjnej zasady równych praw kobiet i mężczyzn, ze szczególnym uwzględnieniem prawa pracy i ubezpieczeń społecznych, kodeksu rodzinnego i opiekuńczego, edukacji i kultury oraz zgodności tych praw z wymogami Unii Europejskiej. Można było sądzić, że po rekomendacjach Komitetu Praw Człowieka ONZ (patrz biuletyn nr 5/99) projekt spotka się w Sejmie z przychylnym przyjęciem. Tak się jednak nie stało. Do uzyskania wymaganej większości zabrakło jednego głosu.
Obok przedstawiamy wybrane, z konieczności bardzo krótkie fragmenty wypowiedzi zwolenników i przeciwników proponowanego rozwiązania. Myśl dominująca w wypowiedziach przeciwników sprowadza się w zasadzie do tego, że kobiety i mężczyźni cieszą się w Polsce równymi prawami i mogą w pełni decydować o swoim życiu - kobiety jednak powinny mieć świadomość własnych ograniczeń i zajmować się tym, co nakazuje tradycja. Dziwna to logika, gdy pewnym członkom społeczeństwa ogranicza się prawo do decydowania o własnym życiu twierdząc jednocześnie, że w niczym to nie ogranicza ich wolności. W dodatku taką sytuację nazywa się równością. U podstaw tego rozumowania leży zapewne inna definicja "wolności" dla kobiet i inna dla mężczyzn. Ostatnio często słyszymy, że prawdziwa wolność, wolność bez ograniczeń, jest dla człowieka zagrożeniem - przed którym szczególnie gorliwie chroni się kobiety.
Konsekwencją takiego sposobu myślenia jest oczywiście podważanie słuszności wszelkich działań na rzecz wyrównywania szans kobiet i mężczyzn w różnych sferach życia społecznego. Ci, dla których niesprawiedliwość jest zbyt rażąca, szukają wyjścia z sytuacji w rozwiązaniach, które na pewno nie sprzyjają niezależności kobiet. Na przykład problem gorszej sytuacji ekonomicznej kobiet uznają za sprawę opieki społecznej. Tymczasem jego źródeł należy szukać m.in. w nierównym dostępie do rynku pracy, niższych płacach kobiet, gorszych zarobkach w zawodach sfeminizowanych, a także w nierównym podziale obowiązków domowych i rodzicielskich. Podobnie jest z kwestią nierównego dostępu do funkcji kierowniczych. Poseł Rulewski na przykład uzależnia rozwiązanie problemu od męskiej wspaniałomyślności - gdyby panowie częściej brali z niego przykład i od czasu do czasu zrzekali się awansu na rzecz koleżanek, świat byłby sprawiedliwszy .
Na uwagę zasługuje też inny, szczególnie często stosowany argument przeciwko dodatkowym instrumentom równościowym: że konstytucja jest wystarczającą gwarancją rzeczywistej równości. Tymczasem aby z zawartych w niej norm prawnych można było rzeczywiście korzystać, muszą one znaleźć odbicie w ustawach i aktach niższego rzędu i w codziennej praktyce prawnej,. Musi istnieć możliwość ich egzekwowania.
Powołanie komisji równego statusu pozwoliłoby uniknąć tworzenia dyskryminującego prawa, którego przykładem może być nowa ustawa emerytalna łamiąca zasadę równości i prowadząca do tego, że emerytury kobiet będą w przyszłości wynosiły 50-60% emerytur mężczyzn.
|
ZA |
PRZECIW |
|
Marek Mazurkiewicz: (...) Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy w swym dokumencie nr 8423 zwróciło się do delegacji narodowych, wzywając "do usilnego nakłaniania swych parlamentów (...) do tworzenia parlamentarnych komisji (...) ds. praw i równych szans kobiet". Dodajmy: tam, gdzie takie komisje jeszcze nie funkcjonują. (...) Trudno mi polemizować z panem posłem Kaperą, który jest nieobecny. Chcę tylko powiedzieć, że dla wnioskodawców bez względu na ich przynależność organizacyjną, partyjną czy wyznawaną ideologię problem poprawności w rozumieniu szanowania cudzych poglądów nie jest fałszywą ideologią, tylko wartością cywilizacyjną i kultury europejskiej. Teza o sprawiedliwości społecznej nie jest fałszywym mitem, lecz wartością konstytucyjną, której wszyscy jesteśmy zobowiązani bronić. Kuriozalne żądanie równych praw, jak to miał zaszczyt zacytować pan poseł Kapera, dla nas nie jest wcale kuriozalne, gdyż jest fundamentem demokracji i wartości konstytucyjnych. (...) Piotr Ikonowicz: Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Oczywiście śmiech był zawsze męską reakcją na mówienie o równouprawnieniu płci. Był reakcją polegającą na agresji przeciwko kobietom (Wesołość na sali), żeby je zatupać i postawić do kąta i żeby nie śmiały się odezwać. Ale chcę powiedzieć, że w tej Izbie polskie społeczeństwo jest reprezentowane w sposób nierównomierny. (Głos z sali: O jednego faceta za dużo.) Olga Krzyżanowska: Problem nie polega na tym, czy się różnimy, czy nie, bo wiemy, że się różnimy. Polega na tym, że kobiety są wcześniej zwalniane z pracy, że mają niższe emerytury, że kobiety często nie te, które są na tej sali, nie te, które mają wspaniałych mężów są pozostawiane same sobie, mimo zapewnionych w konstytucji praw mają trudniejszy start, trudniejsze, a czasami bardziej dramatyczne życie. I może warto, żeby w polskim Sejmie, tak jak w innych sejmach europejskich, powstała taka komisja, nie mająca nic wspólnego ani z ideologią, ani z walką z ideologią. Longin Pastusiak: (...) Otrzymałem wiadomość ze światowej organizacji parlamentarnej pod nazwą Parliamentarians for Global Action, z siedzibą w Nowym Jorku, która rozpoczyna od przyszłego miesiąca ogólnoświatową akcję w sprawie statusu kobiet w życiu społeczno-politycznym. (...) Polska została wybrana jako pilotowy kraj do zbadania sytuacji społeczno-politycznej kobiet na świecie. Jeżeli chcecie skompromitować nasz kraj, to róbcie właśnie tak, jak robicie, bo dzisiejsza debata będzie też uważnie analizowana przez tę organizację. Andrzej Urbańczyk: To bardzo pouczająca dyskusja. Dowiedzieliśmy się bardzo dużo o niektórych mężczyznach. Na przykład pan poseł Rulewski przedstawił się nam jako kandydat na premiera kilka lat temu. Pan poseł Bielecki nazwał siebie mniejszością mentalną. (...) Panowie, to jest świadectwo, jakie dajemy sobie. Jeżeli już jest taki głód wiedzy, to chcę panom uprzytomnić jeden statystyczny fakt. Otóż jeśli całość ludzkiej pracy przyjąć za sto, to 70% ludzkiej pracy na całym globie wykonują kobiety. Natomiast jeśli przyjąć za sto całość zarobków ludzi, to kobiety biorą 25%. A jeżeli przyjmujemy własność za sto, to kobiety mają 1% własności. |
Kazimierz Kapera: Jest to kolejna próba wprowadzenia do polskiego parlamentu zasad wypracowanych przez twórców ideologii politycznej poprawności. Ideologia ta, wyrastająca z marksistowskiej, materialistycznej wizji człowieka z jednej strony, z drugiej zaś z utopijnego przeświadczenia, że możliwe jest zaprojektowanie sprawiedliwego społeczeństwa, opiera się na fałszywych przesłankach - zarówno jeżeli idzie o spojrzenie na naturę ludzką, jak i na reguły rządzące życiem społeczeństwa. (...) Kuriozalne jest domaganie się równych praw i obowiązków rodzicielskich dla kobiet i mężczyzn. (...) Sztuczna, oparta na fałszywych przesłankach antropologicznych ideologia feministyczna czy ideologia tzw. politycznej poprawności usiłuje zanegować potwierdzoną przez kulturę europejską tradycyjną prawdę, że istnieją zawody typowo kobiece i typowo męskie. (...) Niezależnie od kultury, tradycji i wyznania nikt w Europie nie kwestionuje zasady równości kobiet i mężczyzn. Przeciwnie, dzisiaj podejmuje się wiele działań dla rzeczywistego zrównania praw obu płci. Kobieta ma zagwarantowane takie samo prawo jak mężczyzna do samodzielnego kształtowania swojego losu, do pracy, do kariery zawodowej i do samodzielnego dysponowania swoim majątkiem. Przyjrzyjmy się wobec tego prawu polskiemu. Zakazuje ono wszelkiej dyskryminacji z jakiegokolwiek powodu, również ze względu na płeć. I nie jest do końca prawdą całe uzasadnienie Komitetu Praw Człowieka. Jan Rulewski: Panie pośle Borowski, oto najlepszy przykład: chciałbym, żeby pan poszedł trochę moim tropem. Kiedy miałem propozycję objęcia pewnego urzędu, wskazałem jednak na posłankę Suchocką jako premiera, pierwszego premiera w Polsce. (Wesołość na sali) Wobec tego, żeby była równość między nami, proponuję, aby poseł Borowski zrezygnował z funkcji wicemarszałka i zaproponował posłankę Sierakowską. (Wesołość na sali, oklaski) (...) Pozostaje problemem (...) co zrobić z podzieleniem funkcji, z równym statusem w przypadku pozycji, stanowisk, powiedziałbym, przyznanych jednej osobie, na przykład marszałka, prezydenta, przewodniczącego komisji. Będzie problem wyboru przewodniczącego komisji. Czy zwrócimy się o pomoc do jakiegoś obojnaka? (Wesołość na sali) Urszula Wachowska: A teraz chciałabym jeszcze jedną rzecz powiedzieć. Szanowni państwo, zwolennicy tego projektu, nie operujcie argumentami o nowoczesności, o postępowości, bo jest to demagogia. Nauka twierdzi, że feminizm jest utopią, która się kończy i która tylko jeszcze politykami jest podtrzymywana. (Oklaski) I jeszcze jedno. Chciałabym powiedzieć, że głosy, które padły wczoraj w czasie dyskusji nad tym projektem, świadczą o tym, że nie chodzi tu wcale o rolę kobiety w takim pojęciu, w jakim rozumie się kobietę i jej rolę w społeczeństwie, lecz chodzi tylko o te kobiety, które mają zamiar udzielać się w życiu społecznym i politycznym. Nawet gdyby przeszedł ten projekt i nawet gdyby w ławach sejmowych zasiadło 30% kobiet, to i tak miliony kobiet nie skorzystają z tego prawa, tylko będą miały święty, moralny, narodowy obowiązek wychowywać swoje dzieci. Zbigniew Szymański: W polskiej tradycji kobieta jest obiektem szczególnego szacunku mężczyzny. Jest przepuszczana przodem (Wesołość na sali, oklaski), całowana w rękę. Prymas Wyszyński w swoich pamiętnikach zapisał, że jest godna szacunku, tak że mężczyzna w każdym przypadku powinien wstawać, kiedy kobieta przechodzi. |
W listopadzie Sejm podjął decyzję o wydłużeniu urlopów macierzyńskich. W 2000 r. kobieta będzie przebywała na urlopie 20 tygodni po urodzeniu jednego dziecka i 30 tygodni po urodzeniu wieloraczków. Od 1 stycznia 2001 roku długość urlopu wyniesie odpowiednio 26 tygodni przy każdym kolejnym porodzie i 39 tygodni w wypadku urodzenia więcej niż jednego dziecka. Zgodnie z przyjętą ustawą należy wykorzystać co najmniej 4 tygodnie przysługującego urlopu przed oczekiwanym terminem porodu. Wydłużony wymiar obejmie już kobiety przebywające na urlopach macierzyńskich w dniu wejścia w życie ustawy lub 1 stycznia 2001 r. Z 8 do 10 tygodni wydłużył się urlop przysługujący pracownicy, której dziecko urodziło się martwe lub zmarło przed upływem 6 tygodni życia. Dotychczasowy wymiar urlopów macierzyńskich wynosił odpowiednio po urodzeniu pierwszego dziecka 16 tygodni, każdego kolejnego - 18 tygodni i 26 tygodni po urodzeniu wieloraczków.
Sejm nie przyjął poprawki Senatu, zgodnie z którą matka miałaby prawo zrezygnować z części przysługującego jej urlopu i wcześniej powrócić do pracy.
Wydłużenie urlopów macierzyńskich może się wydać rozwiązaniem korzystnym i atrakcyjnym dla kobiet. Trzeba mieć jednak świadomość, że jego skutkiem będzie prawdopodobnie dalsze pogorszenie się ich sytuacji na rynku pracy. Dotyczyć to będzie zwłaszcza kobiet młodych. Pracodawcy, mając w perspektywie konieczność udzielania półrocznych urlopów macierzyńskich, chętniej wybiorą mężczyznę niż potencjalną matkę. Pozbawienie kobiety możliwości wyboru i prawa do zrezygnowania z dobrodziejstwa dłuższego urlopu na pewno też tu nie pomoże. Posłowie wnioskujący o wprowadzenie takich zmian musieli zdawać sobie sprawę z ich konsekwencji. Marian Piłka (ZChN) powiedział otwarcie, że dłuższe urlopy macierzyńskie przyczynią się do zwolnienia miejsc pracy "blokowanych" przez kobiety. Wnioskodawcy liczą też prawdopodobnie na to, że dłuższe urlopy zachęcą kobiety do rodzenia dzieci. Jednak już teraz trudności ze zdobyciem pracy i jej utrzymaniem sprawiają, że wiele z nich odsuwa na później decyzję o macierzyństwie. Można więc przypuszczać, że nowe regulacje prawne tylko to zjawisko pogłębią. Wydłużenie urlopów macierzyńskich po to, by kobietę zatrzymać w domu, odpowiada promowanej przez obecną większość parlamentarną wizji społecznej roli kobiety. Nie ma w niej miejsca nie tylko na zawodowe aspiracje kobiet, ale także na zwykłą codzienność - praca jest przecież dla większości ludzi warunkiem utrzymania siebie i dzieci.
Z konstytucyjnej zasady równości płci wynika konieczność zapewnienia kobietom i mężczyznom równych szans w życiu zawodowym i prywatnym. Sprzyjającym temu rozwiązaniem byłoby wprowadzenie płatnych urlopów rodzicielskich, umożliwiających zarówno matce, jak i ojcu korzystanie z możliwości opieki nad dzieckiem. Dzięki temu rodzice sami mogliby zdecydować, które z nich pozostanie z dzieckiem w domu. W niektórych krajach prawo do części płatnego urlopu rodzicielskiego przepada, jeśli nie skorzysta z niego ojciec. Takie rozwiązania prowadzą do wyrównania szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy i do zwiększenia roli ojców w procesie wychowania dziecka.
Z dobrodziejstwa dłuższych urlopów macierzyńskich będą mogły skorzystać tylko matki pracujące na etacie. Inne w najlepszym razie nic na nowym rozwiązaniu nie zyskają; mogą tylko stracić - jeśli nie zdołają przekonać pracodawców, że nie planują narodzin dziecka.
|
|