Z d r o w i e   r e p r o d u k c y j n e  k o b i e t   w   P o l s c e

Raport, luty 1997 


Spis treści:

Zdrowie Reprodukcyjne, prawa reprodukcyjne
Analiza wyników badań ankietowych
Wyniki
Rekomendacje Federacji
Prezentacja wyników badań

 

Prezentacja danych ankietowych - dr Elżbieta Zakrzewska-Manterys, Instytut Stosowanych Nauk Społecznych, Uniwersytet Warszawski

Analiza wyników badań ankietowych, wnioski, rekomendacje, opracowanie całości raportu: Wanda Nowicka, Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny

Opracowanie bazy danych, klucza kodowego oraz zintegrowanie i obliczenie wyników danych ankietowych - Małgorzata Zarzecka

 



ZDROWIE REPRODUKCYJNE, PRAWA REPRODUKCYJNE

(na podstawie dokumentów międzynarodowych)

"Zdrowie reprodukcyjne" to pojęcie funkcjonujące na świecie i w dokumentach międzynarodowych już od pewnego czasu, w Polsce zaś dopiero od niedawna. Definicja tego pojęcia została oparta na definicji zdrowia przyjętej przez Światową, Organizację Zdrowia. Najważniejsze dokumenty międzynarodowe, w których uznano i przyjęto definicję zdrowia reprodukcyjnego, to Program Działania Światowej Konferencji ONZ "Ludność i Rozwój" (Kair, 1994) oraz Platforma Działania IV Międzynarodowej Konferencji ONZ w sprawie Kobiet (Pekin, 1995). Promocją zdrowia i praw reprodukcyjnych zajmuje się Światowa Organizacja Zdrowia oraz inne organizacje ONZ-owskie.

Zdrowie reprodukcyjne jest stanem dobrego samopoczucia w aspekcie fizycznym, psychicznym i społecznym, a nie wyłącznie brakiem choroby lub niedomagano we wszystkich sprawach związanych z układem rozrodczym oraz jego funkcjami i procesami. Zdrowie reprodukcyjne oznacza zatem, że ludzie mogą prowadzić satysfakcjonujące i bezpieczne życie seksualne oraz że mają zdolność do reprodukcji Jak również swobodę decydowania, czy, kiedy i ile chcą mieć dzieci. Z tego ostatniego warunku wynika prawo mężczyzn i kobiet do odpowiedniej informacji oraz możliwości korzystania z bezpiecznych, skutecznych, przystępnych finansowo oraz akceptowanych metod planowania rodziny i do dokonywania wyboru spośród nich, jak również spośród innych nie kolidujących z prawem metod regulowania płodności, a także prawo dostępu do odpowiednich usług służby zdrowia, zapewniających kobietom bezpieczną ciążę i poród, a parom - najlepszą szansę posiadania zdrowego potomstwa. Zgodnie z powyższą definicją zdrowia reprodukcyjnego, opieka, której jest ono przedmiotem, to zespół metod, technik i usług służących zapewnieniu zdrowia i dobrostanu (well-being) reprodukcyjnego poprzez zapobieganie problemom w tej dziedzinie i ich rozwiązywanie. Co się zaś tyczy troski o zdrowie seksualne, to nie powinna ona ograniczać się wyłącznie do poradnictwa i opieki w zakresie reprodukcji i chorób przenoszonych drogą płciową, lecz uwzględniać również jako cel jego pozytywny wpływ na jakość życia i stosunków osobistych. (Platforma Działania, 94)

Zdrowie reprodukcyjne obejmuje całokształt zagadnień związanych z funkcjonowaniem systemu rozrodczego człowieka we wszystkich fazach życia. Zdrowie reprodukcyjne nie jest pojęciem wyłącznie medycznym. Dotyczy ono nie tylko funkcji biologicznych, ale w dużej mierze także aspektu psychicznego. Stan zdrowia reprodukcyjnego należy rozpatrywać w szeroko rozumianym kontekście społecznym, a zatem w kontekście warunków życiowych. To, czy kobieta jest ofiarą przemocy, czy jest przeciążona pracą zawodową i obowiązkami domowymi, to, w jakich warunkach ekonomicznych żyje, ma zasadniczy wpływ na jej zdrowie. Niezwykle ważne jest rozumienie zdrowia reprodukcyjnego jako prawa człowieka zarówno do zdrowia, jak do wszystkiego, co może to zdrowie zapewnić, a więc do usług medycznych i poradnictwa na najwyższym poziomie, a także do pełnej i rzetelnej informacji.

Do zagadnień zdrowia reprodukcyjnego kobiety należą m.in.:

 

Kobiety narażone są na różne zagrożenia i niebezpieczeństwa wynikające z funkcjonowania i chorób układu rozrodczego. Aby zapobiec licznym schorzeniom, z których najgroźniejsze są nowotwory - takie jak rak piersi, rak szyjki macicy, rak trzonu macicy - niezbędne są profilaktyczne badania okresowe.

Wszystkie te specyficznie kobiece nowotwory są w większości uleczalne, jeśli zostaną wcześnie wykryte i poddane leczeniu. A zatem wiele spośród kobiet, które zmarły z powodu nowotworów układu rozrodczego, mogłoby przeżyć, gdyby zgłosiły się w odpowiednim czasie po pomoc. Warto też sobie uświadomić, że wszelkie nakłady poniesione na profilaktykę wielokrotnie się zwracają. Nie tylko ratują zdrowie i życie kobiet, ale są także po prostu tańsze. Rachunek ekonomiczny wyraźnie pokazuje, że tańsza jest profilaktyka niż leczenie.

W dokumentach międzynarodowych podkreśla się wagę i potrzebę odpowiedniego poradnictwa oraz usług medycznych dla dziewcząt w zakresie zdrowia reprodukcyjnego. Dziewczęta miewają problemy zdrowotne układu rozrodczego mogące mieć potem wpływ na prokreację. Chodzi m.in. o coraz częstsze u dziewcząt zaburzenia hormonalne, infekcje dróg rodnych, a także o zagrożenia związane z chorobami przenoszonymi drogą płciową czy niepożądaną ciążą.

Wiadomo, że w Polsce dziewczęta rzadko korzystają z porad ginekologicznych. Brakuje specjalistów i miejsc, gdzie młodzi ludzie mogliby się udać po pomoc medyczną oraz poradę w kwestii regulacji płodności i zapobiegania chorobom przenoszonym drogą płciową.

Młodzież powinna mieć zapewniony dostęp do edukacji seksualnej, a także do informacji i usługw tym zakresie.

Także mężczyźni powinni mieć zapewniony dostęp do informacji i edukacji w zakresie zdrowia reprodukcyjnego i seksualnego, w tym sterowania płodnością oraz zapobiegania chorobom przenoszonym drogą płciową, aby w coraz większym stopniu poczuwali się do odpowiedzialności za swoje zachowania seksualne i reprodukcyjne, jako partnerzy i jako ojcowie.

Zdrowie reprodukcyjne obejmuje też problemy zdrowotne starszych kobiet, które powinny mieć dostęp do odpowiednich usług medycznych. Starsze kobiety narażone są na różne dolegliwości i choroby układu reprodukcyjnego, także nowotworowe, m.in. dolegliwości związane z przechodzeniem menopauzy i inne problemy zdrowotne natury hormonalnej mogące prowadzić do osteoporozy, chorób serca i krążenia.

W Polsce brakuje specjalistów od tych spraw, zwłaszcza w publicznej służbie zdrowia; prywatne usługi medyczne są bardzo drogie i, z wyjątkiem dużych miast, praktycznie niedostępne. Leki hormonalne są drogie i w większości nie są refundowane.

Choć cała służba zdrowia pozostawia wiele do życzenia, to jednak problemy zdrowotne starszych kobiet są szczególnie zaniedbane.

 

Prawa reprodukcyjne są zawarte w pewnych prawach człowieka, które zostały już uznane w ustawodawstwie krajowym, międzynarodowych dokumentach praw człowieka oraz innych dokumentach konsensusowych. Prawa te opierają, się na uznaniu fundamentalnego prawa wszystkich par i jednostek do wolnego i odpowiedzialnego decydowania, ile, kiedy i w jakich odstępach czasu chcą mieć dzieci, jak również do informacji i środków umożliwiających osiągnięcie tego celu, a także do możliwie najlepszego zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego. Obejmują one również, zgodnie z dokumentami praw człowieka, prawo do decyzji w sprawach reprodukcji, podejmowanych bez podlegania w tym względzie dyskryminacji, przymusowi i przemocy. Korzystając z tego prawa pary i jednostki powinny uwzględniać swoje potrzeby życiowe, potrzeby swoich przyszłych dzieci, jak również swoje zobowiązania wobec społeczeństwa. Wspieranie odpowiedzialnego korzystania z tych praw przez wszystkich ludzi powinno stanowić podstawę dla rządowych i społecznych strategii i programów dotyczących zdrowia reprodukcyjnego z uwzględnieniem planowania rodziny. Jednym z zobowiązań wynikających z tych strategii i programów powinno być zwrócenie szczególnej uwagi na wspieranie opartych na wzajemnym szacunku, sprawiedliwych stosunków związanych z kulturową tożsamością płci (gender relations), a zwłaszcza na zaspokojenie potrzeb młodzieży w zakresie oświaty i usług, w celu umożliwienia jej pozytywnego i odpowiedzialnego podejścia do własnej seksualności. Stan zdrowia reprodukcyjnego wielu ludzi na świecie nie jest należyty z powodu takich czynników, jak; nieodpowiedni poziom wiedzy nt. seksualności człowieka oraz niewłaściwe lub niskiej jakości informacje i usługi w tej dziedzinie; powszechność zachowań seksualnych obciążonych wysokim ryzykiem; dyskryminacyjne praktyki społeczne; negatywne postawy wobec kobiet i dziewcząt; ograniczony wpływ wielu kobiet i dziewcząt na własne życie seksualne i reprodukcyjne. Z powodu braku informacji i dostępu do odpowiednich usług w większości krajów szczególnie zagrożona jest młodzież. Starsze kobiety i mężczyźni mają innego rodzaju problemy związane ze zdrowiem reprodukcyjnym i seksualnym, które często nie są należycie traktowane. (Platforma Działania, 95)

Prawa człowieka dotyczące prokreacji określane są zgodnie z dokumentami międzynarodowymi jako prawa reprodukcyjne. Uważa się za duży sukces to, że społeczność międzynarodowa zaliczyła prawa reprodukcyjne do podstawowych praw człowieka.

Prawa reprodukcyjne obejmują:

Zapewnienie ochrony zdrowia i praw reprodukcyjnych należy do zobowiązań rządu polskiego, a szczególnie Ministerstwa Zdrowia i Opieki Społecznej oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej.

 

Rządy, przy współpracy z organizacjami pozarządowymi, a także organizacjami pracodawców i pracowników, mają:

* PD - Platforma Działania, dokument końcowy IV Światowej Konferencji w sprawie Kobiet, Pekin, 1995

 

Na początek

 

 

ANALIZA WYNIKÓW BADAŃ ANKIETOWYCH

 

Informacje o ankiecie
Badane kobiety
Lekarze
Oczekiwania kobiet wobec lekarzy
Dostępność badań
Stosowanie antykoncepcji
Porody
Aborcja, sterylizacja, edukacja seksualna
Menopauza

Ankieta, na której opiera się ten raport, została przeprowadzona na niereprezentatywnej grupie kobiet, bo rekrutującej się w dużej części spośród sympatyków Federacji. Na 5000 wysłanych ankiet (zamieszczonych w biuletynie Federacji) przesłano nam aż 1223 wypełnione formularze, co uważamy za wielki sukces, gdyż taki wynik rzadko uzyskuje się przy ankiecie pocztowej. Z przeprowadzonego przez Federację sondażu wynika jeden podstawowy wniosek:

Temat zdrowia reprodukcyjnego okazał się niezwykle potrzebny i aktualny, skoro tak dużo pań odpowiedzio na ankietę.
Wiele respondentek opatrzyło ankietę dodatkowymi, bardzo interesującymi komentarzami.

 

Informacje o ankiecie

Ankieta była bardzo długa: zawierała 63 pytania podzielone na 10 modułów obejmujących zagadnienia w sposób cząstkowy odnoszące się do ogólnego pojęcia "zdrowie reprodukcyjne". Pytania pogrupowano w następujący sposób:

1. Pierwsza wizyta u lekarza-ginekologa-pytania 05-08

2. Następne wizyty u lekarza-ginekologa - pytania 09-15

3. Metody zapobiegania ciąży, czyli metody antykoncepcyjne -pytania 16-23

4. Stały lekarz-pytania 24-30

5. Porody-pytania 31-43

6. Sterylizacja, aborcja-pytania 44-47

7. Choroby kobiece - pytania 48-52

8. Dostępność badań - pytanie 53

9. Menopauza - pytania 54-57

10.Edukacja seksualna - pytania 58-63.

Na początek

 

 

 

Badane kobiety

W badanej próbie struktura wykształcenia znacznie odbiega od struktury wykształcenia całej populacji. Wśród respondentek wykształcenie średnie i wyższe ma prawie 95%, gdy ogólnie w Polsce jest takich kobiet około 35%. Na ankietę odpowiedziały w większości kobiety z miast oraz ok. 10% mieszkanek wsi. W grupie tej świadomość nt. problemów zdrowotnych, w tym profilaktyki, jest znacznie wyższa niż u zdecydowanej większości polskich kobiet. Badane kobiety mają większą wiedzę na temat usług służby zdrowia oraz lepszy do nich dostęp. Aż 62% kobiet było z pierwszą wizytą u ginekologa przed 20 rokiem życia. Ponad 55% deklaruje, że chodzi do lekarza nie rzadziej niż raz na rok. Aż 70% respondentek udaje się do lekarza na badania kontrolne, nie zaś z powodu jakichś problemów zdrowotnych. W badanej grupie prawie 17% kobiet chodzi do lekarza w sprawie antykoncepcji; 63% twierdzi, że podejmowały kroki w celu zapobiegania nowotworom kobiecym bądź ich wczesnego wykrycia; 21% miało schorzenia narządów rodnych, a 8,8% - problemy z piersiami. Wśród tych ostatnich kobiet 62% stwierdziło, że dolegliwość została wcześnie wykryta.

Uzyskane wyniki należy zatem uznać za nadmiernie "optymistyczny" obraz, który w rzeczywistości, tzn. w odniesieniu do całej populacji kobiet, przedstawia się w znacznie ciemniejszych barwach.

Na początek

 

 

 

 

 

 

 

Lekarze

Respondentki na ogół krytycznie oceniają usługi służby zdrowia, zwłaszcza lekarzy ginekologów, szczególnie w zakresie informacji, edukacji prozdrowotnej i profilaktyki.

Pierwsza wizyta u lekarza - ginekologa

Najwięcejj kobiet udało się do lekarza z pierwszą wizytą z powodu niepokojących objawów (35,6%). Badanie kontrolne stanowiło powód pierwszej wizyty dla nieco ponad 22% respondentek. Tylko 4,4% kobiet udało się do lekarza po poradę antykoncepcyjną, a prawie 12% wybrało się tam z powodu nie planowanej ciąży. Okazuje się, że około 70% kobiet lekarz nie poinformował wcale albo w niedostatecznym stopniu, na czym polega badanie ginekologiczne; 57% respondentek stwierdziło, że w czasie pierwszej wizyty lekarz nie powiedział im o potrzebie regularnych badań kontrolnych albo zrobił to w niedostatecznym stopniu.

Następne wizyty u lekarza - ginekologa

Prawie jedna trzecia respondentek zapytanych o sposób traktowania przez lekarza uważa, że nie były traktowane właściwie, tj. z przestrzeganiem zasad szacunku, tajemnicy lekarskiej, prywatności itp. Ponad 14% kobiet stwierdziło, że słyszały pod swoim adresem niewłaściwe uwagi (np. za młoda pani jest, żeby myśleć o seksie, powinna pani już mieć dzieci). Prawie 4% respondentek stwierdziło, że doświadczyły takiego zachowania lekarza, które można uznać za molestowanie seksualne, co stanowi odsetek bardzo znaczny, gdyż na dobrą sprawę każdy przypadek takiego zachowania powinien mieć swój finał w sądzie. Można nawet powiedzieć, że 3,9% zachowań kryminalnych w gabinecie ginekologa to odsetek wręcz alarmujący - zwłaszcza że, ze względu na niereprezentatywność badanej próby, zjawisko to przypuszczalnie stanowi "wierzchołek góry lodowej" i wśród osób mniej świadomych swoich praw może przybierać znacznie większe rozmiary.

Bardzo źle jest z profilaktyką raka piersi - głównej przyczyny śmiertelności kobiet w Polsce. Prawie trzy czwarte respondentek stwierdziło, że ginekolog nie bada piersi wcale albo robi to rzadko; regularnie robili to lekarze zaledwie 21,9% badanych kobiet.

Promocja planowania rodziny przez lekarzy również przedstawia się bardzo niedobrze. Ponad 52% lekarzy nigdy nie proponuje środków antykoncepcyjnych kobietom albo robi to rzadko. Jest to tym dziwniejsze, że w czasie obowiązywania ustawy antyaborcyjnej lekarze powinni byli poprawić poradnictwo w zakresie antykoncepcji. Aż 61% kobiet stwierdziło, że lekarze nie informują wcale na temat metod i środków planowania rodziny, ich zalet i wad, albo robią to w niedostatecznym stopniu. Co ciekawe, jeśli już proponują antykoncepcję, to najchętniej spiralę (prawie 58% lekarzy); tabletkę hormonalną proponuje tylko 27,7% lekarzy. Wydaje się, że jedną z przyczyn takiej dysproporcji może być to, iż założenie spirali stanowi dla lekarza dodatkowe źródło dochodu (największe po aborcji). Obecnie założenie spirali kosztuje co najmniej 250 złotych. Jest to tym ciekawsze, że lekarze publicznej służby zdrowia nie zakładają spirali, chyba że odpłatnie. Fakt, że względy pozamedyczne mogą decydować o metodach proponowanych przez lekarzy, nie świadczy najlepiej o etyce zawodowej tego środowiska. Można również z dużym prawdopodobieństwem przyjąć, że poradnictwo antykoncepcyjne kuleje nie tylko ze względu na niedostateczną znajomość nowoczesnych metod i środków planowania rodziny wśród lekarzy, lecz także wskutek wynikającej z przyczyn ideologicznych niechęci wielu lekarzy do antykoncepcji.

 

Na początek

 

 

 

Oczekiwania kobiet wobec lekarzy

Około 50% kobiet chodzi do lekarza praktykującego prywatnie, mniej więcej tyle samo chodzi do lekarza państwowego. Jedna piąta respondentek chodzi do lekarza państwowego ze względu na to, że wizyty są bezpłatne. Kobiety cenią sobie u swojego lekarza to, że budzi on w nich ich zaufanie (67,1%). Ponad jedna piąta wybiera lekarza ze względu na wysoką jakość usług. Respondentki są najbardziej zadowolone z lekarzy, których kompetencja przejawia się w informowaniu pacjentek, rozmawianiu z nimi, odpowiadaniu na pytania oraz kierowaniu na specjalistyczne badania. Kobiety cenią sobie również to, że lekarz bada piersi, a także fakt, że umożliwia im wybór metod leczenia, w tym środków antykoncepcyjnych.

 

Na początek

 

 

 

Dostępność badań

W Polsce nie ma pełnej dostępności badań specyficznie kobiecych. Część badań jest lepiej dostępna, inne są dostępne w znacznie mniejszym stopniu.
Pewne trudności interpretacyjne przy analizie odpowiedzi na to pytanie powoduje okoliczność, że niektóre badania mogą być "obiektywnie" niedostępne (brak aparatury w danej miejscowości), albo niedostępne "subiektywnie" (brak wiedzy, że takie badanie jest w ogóle możliwe). Zwłaszcza gdy chodzi o badania prenatalne, USG TV oraz badania cytohormonalne - można przypuszczać, że spory odsetek respondentek w ogóle nie wie o możliwości przeprowadzenia takich badań. Lepiej jest natomiast z dostępnością badań cytologicznych i USG oraz z wiedzą respondentek o potrzebie takich badań. Na brak bądź niedostatek usług cytologicznych uskarża się 8% kobiet. USG jest już trudniej dostępne. Prawie jedna piąta kobiet twierdzi, że jest ono zupełnie niedostępne bądź niedostatecznie dostępne. Zwraca uwagę stosunkowo mała liczebność odpowiedzi pozytywnych związanych z badaniami mającymi na celu diagnozowanie typowo kobiecych, a przy tym częstych i niebezpiecznych chorób. Na przykład rak piersi, jedna z najczęstszych przyczyn zgonów kobiet, jest diagnozowany za pomocą mammografii. Badanie to jest niedostępne bądź niedostatecznie dostępne dla ponad 37% respondentek (w większości mieszkanek miast!). Mniej niż połowa respondentek ma pełny dostęp do tego badania, którym - jak głoszą standardy państw wysoko rozwiniętych - kobiety powinny być objęte w systematyczny sposób. Do badań cytohormonalnych oraz do lekarzy specjalistów, zwłaszcza endokrynologów i onkologów, nie ma dostępu odpowiednio ponad 23% i ponad 36% respondentek. Należy do tego dodać znaczny odsetek odpowiedzi "nie wiem", świadczący o znacznym niedoinformowaniu w zakresie tych usług oraz niewiedzy na temat ich znaczenia w diagnozowaniu chorób specyficznie kobiecych.

Zwracają również uwagę odpowiedzi na pytanie związane z dostępnością badań prenatalnych. Aż 42,4% odpowiedzi "nie wiem" oraz 6% "braku odpowiedzi" świadczy o ogromnych niedostatkach informacyjnych w tej dziedzinie, jak można przypuszczać, nie tylko wśród kobiet, lecz również wśród pracowników służby zdrowia, którzy sami nie wiedzą jakie usługi mogliby proponować swoim pacjentkom. Można się tu pokusić o przypuszczenie, że problem badań prenatalnych stał się do pewnego stopnia problemem "politycznym". Tłumaczyłoby to częściowo tak wielkie niedoinformowanie respondentek oraz niedostępność badań, którą deklaruje ponad 25% kobiet; zaledwie 25% deklaruje pełną dostępność tych badań. Prawdopodobnie lekarze unikają niekiedy dawania skierowań na badania prenatalne ze względów pozamedycznych.

 

Na początek

 

 

 

Stosowanie antykoncepcji

Żadnych metod zapobiegania ciąży nie stosowało nigdy 25% respondentek. Te kobiety, które stosują bądź stosowały antykoncepcję, przyznały, że najchętniej zażywają tabletki hormonalne (prawie 45%) oraz stosują prezerwatywy (58%) i spiralę (prawie 24%); 49% przyznało się do stosowania kalendarzyka małżeńskiego. Znamienne jest, że najczęstszym powodem, dla którego część kobiet nie stosowała antykoncepcji, był lęk przed skutkami ubocznymi (ponad 28%). Wydaje się, że wciąż żywe w naszym społeczeństwie jest przekonanie o szkodliwości środków hormonalnych, mimo iż tabletki najnowszej generacji zawieraj ą niewielką ilość hormonów i mogą wywoływać tylko niewielkie skutki uboczne. Ze względów religijnych nie stosowało nigdy antykoncepcji 4,5% respondentek. Można przypuszczać, że w populacji generalnej takich osób jest znacznie więcej.

 

Na początek

 

 

 

Porody

Na pytanie, czy opieka medyczna w czasie porodu była zadowalająca, 43% kobiet odpowiedziało, że nie lub w stopniu niedostatecznym. Prawie jedna czwarta tych respondentek, które zadowolone były z jakości opieki podczas porodu i po porodzie, musiała uiścić jakieś dodatkowe opłaty; 5,7%

respondentek twierdzi, że w czasie porodu personel był nieżyczliwy i nieuczynny. Kwestią otwartą pozostaje jednak sprawa standardów, według których mierzone było zachowanie personelu: czy rutynowa pomoc z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych byłaby satysfakcjonująca dla kobiet rodzących obecnie? Ponad połowa kobiet wskazywała na brak bądź niedostatek szacunku, troski i zainteresowania ze strony personelu. Ponad 35% kobiet nie poinformowano bądź poinformowano w niedostatecznym stopniu na temat naturalnego karmienia. Ponad 65% nie uczono pielęgnacji dziecka bądź uczyniono to w niedostatecznym stopniu. Prawie 60% kobiet narzekało na warunki higieniczne i bytowe w szpitalach (tj. zmienianie koszuli, pościeli, pomoc w pielęgnacji piersi).

Podsumowując odpowiedzi na pytania dotyczące porodu można stwierdzić, że w tym zakresie służba zdrowia nie funkcjonuje zbyt dobrze (dodatkową okolicznością jest to, że większość respondentek stanowią mieszkanki dużych i bardzo dużych miast; w małych miasteczkach i na wsiach jest zapewne jeszcze gorzej). Należy jednak zauważyć, że w dziedzinie opieki nad położnicami zachodzą obecnie w naszym kraju ważne przemiany. Z jednej strony rosną wymagania kobiet co do jakości usług, z drugiej strony w wielu placówkach nastąpiła wyraźna poprawa. W związku z tym zmieniają się kryteria oceny funkcjonowania oddziałów położniczych, co może powodować pewne trudności przy ocenie odpowiedzi na te pytania. Bez wątpienia daleko nam jeszcze do sytuacji, kiedy opieka położnicza wysokiej jakości będzie ogólnie dostępna.

 

Na początek

 

 

 

Aborcja, sterylizacja, edukacja seksualna

Ponad 83% respondentek uważa, że aborcja powinna być dopuszczalna na życzenie kobiety. Proste pytanie: aborcja na życzenie - tak lub nie, jest niemal dla wszystkich respondentek jasne i klarowne, skłania do udzielenia jednoznacznej odpowiedzi. Świadczyć to może o tym, że respondentki przyjmują odpowiedzialność za swoje wybory, nie widząc potrzeby, aby prawodawca miał je obwarowywać mnóstwem szczegółowych przepisów. Można przypuszczać, że 5,4% kobiet, które nie udzieliły odpowiedzi na to pytanie, to osoby, które byłyby skłonne uznać aborcję z innych powodów niż "na życzenie kobiety"; odsetek ten jest jednak na tyle mały, że nie zakłóca w istotny sposób ogólnej wymowy innych odpowiedzi.

Sterylizacja jako metoda antykoncepcyjna jest akceptowana przez prawie 74% kobiet. Mimo że zabiegi sterylizacji są wykonywane niezwykle rzadko, to jednak niemal trzy czwarte respondentek chciałoby je widzieć jako metodę antykoncepcji. Wynik ten daje dużo do myślenia, gdyż takie poglądy nie są zgodne ze stanem prawnym obowiązującym do tej pory w Polsce. Można stwierdzić, że polskie kobiety z aprobatą przyjęłyby zmianę przepisów dotyczących sterylizacji, zgodną ze standardami Unii Europejskiej i wielu innych krajów świata.

Aż 95% kobiet uważa, że edukacja seksualna powinna być prowadzona w szkole. Odpowiedzi na to pytanie są znamienne, wskazują bowiem, że pogląd ten podzielają niemal wszystkie respondentki, bez względu na dzielące je różnice. Wynik ten jest bardzo istotny, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że badana próba nie jest reprezentatywna. Jeśli duża grupa wykształconych kobiet ma tak zgodną opinię na ten temat, świadczy to o pewnej bardzo ważnej i wyraźnej tendencji, a także o zapotrzebowaniu społecznym w zakresie edukacji seksualnej.

Ponad 28% kobiet przyznało, że poddało się aborcji przed zmianą ustawy. Prawie 3% przyznało, że poddało się aborcji już po zmianie ustawy. Ponieważ aborcja jest w Polsce tematem tabu, silnie obciążonym poczuciem winy, można przypuszczać, że takich kobiet jest znacznie więcej, lecz z różnych względów nie chcą się do tego przyznać,

Na początek

 

 

 

Menopauza

Na pytanie, czy lekarz informował o metodach łagodzenia skutków menopauzy i o potrzebie zapobiegania osteoporozie, ponad 60% respondentek w wieku powyżej 40 lat stwierdziło, że nie, bądź w niedostatecznym stopniu. Wydaje się, że leczenie menopauzy nie należy do powszechnie podejmowanych przez lekarzy i nie jest przez nich traktowane na równi z innymi procedurami ratowania życia i zdrowia, choć nie leczone dolegliwości związane z menopauzą mogą prowadzić do poważnych chorób.

Na pytanie, czy lekarz zalecał hormonalną terapię zastępczą bądź inne metody łagodzenia skutków menopauzy, lub informował o nich, prawie 60% kobiet odpowiedziało przecząco. Istnieje podejrzenie, że część pacjentek nic nie wie o rodzajach terapii zastępczej ani o jej znaczeniu (wskazuje na to duży odsetek braku odpowiedzi).

Aż 63,7% respondentek nie podjęło żadnej terapii profilaktycznej. Kurację taką podjęło 22% kobiet. Wysoki wskaźnik braku odpowiedzi jest tu również znaczący; może oznaczać wysoki poziom niedoinformowania i niedostępność terapii. Również w tej dziedzinie funkcje informacyjne i usługowe służby zdrowia pozostawiaj ą wiele do życzenia.

Obawa przed środkami hormonalnymi jest tak silna, że powstrzymuje jedną piątą respondentek od stosowania profilaktycznej terapii hormonalnej w okresie menopauzy. Po raz kolejny widać, że wiedza społeczna na temat kuracji hormonalnej jest dalece niewystarczająca, nawet wśród dobrze wykształconych mieszkanek dużych i bardzo dużych miast. Ponadto znaczące jest, że dla ponad 13% respondentek barierą w stosowaniu terapii hormonalnej są względy finansowe, co też częściowo można wytłumaczyć niezadowalającą polityką państwa w dziedzinie ochrony zdrowia kobiet (np. pełna odpłatność za większość leków hormonalnych).

Jako przyczynę niestosowania hormonalnej terapii zastępczej 5,3% kobiet podało niechętny stosunek lekarzy do tej terapii. Może to świadczyć o niedostatecznych kompetencjach lekarzy w tej kwestii.

 

Na początek

 

 

 

WNIOSKI

 

Tradycyjne podejście do problemów kobiet
Niedostatki profilaktyki schorzeń kobiecych
NIedostatki systemu samokształcenia lekarzy
Patriarchalny model służby zdrowia
Ideologizacja zdrowia kobiety
Nieprzestrzeganie praw pacjenta
Niedostateczne mechanizmy kontroli służby zdrowia
Niezadowalający dostęp do badań medycznych

Powszechnie wiadomo, że służba zdrowia działa niesprawnie. Jest to tak oczywiste, że społeczeństwo się z tym pogodziło; można powiedzieć, że do pewnego stopnia zaakceptowało ten negatywny stan, potwierdzając tym samym swoją niewiarę w możliwość dokonania zmian.
Nie robi się wielu badań na temat tego, jaka jest naprawdę sytuacja i jaki ma to wpływ na zdrowie społeczeństwa. Badania Federacji, których główną podstawą jest omawiana tu ankieta na temat zdrowia reprodukcyjnego kobiet, są próbą oceny wpływu obecnej sytuacji w tym zakresie na stan zdrowia kobiet.

Nasze badania potwierdziły w całej rozciągłości przeświadczenie, że służba zdrowia nie działa tak, jak należy. Wyniki wskazują głównie nie tyle na systemowy niedowład służby zdrowia (wymaga on generalnej reformy, lecz nie to było przedmiotem badań), ile na negatywne zjawiska, które są uwarunkowane następującymi czynnikami:

Tradycyjne podejście do problemów zdrowia kobiet

System kształcenia lekarzy nie przywiązuje należytej wagi do problemów zdrowotnych specyficznie kobiecych, szczególnie związanych z tak zwanym zdrowiem reprodukcyjnym.
Tradycyjny model kształcenia oraz związanej z nim praktyki przywiązuje głównie wagę do macierzyństwa, które stanowi część zagadnień wchodzących w skład zdrowia reprodukcyjnego, ale ich bynajmniej nie wyczerpuje.

Zgodnie z definicją zdrowia reprodukcyjnego przyjętą przez WHO i potwierdzoną na międzynarodowych konferencjach, pojęcie "zdrowie reprodukcyjne" obejmuje cały kompleks zagadnień związanych z układem rozrodczym, a więc we wszystkich fazach życia, nie zaś wyłącznie wtedy, kiedy kobieta rodzi. A zatem obejmuje możliwość posiadania dziecka, kiedy się go pragnie, ale także możliwość uniknięcia ciąży, kiedy jest ona niepożądana. Oznacza to również prawo do informacji i edukacji w tym zakresie. Zdrowie reprodukcyjne wymaga również profilaktyki schorzeń typowo kobiecych, szczególnie nowotworów kobiecych. Wiąże się też z zaspokajaniem potrzeb związanych z menopauzą i jej skutkami, np. osteoporozą.
Do tych wszystkich zagadnień lekarze nie przywiązują równej wagi; często nie informują kobiet o różnych zagrożeniach i nie zajmują się profilaktyką.

 

Na początek

 

 

Niedostatki profilaktyki schorzeń kobiecych

Lekarze rzadko zajmują się informowaniem pacjentek o stanie zdrowia, możliwych zagrożeniach i związanej z tym profilaktyce. Można sądzić, że wielu lekarzy nie uważa tego za swój obowiązek. Do rzadkości należą lekarze, którzy rutynowo badają piersi pacjentek.

 

Na początek

 

Niedostatki systemu samokształcenia lekarzy

System edukacji lekarzy nie obejmuje systemu ustawicznego samokształcenia, który funkcjonuje w krajach rozwiniętych. Nierzadko zdarza się, że w swojej praktyce lekarz stosuje wiedzę, która była aktualna w okresie, gdy studiował, a więc np. 20 lat temu. Przy stałym postępie medycyny jest to całkowicie niedopuszczalne. Widać to zwłaszcza przy stosunku lekarzy do metod i środków planowania rodziny. Nieraz sami lekarze powielają mity na temat antykoncepcji, które odnoszą się do środków dostępnych w latach sześćdziesiątych.

 

Na początek

 

Patriarchalny model służby zdrowia

W polskiej służbie zdrowia powszechny jest patriarchalny model stosunków między lekarzem a pacjentką, który nie zezwala na rzeczywiste uczestniczenie pacjentki w decyzjach dotyczących jej samej i jej zdrowia. Taka praktyka, w której pacjentka traktowana jest w sposób przedmiotowy, a nie jako istotny partner relacji lekarz - pacjent, ma daleko idące konsekwencje. Często lekarz nie czuje się zobowiązany do informowania kobiety o stanie jej zdrowia, zaleca kurację bez dyskusji, nie proponując wyboru, który często jest możliwy, a nawet wskazany. Traktowana w ten sposób kobieta nie czuje się odpowiedzialna za swoje zdrowie: całą odpowiedzialność składa w ręce lekarza. Taka kobieta jest mniej skłonna do świadomej dbałości o swoje zdrowie i stosowania profilaktyki. Podobny model relacji jest już anachronizmem: nowoczesne standardy zakładają większy udział kobiety w decyzjach dotyczących jej zdrowia, ale i większą jej odpowiedzialność za własne zdrowie. Paternalistyczny model stosunków sprzyja również wszelkiego typu nadużyciom, w tym np. molestowaniu seksualnemu.

 

Na początek

 

 

Ideologizacja zdrowia kobiety

Ideologizacja sfery zdrowia reprodukcyjnego kobiety jest niezwykle negatywnym zjawiskiem, związanym m.in. z tradycyjnym pojmowaniem roli lekarza, według której ma on nie tylko leczyć zgodnie z najnowszymi osiągnięciami medycyny, lecz decydować, rozstrzygać o sprawach zgodnie z własnym światopoglądem, który, naszym zdaniem, nie powinien mieć wpływu na jego profesjonalizm. Jest to widoczne zwłaszcza w stosunku lekarzy do aborcji i antykoncepcji.

Na początek

 

 

 

Nieprzestrzeganie praw pacjenta

Prawa pacjenta rozumiane jako prawa człowieka nie są przestrzegane; nie uczy się o nich w szkołach medycznych bądź czyni się to w niedostatecznym stopniu; nie są one akceptowane przez wielu lekarzy. Do praw tych należą: prawo do informacji, szacunku, poufności, godności, wyboru, zgody pacjenta dysponującego pełną informacją.

Uwzględnienie dotychczasowych uwag w programach rządowych nie wiązałoby się z poważnymi nakładami finansowymi, raczej zmianą myślenia w służbie zdrowia i jej reorientacją w kierunku standardów światowych.

 

Na początek

 

 

Niedostateczne mechanizmy kontroli służby zdrowia

Polska służba zdrowia nie podlega dostatecznej kontroli pod względem jakości usług, które świadczy. Takiej kontroli nie sprawuje na przykład Ministerstwo Zdrowia, które nie jest w stanie sobie poradzić np. z nieprzestrzeganiem przez publiczne zakłady opieki zdrowotnej ustawy o planowaniu rodziny i zagwarantować kobietom wyegzekwowania ich prawa do legalnej aborcji z przyczyn społecznych. Instytucje kontrolne powołane przez izby lekarskie również nie sprawują dostatecznej kontroli. Powszechnie wiadomo, jak trudno dochodzić swoich roszczeń wobec służby zdrowia i "wygrać" sprawę z lekarzem. Brakuje systemu społecznej kontroli nad służbą zdrowia, który reprezentowałby interesy pacjentów i pozwalał na skuteczne egzekwowanie ich praw.
Taką instytucją mógłby być np. Rzecznik Praw Pacjenta.

 

Na początek

 

 

Niezadowalający dostęp do badań medycznych

Zapewnienie pełnego dostępu do badań niezbędnych dla kobiet pociąga za sobą pewne nakłady; musi to być rozumiane jako bezwarunkowy priorytet w polityce zdrowotnej państwa i realizacja praw kobiet do zdrowia gwarantowanych ustawodawstwem krajowym i międzynarodowymi zobowiązaniami Polski.

Zdajemy sobie sprawę, że wiele omówionych tutaj problemów funkcjonowania służby zdrowia odnosi się nie tylko do kobiet, niemniej jednak kobiety ze względu na swoje funkcje reprodukcyjne znacznie częściej korzystają ze służby zdrowia nie tylko wtedy, gdy są chore (jak to czynią mężczyźni). Ponadto wielu problemom zdrowotnym kobiet można zapobiegać, co również wiąże się z potrzebą częstszego korzystania z usług służby zdrowia. Dlatego też właśnie kobiety ponoszą szczególnie konsekwencje niedowładu służby zdrowia i ich potrzeby powinny zostać uwzględnione w programach rządowych i działalności placówek służby zdrowia.

 

Na początek

 

 

REKOMENDACJE

 

Pod adresem Ministerstwa Zdrowia i placówek służby zdrowia:

Pod adresem lekarzy:

 

Pod adresem szkół medycznych:

 

* W grudniu 1997r. Sejm ponownie zaostrzył ustawę aborcyjną. W związku z tym nasz postulat - pod adresem Sejmu - brzmi obecnie następująco: należy znowelizować prawo w Polsce, zgodnie z którym kobieta odzyska prawo decyzji w sferze prokreacji zgodnie z normami i standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej.

Na początek

 

 

 

PREZENTACJA WYNIKÓW BADANIA "ZDROWIE REPRODUKCYJNE"

 

Charakterystyka narzędzia
Próba
Wykształcenie
Miejsce zamieszkania
Prezentacja uzyskanych wyników:

 

Charakterystyka narzędzia

Narzędziem badawczym jest ankieta. "Zdrowie reprodukcyjne".

Składa się ona z krótkiej metryczki (wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania i stan cywilny badanej) oraz 59 pytań ujętych w 10 bloków:

  1. Pierwsza wizyta u lekarza-ginekologa - pytania 05-08
  2. Następne wizyty u lekarza-ginekologa - pytania 09-15
  3. Metody zapobiegania ciąży, czyli metody antykoncepcyjne - pytania 16-23
  4. Stały lekarz - pytania 24-30
  5. Porody - pytania 31-43
  6. Sterylizacja, aborcja - pytania 44-47
  7. Choroby kobiece - pytania 48-52
  8. Dostępność badań - pytanie 53
  9. Menopauza - pytania 54-57
  10. Edukacja seksualna - pytania 58-63

 

Pytania ankiety są krótkie, odpowiedzi ujęte w kafeterie. Po każdym bloku pytań badane kobiet zachęcano do dodatkowych uwag na temat poszczególnych problemów, według nich istotnych, choć nie ujętych w badaniach. Należy zaznaczyć, że z możliwości tej skorzystała znaczna liczba respondentek. Dodatkowe wypowiedzi można było w większości przypadków zakwalifikować do już istniejących w kwestionariuszu pytań i odpowiedzi. Respondentki swoimi słowami uzupełniały informacje, o jakie były proszone w ankiecie. Najciekawsze z tych wypowiedzi są in extenso zamieszczone w niniejszym opracowaniu. Ogólnie można powiedzieć, że liczne wypowiedzi swobodne, mimo że często nie wnosiły istotnych informacji merytorycznych, stanowią swego rodzaju informację zwrotną ze strony respondentek, wskazującą, że ankieta spotkała się z bardzo życzliwym przyjęciem i wywołała żywe reakcje.

 

Na początek

 

Próba

Ankieta "Zdrowie reprodukcyjne" została rozesłana do kobiet pocztą. Adresatami rozsyłanych kwestionariuszy ankiety były następujące osoby:

 

Na 5000 wysłanych kwestionariuszy uzyskano z powrotem 1223 wypełnione ankiety (blisko 25%). Zbadana grupa kobiet nie jest reprezentatywna dla populacji polskich kobiet ani pod względem losowym, ani strukturalnym. W zbadanej próbie nadreprezentowane są kobiety z wyższym wykształceniem i mieszkające w dużych miastach.

Wykształcenie

  wśród respondentek w populacji generalnej*
podstawowe 4,6% 33,7%
średnie 63,2% 27,2%
wyższe 31,7% 7,2%

 

*Wg Spisu GUS, maj 1995r. W: "Wyniki spisu reprezentacyjnego". Statystyka Polski 1996 nr 1 - dodatek do "Rzeczpospolita" 1996 nr 19 z dn. 23.01.1996r.

 

Miejsce zamieszkania

  1. wieś                                                         10,1%
  2. miejsc. do 50 tys. mieszk.                         18,5%
  3. 50 tys. - 100 tys. mieszk.                          14,7%
  4. 100 tys. - 500 tys. mieszk.                        23,0%
  5. powyżej 500 tys. mieszk.                           31,6%
  6. brak odpowiedzi                                          2,1%
  7.  

Wiek

  1. Do 20                                                          4,6%
  2. 21-30                                                          24,7%
  3. 31-40                                                          30,3%
  4. 41-50                                                          24,1%
  5. powyżej 50                                                  16,2%

 

Stan cywilny

  1. Panna                                                         19,3%
  2. Mężatka                                                      65,3%
  3. Rozwódka                                                     9,2%
  4. Wdowa                                                         4,9%

Na początek

 

 

 

Prezentacja uzyskanych wyników

Pierwsza wizyta u lekarza - ginekologa

Doświadczenie związane z pierwszą wizytą u ginekologa obejmują pytania 5-8.

Pytanie 5: Kiedy była Pani z pierwszą wizytą u ginekologa?

Przed 16 rokiem życia                     12,0%
Między 16 a 20 r.ż.                          50,1%
Między 20 a 25 r. ż.                         31,6%
Po 25 roku życia                               4,7%
Nigdy nie byłam                                1,3%
Brak odpowiedzi                               0,3%

Pytanie to ma charakter retrospektywny i trudno oczekiwać, by otrzymane informacje były precyzyjne, zwłaszcza jeśli chodzi o kobiety starsze. Z drugiej strony 4,6% respondentek nie ukończyło jeszcze 20 lat, w związku z czym ich wybory są praktycznie ograniczone do pozycji 1,2 i 5. Należy sądzić, że do tej właśnei najmłodszej grupy kobiet należy większość respondentek, które odpowiedziały, że nigdy nie były u ginekologa: 1,3%. Nawet jeśli przyjąć, że odpowiedzi na to pytanie są nieco wyidealizowane, to i tak rzuca się w oczy wczesny wiek niemal wszystkich respondentek w chwili, gdy po raz pierwszy odwiedziły ginekologa. Wydaje się, że odpowiedź na to pytanie jest bardzo wskaźnikowa i świadczy o wysokiej kulturze zdrowotnej badanych osób, co w zdecydowany sposób odbija od tendencji dających się zauważyć w populacji generalnej.

Pytanie 6: Jaki był bezpośredni powód pójścia do ginekologa z pierwszą wizytą?

  1. Niepokojące objawy                             35,6%
  2. Badanie kontrolne                                22,4%
  3. Antykoncepcja                                      4,4%
  4. Planowana ciąża                                 18,6%
  5. Nieplanowana ciąża                             11,9%
  6. Trudności z zajściem w ciążę                 1,5%
  7. Inne                                                      6,2%
  8. Brak odpowiedzi                                    1,5%

 

W powyższych odpowiedziach zwraca uwagę stosunkowo duży odsetek osób, które pierwszy raz były u ginekologa, choć nic im nie dolegało (22,4% pacjentek wykonało badanie kontrolne; 18,6% chciało się upewnić co do prawidłowości swego stanu zdrowia w związku z planowaną ciążą; 4,4% prosiło o radę w sprawie antykoncepcji). Wszystkie te kategorie odnoszą się do osób zdrowych. W sumie 54,4% respondentek poszło po raz pierwszy do ginekologa mimo braku jakichkolwiek objawów choroby. Również te wyniki świadczą o dużej kulturze zdrowotnej respondentek. Ciekawe, że co trzecia kobieta przyszła do ginekologa w związku z ciążą.

Z drugiej strony znamienne jest, że zaledwie 4,4% pacjentek przychodzi do ginekologa po poradę antykoncepcyjną, co jest wskaźnikiem bardzo niewysokim, zwłaszcza gdy porówna się go z 11,9% pacjentek mających problem nie planowanej ciąży. Wynika z tego, że niestosowanie środków antykoncepcyjnych w młodym wieku (pytanie dotyczy pierwszej wizyty) nie świadczy o chęci posiadania potomstwa, ale często może być wynikiem nieznajomości zagadnienia i braków w zakresie edukacji seksualnej. Z drugiej strony można domniemywać, że ginekolog nie jest postrzegany jako osoba, która bezstronnie wypowie się w sprawie antykoncepcji, udzieli sensownej porady, innej niż spirala, hormony, szklanka wody.

Pytanie 7: Czy w czasie pierwszej wizyty u ginekologa lekarz wyjaśnił, na czym polega badanie ginekologiczne?

  1. Tak                                    28,7%
  2. Nie                                    53,6%
  3. Niewystarczająco               15,5%
  4. Brak odpowiedzi                  2,2%

 

Znaczna większość (69,1%) respondentów stwierdziła, że lekarz nie wyjaśnił, na czym polega badanie ginekologiczne, bądź zrobił to niewystarczająco; 28,7% kobiet przyznało, że lekarz udzielił wyjaśnień na temat badania. Takie wyniki wskazują, że pacjentki nie oceniają najlepiej pracy ginekologów: nie wytłumaczyli oni w większości przypadków istoty badania, które miało nastąpić. Świadczy to, że lekarze nie mają dostatecznego przygotowania w zakresie relacji lekarz - pacjentka, co wpływa na doznania związane z wizytą i na późniejszy stosunek do wizyt, badań itp. W związku z tym przypuścić można, że większość pacjentek podczas pierwszej wizyty niedokładnie wiedziała, co się z nimi dzieje, a jest to jeden z podstawowych czynników sprawiających, że najprawdopodobniej było to doświadczenie przykre. Mimo że stosunkowo niski odsetek respondentek oceniał informacje przekazane przez lekarza pozytywnie, to ten wynik może być i tak zbyt optymistyczny w porównaniu z populacją generalną. Ciekawe byłoby na przykład przeprowadzenie, dla porównania, badań w małych wioskach (można przypuszczać, że odsetek osób zadowolonych z wyjaśnień lekarza byłby tam jeszcze niższy).

Pytanie 8: Czy w czasie pierwszej wizyty lekarz poinformował o potrzebie regularnych badań kontrolnych?

  1. Tak                                       39,5%
  2. Nie                                       42,4%
  3. Niewystarczająco                  15,0%
  4. Brak odpowiedzi                     3,1%

 

Odpowiedzi na to pytanie ankiety można zinterpretować analogicznie do pytania poprzedniego: 57,4% kobiet nie otrzymało tych informacji od lekarza, mimo że konieczność regularnych badań jest traktowana przez zdecydowaną większość respondentek jako nie podlegającą wątpliwości (por. np. pyt. 10); 39,5% respondentek stwierdziło, że otrzymały informacje od lekarza.

Dodatkowo stwierdzić można, że bardzo nieliczne "braki odpowiedzi" na pytania 5-8 mogą wskazywać na duża trafność narzędzia badawczego, którego konstrukcja umożliwia znacznej większości respondentek adekwatne umieszczenie wybranej odpowiedzi wśród tych, które są zaproponowane do wyboru.

 

Na początek

 

Następne wizyty u lekarza - ginekologa

Doświadczenia respondentek związane z następnymi wizytami u ginekologa obejmują pytania 9-15.

Pytanie 9: Jak często chodzi Pani do ginekologa?

  1. Nie rzadziej niż raz na rok                     55,8%
  2. Raz na dwa lata                                   19,2%
  3. Rzadziej niż raz na dwa lata                  22,7%
  4. Brak odpowiedzi                                     2,2%

 

Odpowiedź na to pytanie ankiety napawa optymizmem. Ponad połowa respondentek odwiedza ginekologa przynajmniej raz w roku. Można uznać, że 75% respondentek odwiedza ginekologa dość regularnie. Zaledwie 22,7% kobiet wybiera odpowiedź 3, która może oznaczać, że odwiedzają one ginekologa np. raz na dwa trzy lata lub że nie odwiedzają go wcale. Zważywszy że wśród respondentek są osoby bardzo młode, które jeszcze nie były u ginekologa z pierwszą wizytą, albo nie odbyły jeszcze następnej wizyty - uzyskany wynik wydaje się znacznie odbiegać na korzyść od tendencji obecnych w populacji generalnej.

Pytanie 10: Z jakich powodów chodzi Pani do ginekologa? (można było wskazać więcej niż jedną odpowiedź)

  1. Niepokojące objawy                         35,2%
  2. Badanie kontrolne                            70,0%
  3. Antykoncepcja                                 16,8%
  4. Ciąża                                              11,6%
  5. Trudności z zajściem w ciążę             1,9%
  6. Inne                                                  7,5%
  7. Brak odpowiedzi                                2,9%

 

Ponieważ można było wskazać kilka odpowiedzi na to pytanie, występujące odsetki nie sumują się do 100. Można więc mówić o względnej częstości występowania poszczególnych powodów chodzenia do ginekologa. Ogólnie odpowiedzi na to pytanie można zinterpretować analogicznie jak odpowiedzi na pytanie 6: powodem wizyty rzadziej jest choroba lub jakiś stan patologiczny, znacznie częściej zaś osoby zdrowe szukają potwierdzenia prawidłowości swego stanu zdrowia lub oczekują porad z dziedziny profilaktyki. Zwraca uwagę dysproporcja między częstością występowania kategorii 2 i 3. Świadczy to, że w większości przypadków badania kontrolne u ginekologa nie mają związku z poradą antykoncepcyjną, a z odpowiedzi na inne pytania można wnosić, że dla wielu kobiet ten właśnie problem jest niezwykle palący. Można sądzić, że w sprawie antykoncepcji kobiety często same sobie radzą, raz lepiej raz gorzej, bez pomocy lekarza.

Pytanie 11: Czy podczas typowej wizyty jest Pani traktowana właściwie, tzn. z przestrzeganiem zasad szacunku, tajemnicy lekarskiej, prywatności (tj. czy informacje z gabinetu nie przedostają się na zewnątrz, czy w trakcie badania nie wchodziły do gabinetu inne osoby itp.)?

  1. Tak                                             66,8%
  2. Nie                                              17,2%
  3. Czasami                                     14,1%
  4. Brak odpowiedzi                            2,0%

 

W przeciwieństwie do interpretacji odpowiedzi na poprzednie pytania, wydźwięk odpowiedzi na to pytanie jest raczej negatywny: 31,3% pacjentek nie było traktowanych właściwie (mimo że dla 14,1% owe złe traktowanie było sporadyczne). Wynik ten daje się zinterpretować dzięki przywołaniu tych samych zmiennych niezależnych, które odgrywały dużą rolę w analizie odpowiedzi na poprzednie pytania. Chodzi zwłaszcza, jak się wydaje, o wykształcenie respondentek, a także o to, że w większości są one mieszkankami dużych lub bardzo dużych miast. Takie kobiety są bardziej świadome swoich praw i bardziej wyczulone na wszelkie przejawy niewłaściwego traktowania. To, co osobie niewykształconej lub nie zaznajomionej z zasadami funkcjonowania etyki lekarskiej może się kojarzyć z przykrą, upokarzającą, lecz konieczną rutyną działania gabinetów ginekologicznych, osoby bardziej "światłe" traktują jako przejaw braku szacunku dla pacjentek, niedbalstwa lub nagannego łamania zasad etyki zawodowej. Charakterystyczne jest, że optymistyczny wydźwięk mają odpowiedzi na te pytania, które dotyczą działań samych respondentek, krytycyzm zaś badanych wzbudzają działania innych osób niż one same. Przesłanki obu tych tendencji są te same (głównie wykształcenie). Analogiczne do odpowiedzi na pytanie 11 mogą być zinterpretowane odpowiedzi na pytania 12, 14, i 15. Zostaną one teraz omówione łącznie.

Pytanie 12: Czy informacje, które uzyskuje Pani podczas typowej wizyty są dla Pani wystarczające?

  1. Tak                                     66,1%
  2. Nie                                      30,9%
  3. Brak odpowiedzi                     2,9%

Pytanie 13: Czy podczas wizyty ginekolog bada Pani piersi?

  1. Tak                                                 21,9%
  2. Nie                                                  52,1%
  3. Czasami                                          22,3%
  4. Brak odpowiedzi                                3,2%

Odpowiedzi na to pytanie nie są zbyt budujące: w ponad połowie przypadków ginekolog nigdy nie bada piersi swoich pacjentek, regularnie zaś robi to zaledwie 21,9% lekarzy. Ponadto jeśli się założy, że badanie piersi nie musi być związane z profilaktyką nowotworową, lecz np. z ciążą, karmieniem, sytuacja przedstawia się jeszcze gorzej. Znów ciekawe by było zbadanie tych proporcji w populacji generalnej.

Pytanie 14: Czy zdarzyło się, że słyszała Pani podczas wizyty niewłaściwe Pani zdaniem uwagi pod swoim adresem? (np. na pytanie o antykoncepcję: "za młoda Pani jest, by myśleć o seksie", "już Pani powinna mieć dzieci" i in.)

  1. Tak                                           7,0%
  2. Nie                                          82,3%
  3. Czasami                                    7,4%
  4. Brak odpowiedzi                         3,2%

Pytanie 15: Czy zdarzyło się, że lekarz przekroczył granice dozwolone badaniem (molestowanie seksualne)?

  1. Tak                                   3,9%
  2. Nie                                  93,5%
  3. Brak odpowiedzi                2,6%

Zbiorcza analiza powyższych trzech pytań pozwala na wzmocnienie interpretacji odpowiedzi na pytanie 11. Respondentki mają sporo zastrzeżeń do funkcjonowania ginekologicznej opieki zdrowotnej: 30,9% uważa informacje uzyskane od lekarza za niewystarczające. Jest to bardzo dużo, zważywszy, że - jak to było ukazane w odpowiedziach na pytania 6 i 10 - większość respondentek przychodzi do ginekologa między innymi po informacje. Odpowiedzi na pytanie 14 wskazują, że 14,4% respondentek niekiedy lub często słyszy niewłaściwe uwagi pod swoim adresem. Znowu można uznać, że jest to dużo. "Ciemną liczbę" stanowi tu bowiem liczba takich wypowiedzi lekarzy, które pacjentki mogły uznać za "przykre, choć obiektywnie słuszne". Tak więc w ankiecie odnotowane są tylko takie zachowania lekarza, które pacjentki potraktowały jako naruszające ich sferę prywatności i godność osobistą. W odpowiedziach na pytanie 15 odsetek kobiet potwierdzających zachowania lekarza wskazujące na molestowanie seksualne (3,9%) można uznać za bardzo znaczny, gdyż na dobrą sprawę każdy przypadek takiego zachowania powinien mieć swój finał w sądzie. Można nawet powiedzieć, że 3,9% zachowań kryminalnych w gabinecie ginekologa to odsetek wręcz alarmujący - zwłaszcza że, ze względu na niereprezentatywność badanej próby, zjawisko to przypuszczalnie stanowi "wierzchołek góry lodowej" i wśród osób mniej świadomych swoich praw może przybierać znacznie większe rozmiary. Ze względu na doniosłość tego problemu wskazane by było dokonanie pogłębionych badań na ten temat, aby skorygować subiektywne doznania, które nie podpadają pod prawne określenia "molestowania seksualnego". Niestety, badania ankietowe nie pozwalają na wyciąganie żadnych wniosków na ten temat.

Na początek

 

 

 

Metody zapobiegania ciąży, czyli metody antykoncepcyjne

Ta grupa zagadnień obejmuje pytania 16-23.

Pytanie 16: Czy stosuje Pani bądź stosowała kiedykolwiek metody zapobiegania ciąży?

  1. Tak                                             72,3%
  2. Nie                                             25,5%
  3. Brak odpowiedzi                           2,2%

Odpowiedzi znacznej większości respondentek na to pytanie są pozytywne. Dodatkowo pamiętać trzeba, że 4,6%respondentek nie ukończyło jeszcze 20 lat, a więc zapewne część spośród nich nie podjęła jeszcze współżycia seksualnego. W związku z tym stwierdzić można, że około trzech czwartych osób z badanej próby aprobuje stosowanie środków antykoncepcyjnych. Należy uznać ten wskaźnik za wysoki.

Sześć kolejnych pytań odnosiło się do respondentek, które stosują zapobieganie ciąży. W badanej próbie było ich 884; w poniższej analizie ta liczba stanowić będzie podstawę obliczania odsetków.

Pytanie 17: Czy stosowała Pani kiedykolwiek (można wybrać więcej niż jedną odpowiedź):

  1. Doustne tabletki hormonalne                                  44,9%
  2. Spiralę                                                                  24,7%
  3. Krążki dopochwowe, kapturki                                   4,0%
  4. Globulki dopochwowe, kremy                                  28,6%
  5. Prezerwatywy                                                        58,0%
  6. Brak odpowiedzi                                                      8,9%

Odsetki te nie sumują się do 100%, ponieważ respondentki mogły wybierać więcej niż jedną odpowiedź. Względna częstość stosowania poszczególnych środków antykoncepcyjnych jest bardzo zróżnicowana. Największą popularnością cieszą się prezerwatywy i doustne środki hormonalne, najmniej popularne są zaś krążki dopochwowe i kapturki. Zwraca uwagę stosunkowo znaczny odsetek "braku odpowiedzi". Należy sądzić, że to wyjście wybrały osoby, które odpowiedziały pozytywnie na następne pytanie.

Pytanie 18: Czy stosowała Pani kiedykolwiek tzw. metody naturalne (można wybrać więcej niż jedną odpowiedź)?

  1. Metodę termiczną                                                                  15,4%
  2. Metodę Ogino-Knauss (kalendarzyk małżeński)                        49,3%
  3. Metodę Billingsów                                                                  25,5%
  4. Brak odpowiedzi                                                                     30,7%

Jeśli przyjąć, że 30,7% "braku odpowiedzi" świadczy o niestosowaniu metod naturalnych, to trzeba stwierdzić, że metody te są znacznie mniej popularne niż poprzednio omówione. Spośród nich najwięcej osób - blisko połowa - wybiera kalendarzyk małżeński.

Pytanie 19: Czy stosowała Pani stosunek przerywany?

  1. Zawsze                                   4,9%
  2. Nigdy                                     20,7%
  3. Często                                   33,6%
  4. Rzadko                                  37,6%
  5. Brak odpowiedzi                      3,3%

Z powyższych odpowiedzi można wnosić, że zaledwie dla 4,9% badanych kobiet stosunek przerywany stanowi podstawową metodę zapobiegania ciąży, choć większość z nich stosuje tę metodę niekiedy lub często.

Pytanie 20: Czy lekarz proponował Pani środki antykoncepcyjne?

  1. Tak                                      38,2%
  2. Nie                                      45,4%
  3. Czasami                              12,9%
  4. Brak odpowiedzi                     3,5%

Proponowanie przez lekarza środków antykoncepcyjnych z własnej inicjatywy nie jest stałą praktyką ginekologów. Można więc przypuszczać, że wiele badanych osób swoje wiadomości na temat środków antykoncepcyjnych zdobywa poza gabinetami ginekologicznymi i na tym opiera swoje preferencje w tej dziedzinie. Co więcej, nie jest wykluczone, że przynajmniej część respondentek stosuje środki wybrane przypadkowo, nie te, które byłyby dla nich najlepsze, bez możliwości skonsultowania swojego wyboru z lekarzem.

Pytanie 21: Jaką metodę planowania rodziny lekarz proponował Pani?

  1. Metody naturalne10,4%
  2. Tabletkę27,7%
  3. Spiralę57,8%
  4. Metody mechaniczne lub chemiczne10,6%
  5. Żadnej4,2%
  6. Brak odpowiedzi5,5%

W odpowiedziach na to pytanie widać ciekawą prawidłowość: środki najczęściej polecane przez lekarza (spirala) nie są tymi, które są najczęściej stosowane przez pacjentki (prezerwatywy, tabletki). Potwierdza to przypuszczenie sformułowane przy interpretacji odpowiedzi na pytanie 20. Okazuje się, że często przez lekarza proponowana jest propozycją nie przyjmowaną przez pacjentki. To mijanie się oczekiwań może wynikać z tego, że spirala jest metodą dość kosztowną, proponowaną odpłatnie, a zatem stanowi dodatkowe źródło dochodu dla ginekologów. Zachodzi podejrzenie, że zalecanie spirali może wynikać ze względów finansowych, a nie ze wskazań medycznych, zwłaszcza, że wśród respondentek ta metoda nie cieszy się popularnością.

Pytanie 22:Czy wyjaśnił, jakie są metody antykoncepcyjne, ich zalety i wady?

  1. Tak                                             32,8%
  2. Nie                                              43,1%
  3. Niewystarczająco                         18,0%
  4. Brak odpowiedzi                            6,1%

 

Odpowiedzi na to pytanie dają się z kolei łatwo uzgodnić z analizą odpowiedzi na pytanie 20: 61,1% respondentek nie uzyskało żadnych lub prawie żadnych wyjaśnień na temat zalet i wad środków antykoncepcyjnych. Ogólnie analiza odpowiedzi na pytania 20, 21 i 22 daje niezbyt optymistyczny obraz funkcjonowania gabinetów ginekologicznych w dziedzinie upowszechniania metod planowania rodziny.

Pytanie 23: (Przeznaczone dla kobiet, które nigdy nie stosowały antykoncepcji. Osób takich jest 312, liczba ta stanowi podstawę obliczania odsetków w tym pytaniu). Dlaczego Pani nie stosowała antykoncepcji?

  1. Nie znam takich metod                                                          4,5%
  2. Lekarz mi o nich nie mówił                                                     3,5%
  3. Boję się skutków ubocznych                                                 28,2%
  4. Środki antykoncepcyjne są dla mnie za drogie                         1,3%
  5. Względy religijne                                                                   4,5%
  6. Niedostępne w mojej okolicy                                                   0,3%
  7. Nie prowadzę współżycia                                                      14,4%
  8. Inne                                                                                     23,7%
  9. Brak odpowiedzi                                                                   23,4%

 

Osób, które nie stosowały antykoncepcji, jest stosunkowo mało: 25,5% badanej próby (por. pyt. 16). Wśród odpowiedzi na pytanie 23 istotne są cztery: 3, 7, 8 i 9. Kategoria 7 stanowi tak zwaną "okoliczność obiektywną", czyli taki typ zachowania, który "blokuje" możliwość wyrażenia poglądów na stosowanie środków antykoncepcyjnych. Kategoria 3 jest natomiast kategorią "subiektywną" w tym sensie, że na podstawie zdawkowej odpowiedzi ankietowej trudno rozszyfrować jej znaczenie. Przypuścić można, że kategorię tę wybierają osoby "niedoinformowane", a także z jakichś innych, nie uwzględnionych w ankiecie powodów "źle" nastawione do antykoncepcji. Zastanawiająca jest dość znaczna liczebność osób wybierających tę kategorię, warto by było zastanowić się bliżej, jakie "skutki uboczne" respondentki mają na myśli i dlaczego lęk przed nimi jest większy niż lęk przed niepożądaną ciążą. Wydaje się, że dochodzą tu do głosu pewne uprzedzenia związane z przekonaniem o szkodliwości tabletki hormonalnej. Nowa generacja hormonalnych środków antykoncepcyjnych zdecydowanie różni się od starej, przy której skutki uboczne były rzeczywiście duże. Analizowany wynik świadczy o ogromnych lukach edukacyjnych i o niedomaganiach systemu opieki zdrowotnej w tym zakresie.

Znacząca jest także liczebność kategorii 5, czyli 4,5% respondentek ujmujących problematykę planowania rodziny w kategoriach religijnych, a nie zdrowotnych. Interesująca jest sama możliwość takiego ujęcia, która wśród osób badanych jest bardzo rzadka, ale należy przypuszczać, że w populacji generalnej jest znacznie częstsza i blokuje racjonalne metody kontrolowania własnej płodności.

Bardzo znamienne są także kategorie 8 i 9, które łącznie potraktować można jako nie udzielenie konkretnej odpowiedzi: 47,1% osób nie potrafi lub nie chce odpowiedzieć na to pytanie. Może być kilka przyczyn tego stanu rzeczy. Być może część respondentek po prostu nie wie, dlaczego nie stosuje antykoncepcji, nie zastanawia się nad tym.

Niektóre kobiety mają trudności z zajściem w ciążę albo w ogóle są bezpłodne i nie muszą stosować antykoncepcji. Jeszcze inne, jak można sobie wyobrazić, chcą mieć dużo dzieci - tyle na ile pozwala im płodność, i w ogóle nie planują rodziny, w myśl zasady "co będzie, to będzie". Dla części osób odpowiedź na to pytanie może być krępująca. Możliwe są jeszcze inne przyczyny. Ponieważ odpowiedzi 8 i 9 są bardzo częste, w przyszłych badaniach na podobny temat warto by było bardziej precyzyjnie "rozbić" te kategorie: być może uda się wtedy uchwycić jakąś istotną tendencję, która na razie jest niewidoczna. Prawdopodobnie wynika to z tego, że sfera seksualności człowieka jest w naszym społeczeństwie ciągle jeszcze ujmowana jako tabu, nawet wśród osób wykształconych.

Na początek

 

 

 

Stały lekarz

Grupa pytań dotyczących tego zagadnienia obejmuje pytania 24-30.

Pytanie 24: Czy ma Pani stałego lekarza ginekologa?

  1. Tak                                     57,4%
  2. Nie                                      40,6%
  3. Brak odpowiedzi                    2,0%

 

Nieco więcej niż połowa respondentek ma stałego lekarza. Analizy odpowiedzi na pytania 24-30 będą przebiegały dwutorowo: (A) oddzielnie dla całej badanej próby oraz (B) dla osób mających stałego lekarza (702 ankiety).

Pytanie 25: Czy Pani lekarz to kobieta, czy mężczyzna?

  A B
Kobieta 42,5% 42,6%
Mężczyzna 56,5% 59,7%
Brak odpowiedzi 15,6% 2,3%

 

Proporcje poszczególnych odpowiedzi są analogiczne dla całej badanej próby i dla osób mających stałego lekarza: lekarzami nieco częściej są mężczyźni niż kobiety. Wynika z tego, po pierwsze, że większość lekarzy ginekologów, z którymi stykają się respondentki, to mężczyźni, oraz, po drugie, że większość pacjentek wybiera stałego lekarza nie sugerując się szczególnie jego płcią.

Pytanie 26: Czy płeć lekarza ma dla Pani znaczenie?

  A B
Tak 37,0% 37,2%
Nie 59,8% 61,5%
Brak odpowiedzi 3,3% 1,3%

 

Znowu proporcje odpowiedzi w grupach A i B są analogiczne i wskazują, że większość pacjentek nie sugeruje się płcią lekarza. Odpowiedź "tak" jest niejednoznaczna, gdyż nie wiadomo, która płeć jest preferowana. Ciekawe światło na powyższe wyniki rzuca fakt, że - zgodnie z danymi uzyskanymi z Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego - w Polsce 70% ginekologów stanowią mężczyźni, 30% zaś - kobiety. Okazuje się zatem, że wybór lekarza przez pacjentki nie jest zupełnie przypadkowy: znacznie trudniej jest "natrafić" na kobietę niż mężczyznę. W związku z tym część respondentek musiała świadomie wybierać kobietę jako swojego ginekologa.

Pytanie 27: Jeśli płeć lekarza ma znaczenie, czy woli Pani kobietę, czy mężczyznę?

  A B
Mężczyznę 27,1% 30,2%
Kobietę 32,5% 28,6%
Brak odpowiedzi 40,3% 41,2%

 

Odpowiedzi na to pytanie potwierdzają wykryte wcześniej prawidłowości. Dla większości pacjentek płeć lekarza nie ma znaczenia (znamiennie wysoki odsetek braku odpowiedzi), a wśród tych osób, które przywiązują do tego znaczenie, mężczyźni są równie często preferowani jak kobiety. Preferencje osób mających stałego lekarza różnią się nieznacznie od preferencji pozostałych badanych. Różnica ta wskazuje, że osoby mające stałego lekarza częściej wolą, aby była nim kobieta, natomiast osoby nie mające stałego lekarza wybierają mężczyznę, przy czym nie wiadomo, czy jest to świadomy wybór (jak w grupie B), czy też przypadkowe korzystanie z usług lekarza, który akurat jest do dyspozycji.

Pytanie 28: Czy chodzi Pani do lekarza praktykującego prywatnie, czy w publicznej służbie zdrowia?

  A B
Lekarz prywatny 46,3% 51,4%
Lekarz państwowy 58,5% 53,7%
Brak odpowiedzi 4,8% 1,9%

 

W odpowiedziach na to pytanie, podobnie jak to miało miejsce przy analizie pytań 25-27, nie zaznaczają się istotne różnice między grupą A i B. Oznacza to, że respondentki nieco częściej chodzą do lekarza państwowego niż prywatnego, niezależnie od tego, czy traktują go jako lekarza stałego, czy też nie. Dane wskazują, że niektóre osoby wybierały jednocześnie kategorię 1 i 2, z czego wynika pewna niejednoznaczność: czy chodzi o lekarza praktykującego w dwóch różnych miejscach, czy też o dwóch różnych lekarzy. W każdym razie kategorię tę wybiera zdecydowana mniejszość respondentek.

Pytanie 29: Dlaczego Pani chodzi do stałego lekarza?

  A B
Mam zaufanie do lekarza 43,7% 67,1%
Bezpłatny/rejonowy 21,9% 19,7%
Jedyny dostępny w mojej okolicy 2,5% 1,7%
Ze względu na wysoką jakość usług 14,1% 20,4%
Inne 8,3% 7,0%
Brak odpowiedzi 21,2% 2,3%

 

 

Odpowiedzi osób z grup A i B zasadniczo są do siebie podobne, choć zaznacza się kilka różnic. Kategoria 1 jest najczęściej wybierana przez obie grupy; przez osoby mające stałego lekarza znacząco częściej niż przez pozostałe. Dla obu grup ważne są kategorie 2 i 4, choć kolejność częstości wybierania tych kategorii jest w obu grupach odwrotna: dla osób mających stałego lekarza ważniejsza jest wysoka jakość usług, dla pozostałych zaś osób - bezpłatność usług. Najwyraźniejsza różnica między grupami A i B dotyczy kategorii 6. Brak odpowiedzi można traktować jako wskaźnik tego, że nie ma się stałego lekarza albo w ogóle nie odwiedza się ginekologa, lub też że odwiedzanie tego, a nie innego lekarza nie wiąże się z żadnym wyborem, lecz jest najzupełniej przypadkowe.

Pytanie 30: Czy lekarz, z którego Pani jest zadowolona (można wybrać więcej niż jedną odpowiedź):

  A B
Rozmawia, informuje, wyjaśnia, odpowiada na pytania 69,4% 84,2%
Daje wybór metod leczenia, w tym środków antykoncepcyjnych 22,7% 31,9%
Bada piersi 25,7% 33,3%
Kieruje na inne badania (cytologia, USG itp.) 54,5% 65,2%
Wypowiada krytyczne uwagi pod Pani adresem 3,0% 2,7%
Brak odpowiedzi 16,0% 5,4%

 

W odpowiedziach na to pytanie ponownie nie ujawniają się żadne zasadnicze różnice między grupą A i B. Najczęściej wybierane w obu grupach są kategorie 1, 4, 3, 2. Wydaje się, że obraz lekarza jest mocno wyidealizowany, zwłaszcza w porównaniu z pytaniami 7, 8, 11, 12. Być może wynika to z tego, że pytanie zostało zadane w sposób sugerujący, iż pacjentki w ogóle mają jakiegoś lekarza, z którego są zadowolone. Nie jest to takie oczywiste, co pośrednio potwierdza znaczny odsetek (16%) braku odpowiedzi w grupie A.

Podsumowując analizę odpowiedzi na pytania 24 - 30 można powiedzieć, że stały lekarz, którego ma ponad połowa respondentek, wybierany jest dość przypadkowo, a jego wybór nie zależy raczej od płci, ani od tego, czy praktykuje on w placówce państwowej, czy prywatnie. Najważniejsze jest zaufanie, jakim można go darzyć i wysoka jakość świadczonych przez niego usług. Respondentki najbardziej zadowolone są z lekarzy, których kompetencja objawia się w informowaniu pacjentek i rozmawianiu z nimi oraz w kierowaniu na specjalistyczne badania. Dzieje się tak niezależnie od tego, czy pacjentki traktują lekarza, do którego chodzą, jako lekarza stałego, czy też nie.

Do analizowanej grupy zagadnień odnosi się kilka swobodnych wypowiedzi respondentek, będących odpowiedziami na pytanie otwarte. Oto ich treść:

  1. Wizyta obejmuje również wykonanie cytologii lub USG, w ciąży również KTG. Miła atmosfera, lekarz z dorobkiem naukowym, bardzo dobra opinia wśród innych pacjentek - kobieta w wieku 21-30 lat, wyższe wykształcenie, mieszkanka średniego miasta, rozwódka; lekarz prywatny.
  2. Przede wszystkim podczas wizyty skupia się na moim problemie i ma dla mnie czas - wiek 21-30 lat, wykształcenie wyższe, mieszkanka dużego miasta, mężatka; lekarz państwowy.
  3. Wizyty terminowe, jestem pod opieką Instytutu Onkologii na Ursynowie. Ciągle przyjmuje mnie inny lekarz, często bardzo młody i bez doświadczenia. Jestem zrozpaczona, że poziom opieki jest na zasadzie "proszę następny" - wiek powyżej 50 lat, podstawowe wykształcenie, miasto powyżej 500tys., rozwódka; lekarz państwowy.
  4. Stale na rejonie zmiany. Ginekolodzy spóźniają się i skracają godziny przyjęć. Kierują do prywatnych laboratoriów. Bez łapówki mowy nie ma o sanatoriach czy zabiegach (inni specjaliści jeszcze gorzej) - wiek powyżej 50 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500tys. mieszkańców, rozwódka; lekarz państwowy.
  5. Jest bezpośredni, miły, uprzejmy. Czuję się swobodnie podczas wizyt, nie jestem skrępowana - wiek 31-40 lat, średnie wykształcenie, duże miasto, rozwódka; lekarz prywatny.
  6. Za czasów tzw. "Komuny" chodziłam do lekarza ginekologa prywatnie, miałam stałego. A teraz nie stać mnie na lekarza prywatnie i chodzę do poradni. Za każdym razem jest inny lekarz, co innego zaleca. Nie daj Boże chorować - wiek 41-50 lat, średnie wykształcenie, małe miasteczko, mężatka.

Generalny wniosek, jaki można wysnuć z powyższych wypowiedzi, jest taki, że lekarze prywatni oceniani są bardzo dobrze, natomiast funkcjonowanie państwowej służby zdrowia jest oceniane na ogół krytycznie. Formę swobodnej wypowiedzi wybrały prawdopodobnie te pacjentki, które chciały powiedzieć coś bardzo ważnego. Mówiły albo o zaletach własnego lekarza (najczęściej prywatnego), albo o bardzo złej kondycji państwowej służby zdrowia.

Na początek

 

 

Porody

Zagadnieniu temu poświęcone są pytania 31-43.

Pytanie 31: Czy rodziła Pani?

  1. Tak                                             75,4%
  2. Nie                                              24,0%
  3. Brak odpowiedzi                             0,7%

 

W analizach odpowiedzi na pytania 32-43 liczba osób, które rodziły - jest ich 922 - będzie stanowiła postawę obliczania odsetków.

Pytanie 32: Ile razy Pani rodziła?

  1. Raz                                                36, 7%
  2. 2 razy                                              50,0%
  3. 3 razy                                              10,1%
  4. 4 razy                                                1,6%
  5. 5 razy                                                0,7%
  6. więcej niż 5 razy                                 0,5%
  7. brak odpowiedzi                                  0,4%

Liczba porodów wśród respondentek jest charakterystyczna dla wykształconych osób mieszkających w miastach. Połowa respondentek rodziła dwa razy. Nieco mniej respondentek rodziło raz, co dziesiąta rodziła trzy razy. Pozostałe odpowiedzi wybierane były znacznie rzadziej.

Pytanie 33: Kiedy Pani rodziła? (można wybrać więcej niż jedną odpowiedź)

  1. Lata 50-te                                      7,2%
  2. Lata 60-te                                     12,0%
  3. Lata 70-te                                     34,6%
  4. Lata 80-te                                     48,0%
  5. Lata 90-te                                     23,1%
  6. Brak odpowiedzi                             0,9%

Odpowiedzi na to pytanie zgodne są z odpowiedzią na pytanie 1. Większość respondentek jest w wieku 21 do 50 lat, stąd większość porodów miała miejsce od lat siedemdziesiątych do dziewięćdziesiątych.

Pytanie 34: Czy opieka medyczna w czasie porodu była zadowalająca?

  1. Tak                                                                  56,0%
  2. Nie                                                                  23,1%
  3. W stopniu niedostatecznym                              20,0%
  4. Brak odpowiedzi                                                2,2%

Nieco ponad połowa respondentek była zadowolona z opieki podczas porodu; pozostałe osoby uważały opiekę za złą lub niewystarczającą. Należy przypuszczać, że im dawniej odbywał się poród, tym więcej pacjentek miało zastrzeżenia do opieki w czasie porodu.

Pytanie 35: Czy personel w czasie porodu był:

  1. Życzliwy, pomocny43,4%
  2. Obojętny, ale pomocny (rutynowo)47,4%
  3. Nieżyczliwy, niegrzeczny, nieuczynny5,7%
  4. Brak odpowiedzi3,5%

Zaledwie znikomy odsetek respondentek twierdzi, że w czasie porodu personel był nieżyczliwy i nieuczynny. Pozostałe osoby nie mają większych lub żadnych zastrzeżeń do zachowania personelu. Kwestią otwartą pozostaje jednak sprawa standardów, według których mierzone było zachowanie personelu: czy rutynowa pomoc z lat sześćdziesiątych czy siedemdziesiątych byłaby satysfakcjonująca dla kobiet rodzących obecnie? Niestety, na podstawie wystandaryzowanej ankiety niemożliwa jest odpowiedź na to pytanie, konieczne byłoby przeprowadzenie pogłębionych badań.

Pytanie 36: Czy mogła Pani wybrać pozycję rodzenia?

  1. Tak                                             11,0%
  2. Nie                                              84,2%
  3. Brak odpowiedzi                             4,9%

 

Osoby, które pozytywnie odpowiedziały na to pytanie, to zapewne osoby młode, rodzące w ostatnich latach. Bardzo znaczący odsetek odpowiedzi negatywnych oznacza, że do niedawna pacjentki w większości szpitali w ogóle nie były informowane w takiej możliwości. Trudno powiedzieć, czy odpowiedzi na to pytanie wskazują na początek nowego trendu; dopiero za kilka lat okaże się, czy zmieniają się proporcje odpowiedzi pozytywnych i negatywnych.

Pytanie 37: Czy ktoś z bliskich uczestniczył w porodzie?

  1. Tak                                                                                    4,7%
  2. Nie mógł, ale nie chciał                                                      22,7%
  3. Chciał, ale nie mógł                                                           15,2%
  4. Mógł, ale nie chciał                                                             3,4%
  5. Mógł, ale ja nie chciałam                                                     4,6%
  6. Nie wiedziałam o takiej możliwości                                     41,9%
  7. Brak odpowiedzi                                                                 7,7%

Odpowiedzi na to pytanie można zinterpretować analogicznie jak odpowiedzi na pytanie poprzednie. Prawdopodobnie mamy tu do czynienia z nowym trendem, a bardzo mała liczebność kategorii 1, 4 i 5 świadczyć może o tym, że jeszcze do niedawna nikt w polskich szpitalach nie słyszał o takiej możliwości.

Pytanie 38: Jeśli w pytaniu 36 i 37 odpowiedziała Pani "tak", to czy były jakieś dodatkowe opłaty?

  1. Tak                                                  23,1%
  2. Nie                                                   60,0%
  3. Brak odpowiedzi                                16,9%

Odpowiedź na to pytanie nie jest miarodajna, gdyż liczebność odpowiadających na nie osób jest większa niż tych, które odpowiedziały "tak" na pytania 36 i 37.

Pytania 39 - 43 dotyczą warunków, jakie panowały w oddziale położniczym po porodzie; zostaną one omówione łącznie.

Pytanie 39: Czy na oddziale położniczym okazywano Pani szacunek, troskę, zainteresowanie?

  1. Tak                                                                  44,8%
  2. Nie                                                                  16,7%
  3. W stopniu niedostatecznym                               34,2%
  4. Brak odpowiedzi                                                 4,3%

Pytanie 40: Czy namawiano Panią do naturalnego karmienia piersią, uczono, jak to robić?

  1. Tak                                             43,0%
  2. Czasami                                     23,4%
  3. Nie                                             31,9%
  4. Brak odpowiedzi                            1,7%

Pytanie 41: Czy uczono Panią pielęgnacji dziecka (jak przewijać, kąpać, itp.)?

  1. Tak                                              31,5%
  2. Czasami                                      10,3%
  3. Nie                                              55,6%
  4. Brak odpowiedzi                            2,6%

Pytanie 42: Czy zapewniono Pani w szpitalu właściwe warunki higieniczne i bytowe (np. zmieniano koszulę, pościel, pomagano w pielęgnacji piersi itp.)?

  1. Tak                                     39,4%
  2. Czasami                             33,9%
  3. Nie                                     24,4%
  4. Brak odpowiedzi                    2,3%

Pytanie 43: Czy na oddziale były oficjalne odwiedziny?

  1. Tak                                     13,2%
  2. Nie                                      82,2%
  3. Brak odpowiedzi                    3,6%

Wszystkie przedstawione powyżej pytania mają podobny wydźwięk. W odpowiedziach na pytania 39, 40 i 41 częstość odpowiedzi pozytywnych i negatywnych jest podobna i oscyluje wokół 50%. Może to oznaczać, że odpowiedzi na te pytania ukazują zróżnicowaną kondycję służby zdrowia i\lub zróżnicowane standardy, według których dokonuje się oceny funkcjonowania służby zdrowia w dziedzinie położniczej. Nie widać tu żadnej specyficznej prawidłowości oprócz tej, że około połowy respondentek jest niezadowolonych ze wszystkich aspektów pobytu w szpitalu położniczym, które są wymienione w pytaniach. Warunki pobytu w szpitalu nie są więc szczególnie budujące. Nieco lepiej oceniane są warunki higieniczne (pytanie 42): tylko 24,4% respondentek wyraża zdecydowane niezadowolenie. Choć z drugiej strony wskaźnik ten można uznać za bardzo wysoki, jeśli przyjąć, że w pytaniu wymienione jest absolutne minimum zachowania higieny (zmienianie koszul i pościel). Odpowiedź na pytanie 43 można ująć analogicznie jak odpowiedzi na pytania 36 i 37: zdecydowana większość odpowiedzi negatywnych wynika z tego, że do niedawna odwiedziny w szpitalach położniczych były zakazane.

Podsumowując odpowiedzi na pytania dotyczące porodu można stwierdzić, że służba zdrowia nie funkcjonuje w tym zakresie zbyt dobrze (dodatkową okolicznością jest to, że większość respondentek stanowią mieszkanki dużych i bardzo dużych miast; w małych miasteczkach i na wsiach jest zapewne jeszcze gorzej). Ponadto odpowiedzi na te pytania nie są zbyt wskaźnikowe, gdyż w dziedzinie opieki nad położnicami zachodzą obecnie w naszym kraju ważne przemiany. W związku z tym zmieniające się kryteria oceny funkcjonowania oddziałów położniczych są zmienną interweniującą, nad którą badacze nie mają kontroli.

 

Na początek

 

Sterylizacja, aborcja

 

W grupie tej omówione będą pytania 44-47.

Pytanie 44: Czy Pani albo Pani partner poddali się sterylizacji?

  1. Tak-ja                                               1,7%
  2. Tak-partner                                        0,7%
  3. Nie                                                  91,5%
  4. Brak odpowiedzi                                 6,1%

Zabieg sterylizacji jest czymś wyjątkowym: poddały się mu tylko pojedyncze osoby. Stosunkowo wysoki odsetek "braku odpowiedzi" może wskazywać, że niektóre respondentki nie wiedzą, co oznacza sam termin.

Pytanie 45: Czy uważa Pani, że sterylizacja powinna być prawnie dozwolona na życzenie jako metoda antykoncepcyjna?

  1. Tak                                             73,9%
  2. Nie                                              19,1%
  3. Brak odpowiedzi                             9,3%

 

Choć zabieg sterylizacji jest wykonywany niezwykle rzadko, to jednak niemal trzy czwarte respondentek chciałoby go widzieć jako metodę antykoncepcji. Wynik ten daje dużo do myślenia, ponieważ takie poglądy nie są zgodne ze stanem prawnym obowiązującym w Polsce. Tak duża akceptacja sterylizacji jako metody antykoncepcji pozwala przypuszczać, że zmiana prawa w tym zakresie spotkałaby się z przychylnym nastawieniem polskich kobiet.

Pytanie 46: Czy poddała się Pani kiedykolwiek aborcji?

  1. Tak - przed zmianą ustawy                             28,3%
  2. Tak - po zmianie ustawy                                   2,9%
  3. Nigdy                                                            64,0%
  4. Brak odpowiedzi                                               5,4%

 

Aborcji dokonało ponad 30% respondentek (niektóre z nich wybrały kategorię 1 i 2, stąd wyniki nie sumują się do 100%). Znaczna różnica w częstości wyborów kategorii 1 i 2, wynika przede wszystkim z tego, że okres przed zmianą ustawy trwał nieporównanie dłużej niż okres po jej zmianie.

Pytanie 47: Czy uważa Pani, że aborcja powinna być dopuszczalna na życzenie kobiety?

  1. Tak                                            83,4%
  2. Nie                                             11,2%
  3. Brak odpowiedzi                            5,4%

 

Wynik ten wskazuje, że nawet te osoby, które same nigdy nie poddały się aborcji, uważają ten zabieg za dopuszczalny. Uważa tak zdecydowana większość respondentek. Choć ten wynik nie jest reprezentatywny dla populacji generalnej, to jego wymowa jest bardzo ważna. Respondentki bowiem, jako osoby wykształcone, należą do środowisk opiniotwórczych, a zatem ich poglądy na kwestę aborcji stanowią, jak się wydaje, wyraz pewnego ogólnego trendu, który jest także obecny, choć z nieco mniejszą siłą, w różnych innych środowiskach. Wynik ten wskazywać może również, że na to, że zdecydowana większość respondentek rozumie prawo do aborcji jako realizację prawa do stanowienia o sobie. W związku z tym sformułowanie "aborcja na życzenie" należy rozumieć jako warunek ogólny, mieszczący w sobie inne, bardziej szczegółowe warunki i możliwości legalnej aborcji, takie jak np. aborcja ze wskazań medycznych, eugenicznych lub kryminalnych. Proste pytanie - aborcja na życzenie - tak lub nie, jest niemal dla wszystkich respondentek jasne i klarowne, skłania do udzielenia jednoznacznej odpowiedzi. Świadczyć to może o tym, że respondentki przyjmują odpowiedzialność za swoje wybory, nie widząc potrzeby, aby pracodawca miał je obwarowywać mnóstwem szczegółowych przepisów. Można przypuszczać, że 5,4 % kobiet, które nie udzieliły odpowiedzi na to pytanie, to osoby, które byłyby skłonne uznać aborcję z innych powodów niż "na życzenie kobiety"; odsetek ten jest jednak na tyle mały, że nie zakłóca w istotny sposób ogólnej wymowy innych odpowiedzi.

Na tematy związane z aborcją kilka respondentek udzieliło wypowiedzi swobodnych. Oto one:

  1. Nikt nie ma prawa decydować za kobietę czy ma urodzić dziecko. Jednak podstawą jest oświata i powszechna dostępność antykoncepcji - wiek 21-30 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500tys, rozwódka, nie dokonywała aborcji.
  2. Aborcja jest ostatecznością. Źle, że w tej ankiecie problem aborcji połączono ze sterylizacją - wiek 21-30 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500tys., mężatka, dokonała aborcji po zmianie ustawy.
  3. Aborcja to sprawa kobiety. Tylko ona powinna decydować osobie i o dziecku, któremu może dać życie, jeśli pozwolą jej warunki materialne i potrzeba macierzyństwa. Dość już zniewalania kobiet, przecież to nie czasy jaskiniowców. Przekażcie posłowi Niesiołowskiemu, Łopuszańskiemu i tym podobnym, aby zajęli się własnymi żonami - wiek powyżej 50 lat, podstawowe wykształcenie, miasto powyżej 500tys., wdowa, dokonała aborcji przed zmianą ustawy.
  4. Pomimo iż 2 razy poddałam się zabiegowi przerwania ciąży, nie mam w związku z tym żadnych komplikacji fizycznych ani psychicznych (od ostatniego zabiegu minęły 4 lata). Ponieważ nadal nie chcę mieć dzieci, więc gdybym pomimo stosowania antykoncepcji zaszła w ciążę, moja decyzja byłaby nadal taka sama, by ją usunąć. Niektórzy moi znajomi mają dzieci, odwiedzam ich, bawię się z tymi dziećmi, jedne lubię, inne mniej, ale mój stosunek do dzieci jest taki jak przedtem, zwyczajny, aborcja nic nie zmieniła, a widok dzieci nie wyzwala we mnie jakichś koszmarnych snów czy dramatycznych przemyśleń, jak sugerują zwolennicy "syndromu poaborcyjnego". Nie żałuję podjętych decyzji i uważam, że były słuszne - wiek 21-30 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500tys, panna.
  5. Ustawa aborcyjna musi być przywrócona w poprzedniej formie. Ci, którzy najbardziej krzyczą "przeciw", "zakaz" nie interesują się niechcianym noworodkiem. Chyba że te noworodki sprzedają. A dzieciobójstwo jest tragedią i barbarzyństwem. Które zło jest większe - aborcja czy dzieciobójstwo? Rodzice, szczególnie matka, wie najlepiej ile może mieć dzieci. A nędza wśród ludzi liczebności nie sprzyja. Uważam aborcję za zło konieczne, lepiej zapobiegać. Ale Polki nie mogą wyjeżdżać "byle gdzie" na aborcyjną turystykę. Ci, którzy drą szaty z powodu aborcyjnej ustawy, dobrze wiedzą, jak się sprawę załatwia na wypadek wpadki. [...] Nikt nie ma prawa do aborcji zmuszać. Ale nikt nie ma prawa do aborcji zabraniać. Jest to sprawa sumienia i warunków danej osoby. A wolność osobista i równouprawnienie jest zagwarantowane w Konstytucji. Robienie z kobiety samicy rozrodczej, wbrew jej woli, jest hańbą. [...] - wiek powyżej 50 lat, średnie wykształcenie, średnie miasto, wdowa, dokonała aborcji przed zmianą ustawy.
  6. Po latach żałuję skrobanki (z różnych przyczyn). Ale nie wolno karać ani zakazywać! A co wy - posłowie, władza robicie, by rodziny nie były w nędzy. Te skrobanki to wina eksterminacyjnej polityki antyrodzinnej - wiek powyżej 50 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500 tys., rozwódka.
  7. Bardzo często kobiety nie chcą więcej dzieci, lecz mężczyźni są nachalni i brutalni. Dochodzi wtedy do niechcianej ciąży. Z większą liczbą dzieci kobiety nie mogą zdecydować się na odejście od takiego typa, gdyż zostaną bez środków do życia. Decydują się na męczarnie, są niewolnicami. Dają się poniewierać. [...] Mąż mnie bił, poniewierał, zdradzał, aż wreszcie nabrałam odwagi i odeszłam od niego. Dopuściłam się aborcji przed "ustawą", gdyż nie wyobrażałam sobie siebie z dwojgiem dzieci i z tym moim "wybrankiem". Nie myliłam się. Mąż okazał się łajdakiem, ojcem bez jakiejkolwiek odpowiedzialności. Sięgnął po narkotyki. Zadaję pytanie panom posłom: Co jest lepsze - usunąć dziecko i żyć spokojnie, czy wychowywać dzieci w rodzinie narkomana? Odpowiedzcie sobie sami. Ja już wybrałam - wiek 31-40 lat, średnie wykształcenie, duże miasto, rozwódka.

Niektóre z tych wypowiedzi są bardzo dramatyczne w swojej wymowie. Uderzająca jest zgodność wyrażonych opinii - niezależnie od wieku, miejsca zamieszkania, wykształcenia, a także od tego, czy dana kobieta poddała się aborcji, czy też nie - wszystkie kobiety uważają, że aborcja powinna być dopuszczalna, choć argumenty uzasadniające taką postawę są różne.

Na początek

 

 

 

Choroby kobiece

Ta grupa zagadnień obejmuje pytania 48-52.

Pytanie 48: Czy podejmowała Pani kroki, w celu zapobiegania bądź wczesnego wykrycia nowotworów kobiecych? (badania kontrolne, cytologia, samobadanie piersi itp.)

  1. Tak                                              63,0%
  2. Nie                                              15,1%
  3. Rzadko                                        19,8%
  4. Brak odpowiedzi                             2,0%

Z odpowiedzi na to pytanie wynika, że 82,8% respondentek podejmowało jakieś kroki, systematycznie lub sporadycznie, w celu zapobieżenia nowotworom lub ich wczesnego wykrycia. Świadczy to o dużej kulturze zdrowotnej badanej próby i jest zgodne z analizą odpowiedzi na pytania 5, 6, 9, 10.

Kolejne pytania 49 i 50 są pytaniami o stan faktyczny, nie zaś o opinie; zostaną one omówione łącznie.

Pytanie 49: Czy miała Pani poważne problemy zdrowotne narządów rodnych?

  1. Tak                                         21,0%
  2. Nie                                         78,0%
  3. Brak odpowiedzi                       1,0%

 

Pytania 50: Czy miała Pani poważne problemy zdrowotne piersi?

  1. Tak                                           8,8%
  2. Nie                                          89,4%
  3. Brak odpowiedzi                         1,8%

Wyniki te świadcząc tym, że zdecydowana mniejszość kobiet miała poważne problemy zdrowotne związane z piersiami, natomiast problemy z narządami rodnymi występowały znacznie częściej i dotyczyły około jednej piątej badanych kobiet. Niejednoznaczność odpowiedzi na te pytania wynika z faktu, że sformułowanie "poważne problemy zdrowotne" nie musi oznaczać "problemy nowotworowe", o które badaczom przede wszystkim chodziło. Zwłaszcza w wypadku problemów z narządami rodnymi może chodzić np. o wady anatomiczne, bezpłodność itp., a więc o stany, w których "wczesne" bądź "późne" wykrycie nie ma szczególnego wpływu na przebieg leczenia.

Pytanie 51: Czy były one wcześnie wykryte?
(Uwaga: częstość poszczególnych odpowiedzi obliczona jest dla osób, które w pytaniu 49 lub/i 50 odpowiedziały "tak". Osób takich jest 329 i liczba ta stanowi podstawę obliczania odsetków)

1. tak                                      62,0%
2. nie                                      17,6%
3. brak odpowiedzi                   20,4%

Znaczny odsetek "braku odpowiedzi" na to pytanie świadczy o prawomocności interpretacji odpowiedzi na pytanie poprzednie. Odpowiedzi na pytanie 51 nie są zbyt wskaźnikowe, ponieważ nie wiadomo, co oznaczaj ą poszczególne kategorie: czy zdaniem badanych (subiektywnie) choroby wykryto wcześnie lub późno, czy też miało to wymiar obiektywny, to znaczy umożliwiało lub nie skuteczną terapię. Można przypuścić, że część respondentek rozumiała sens pytania w pierwszym ujęciu, inna część - w drugim, stąd wybór poszczególnych kategorii może nie odzwierciedlać żadnej jednolitej tendencji.

Pytanie 52: W przypadku poważnych problemów, czy miała Pani dostęp do niezbędnych badań oraz zabiegów, a także dobrej, profesjonalnej opieki?
(Analiza odpowiedzi na to pytanie będzie przebiegała dwutorowo: A - dla wszystkich osób badanych; B - dla osób, które odpowiedziały "tak" w pytaniu 49 lub/i 50).

 

  A B
tak 26,1% 56,2%
nie 7,4% 6,7%
w niedostatecznym stopniu 12,0% 28,6%
Brak odpowiedzi 54,5% 8,5%

Można przyjąć, że osoby z grupy A, które nie udzieliły odpowiedzi na to pytanie, stanowią grupę, która została wyeliminowana w analizach odpowiedzi grupy B (osoby te nie miały doświadczeń, których posiadanie umożliwia odpowiedź na to pytanie). Ponad połowa osób z grupy B odpowiada na pytanie pozytywnie; kolejna grupa 28,6% osób wprawdzie nie odpowiada pozytywnie, ale nie jest też całkiem krytyczna wobec działań służby zdrowia. Można to określić w ten sposób, że w wypadku poważnych problemów zdrowotnych służba zdrowia mobilizuje wysiłki i stara się udzielić jak najlepszej pomocy-tylko 6,7% zainteresowanych pacjentek ocenia te działania negatywnie.

Na początek

 

 

 

Dostępność badań

Zagadnienie to zostało ujęte w pytaniu 53, mającym 7 podpunktów, z których każdy dotyczy poszczególnych rodzajów badań.

Pytanie 53: Czy ma Pani w swojej miejscowości dostęp do:

badań cytologicznych badań cytohormonalnych USG (badanie ultrasono-graliczne) USG TV (badanie ultrasonogra-ficzne wew-nątrzpochwowe) mammografii (prześwietlenie piersi) lekarzy specjalistów, szczególnie endokrynologów, onkologów badań   prenatalnych
l. tak 86,9% 46,8% 73,2% 37,5% 46,5% 49,6% 25,8%
2. nie 4,3% 15,1% 8,2% 18,0% 25,3% 20,4% 17,7%
3. w stopniu niedostatecznym 3,8% 8,4% 10,9% 7,5% 11,9% 15,9% 8,1%
4. nie wiem 3,7% 27,1% 5,2% 34,0% 13,0% 11,0% 42,4%
5. brak odpowiedzi 1,3% 2,5% 2,6% 2,9% 3,4% 3,0% 6,0%

Pewne trudności interpretacyjne w analizie odpowiedzi na to pytanie powoduje okoliczność, że niektóre badania mogą być "obiektywnie" niedostępne (brak aparatury w danej miejscowości), albo niedostępne "subiektywnie" (brak wiedzy, że takie badanie jest w ogóle możliwe). Na takie trudności wskazuje znaczna liczebność kategorii 4, zwłaszcza jeśli chodzi o badania prenatalne, USG TV oraz badania cytohormonalne - można przypuszczać, że spory odsetek badanych kobiet w ogóle nie wie o możliwości przeprowadzenia takich badań. Badania cytologiczne i USG można wprawdzie uznać za dość dostępne i takie, których istotę i potrzebę przeprowadzania rozumie znaczna większość respondentek, niepokoi jednak to, że co dziesiąta kobieta nie ma dostępu do cytologii, a co czwarta do USG. Nad przyczynami mniejszej dostępności (prawdopodobnie spowodowanej czynnikami częściowo subiektywnymi) można by się zastanowić, traktując jako dodatkową zmienną zasób informacji kobiet o danym rodzaju badania.

Zwraca uwagę stosunkowo mała liczebność odpowiedzi pozytywnych związanych z badaniami mającymi na celu diagnozowanie typowo kobiecych, a przy tym częstych i niebezpiecznych chorób. Na przykład rak piersi, jedna z najczęstszych przyczyn zgonów kobiet, jest diagnozowany za pomocą mammografii. Badanie to jest niedostępne bądź dostępne w niedostatecznym stopniu dla ponad 37% respondentek (w większości mieszkanek miast!). Mniej niż połowa respondentek ma pełny dostęp do tego badania, którym - wedle standardów państw wysoko rozwiniętych - powinny być objęte w systematyczny sposób wszystkie kobiety począwszy od pewnego wieku. Podobnie do badań cytohormonalnych oraz do lekarzy specjalistów, zwłaszcza endokrynologów i onkologów, nie ma dostępu odpowiednio ponad 23% i ponad 36% respondentek. Należy do tego dodać znaczny odsetek wyboru kategorii "nie wiem", świadczący o znacznym niedoinformowaniu w zakresie tych usług i niewiedzy na temat ich znaczenia w diagnozowaniu chorób specyficznie kobiecych. Zwracają również uwagę odpowiedzi respondentek na pytanie związane z dostępnością badań prenatalnych: aż 42,4% kategorii "nie wiem" oraz 6% kategorii "brak odpowiedzi" świadczy o ogromnych brakach informacyjnych w tej dziedzinie. Można się tu pokusić o przypuszczenie, że problem badań pretanalnych stał się do pewnego stopnia problemem "politycznym". Tłumaczy to częściowo tak wielkie niedoinformowanie respondentek oraz niedostępność badań, którą deklaruje ponad 25% osób, przy czym zaledwie 25% deklaruje pełną dostępność tych badań. Sądzimy, że istotną barierą w dostępności do badań prenatalnych są sami lekarze, ze względów ideologicznych.

Na początek

 

 

Menopauza

Problematyki związanej z menopauzą dotyczą pytania 54-57. Analizie poddano tylko ankiety wypełnione przez kobiety w wieku 40 i więcej lat. Kobiet takich w badanej próbie było 295; ta liczba stanowi podstawę obliczania odsetków w poniższych analizach.

Pytanie 54: Czy lekarz informował Panią o metodach łagodzenia skutków menopauzy (ostatniej miesiączki) oraz o potrzebie zapobiegania osteoporozie (nadmierna łamliwość kości)?

1. tak                                                              31,5%
2. nie                                                              48,5%
3. w niedostatecznym stopniu                           12,2%
4. brak odpowiedzi                                             7,8%

Z odpowiedzi na to pytanie wynika, że problematyka związana z menopauzą nie należy do zagadnień powszechnie podejmowanych przez lekarzy. Informowanie o potrzebie zapobiegania osteoporozie nie jest rutynową praktyką. Jest to zgodne z prawidłowościami zaobserwowanymi w odpowiedzi na poprzednie pytanie: leczenie menopauzy, problemu typowo kobiecego, nie jest traktowane przez lekarzy na równi z innymi procedurami ratowania życia i zdrowia, choć dolegliwości związane z menopauzą, nie leczone, mogą prowadzić do poważnych chorób (patrz wypowiedzi swobodne respondentek).

Pytanie 55: Czy lekarz informował bądź zalecał Pani hormonalną terapię zastępczą bądź inne metody (np. kalcytonina)?

1. tak                                                                  28,5%
2. nie                                                                  48,8%
3. w niedostatecznym stopniu                                 9,2%
4. brak odpowiedzi                                                13,6%

Odsetek pozytywnych odpowiedzi na to pytanie jest jeszcze mniejszy niż poprzednio. Oznaczać to może, że nawet wtedy, gdy lekarz podejmuje ten temat w rozmowie z pacjentką, to poprzestaje na samym skonstatowaniu problemu, bez próby zaradzenia mu. Ponadto istnieje podejrzenie, że część pacjentek nic nie wie o rodzajach terapii zastępczej ani o jej znaczeniu (wskazuje na to duży odsetek braku odpowiedzi). Ciekawe by było stwierdzenie, ile spośród badanych wie, co to jest kalcytonina: pytanie sugeruje, że osoby badane powinny to wiedzieć, więc samo sformułowanie pytania może zakłócić sens udzielonych odpowiedzi.

Pytanie 56: Czy podjęła Pani profilaktyczną kurację hormonalną?

1. tak 22,0%
2. nie 63,7%
3. brak odpowiedzi 14,2%

Zwraca uwagę znamienne zjawisko, że aż 63,7% respondentek nie podjęło żadnej terapii profilaktycznej. Wysoki wskaźnik braku odpowiedzi jest tu również znaczący i może oznaczać wysoki poziom niedoinformowania oraz niedostępności terapii. Mimo tych niejednoznaczności można uznać, że profilaktyczna kuracja hormonalna nie należy do rzadkości wśród badanych kobiet (wykształconych mieszkanek miast), choć z drugiej strony nie można powiedzieć, by była powszechna. Należy przypuszczać, że w populacji generalnej odsetek odpowiedzi pozytywnych byłby znacznie mniejszy. Również w tej dziedzinie funkcje informacyjne i usługowe służby zdrowia pozostawiaj ą wiele do życzenia.

Pytanie 57: Jeśli nie podjęła Pani kuracji hormonalnej, to ze względu na:
(Liczba kobiet, które nie podjęły kuracji hormonalnej (188), stanowi podstawę obliczania odsetków).

1. brak informacji                                                                               20,2%
2. brak dostępu do lekarza specjalisty w mojej okolicy                           1,1%
3. niechętny stosunek lekarza do terapii                                                5,3%
4. wysokie ceny środków hormonalnych                                              13,3%
5. obawy przed skutkami ubocznymi                                                   20,7%
6. niewiara w skuteczność                                                                    3,7%
7. inne                                                                                               27,1%
8. brak odpowiedzi                                                                              16,5%

Odpowiedzi na to pytanie można zinterpretować zgodnie z tym, co było powiedziane przy okazji analizy odpowiedzi na pytania 55 i 56. Okazuje się, że kategorie l, 7 i 8 mogą oznaczać podobne okoliczności: nieznajomość zagadnienia i/lub niedostępność terapii. Ogólne konkluzje, jakie można wysnuć z odpowiedzi na to pytanie, prowadzą do wniosku, że wiedza społeczna na temat kuracji hormonalnej jest dalece niewystarczająca, nawet wśród dobrze wykształconych mieszkanek dużych i bardzo dużych miast. Przede wszystkim zwraca uwagę, że ponad 20% respondentek obawia się skutków ubocznych terapii hormonalnej - co, jak można przypuszczać, wynika z funkcjonowania w społeczeństwie obaw na tle przekonania o szkodliwości hormonów dla organizmu - obaw wywodzących się z okresu, kiedy stosowane leki hormonalne miały rzeczywiście liczne skutki uboczne (lata sześćdziesiąte) - por. odpowiedzi na pytanie 23. Ponadto znaczące jest, że dla ponad 13% respondentek barierą w stosowaniu terapii hormonalnej są względy finansowe, co też częściowo można złożyć na karb polityki państwa w dziedzinie ochrony zdrowia kobiet.

Interesująca jest także stosunkowo duża liczebność kategorii 3, co może świadczyć o niedostatecznych kompetencjach lekarzy w tej kwestii, a także o możliwości nie zalecania terapii hormonalnej ze względów pozamedycznych (podobnych do tych, które powodują nie zalecanie środków antykoncepcyjnych).

Na początek

 

 

Edukacja seksualna

Problemy związane z tym zagadnieniem ujęte są w pytaniach 58-62.

Pytanie 58: Czy w szkole miała Pani zajęcia z edukacji seksualnej?

1. tak                                                              11,8%
2. nie                                                              68,9%
3. w niedostatecznym stopniu                           17,6%
4. brak odpowiedzi                                             1,7%

Zdecydowana większość badanych nie miała w szkole żadnych zajęć z edukacji seksualnej. Przypuszczalnie te kobiety, które miały takie zajęcia, to osoby młode, które ukończyły szkołę w ostatnich latach. Nieprecyzyjność tego pytania wynika z tego, że chodzi w nim o sam fakt uczestniczenia w zajęciach, nie zaś o to, jakie to były zajęcia - np. prowadzone przez seksuologa, nauczyciela biologii czy katechetę; wnoszące coś nowego do wiedzy uczennic lub nie; promujące najnowszą wiedzę czy powielające istniejące stereotypy itp.

Pytanie 59: Czy uważa Pani, że ma dostateczną wiedzę i informacje na temat środków antykoncepcyjnych?

1. tak                                              61%
2. nie                                              37%
3. brak odpowiedzi                             3%

Odpowiedzi twierdzących na to pytanie jest niespodziewanie mało, co rzuca pewne światło na sens odpowiedzi na pytania 16-23. Zważywszy że respondentki to przeważnie osoby wykształcone, powyższy wynik może świadczyć o dość niskim poziomie edukacji w zakresie antykoncepcji w naszym społeczeństwie, gdyż prawdopodobnie w populacji generalnej analogiczny wynik byłby znacznie niższy.

Pytanie 60: Gdzie uzyskała Pani informacje na temat środków i metod antykoncepcyjnych?

1. w szkole 13%
2. od lekarza 32%
3. od rodziców 6%
4. od znaj ornych 16%
5. w prasie, radiu, telewizji 47%
6. w kościele 1%
7. brak odpowiedzi 4%

Analiza odpowiedzi na to pytanie potwierdza przypuszczenia wysnute uprzednio, przy analizie pytania 59. Okazało się, że placówki edukacyjne (szkoła, lekarz) dostarczyły wiedzy na temat antykoncepcji tylko 45% respondentek. Pozostałe osoby nabyły tę wiedzę w sposób nie zinstytucjonalizowany. Środki masowego przekazu, a więc informacje popularne, często niepełne, nie dostosowane do wieku odbiorców, nie mające formy usystematyzowanego wykładu, uzyskiwane przypadkowo - stanowią główne źródło wiedzy dla większości osób. Trudno więc przypuszczać, aby ta problematyka była w większości przypadków przedmiotem rzetelnej, dobrze ugruntowanej, a zarazem przystępnej wiedzy.

Pytanie 61: Czy uważa Pani, że ma dostateczną wiedzę na temat. HIV/AIDS i innych chorób przenoszonych drogą płciową?

1. tak                                      69%
2. nie                                      28%
3. brak odpowiedzi                     3%

Wyniki te ponownie wskazuj ą na ogromne braki w dziedzinie edukacji seksualnej, gdyż wskaźnik negatywnych odpowiedzi na to pytanie jest niepokojąco wysoki (jeśli brać pod uwagę, że respondentki są lepiej wykształcone niż populacja generalna).

Pytanie 62: Czy uważa Pani, że edukacja seksualna powinna być prowadzona w szkole?

1. tak                                            95%
2. nie                                              3%
3. brak odpowiedzi                           2%

Odpowiedzi na to pytanie są znamienne, wskazują bowiem, że niemal wszystkie badane kobiety, bez względu na dzielące je różnice, uważają że edukacja seksualna powinna być prowadzona w szkole. Wynik ten jest bardzo istotny, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że badana próba nie jest reprezentatywna. Jeśli duża grupa wykształconych kobiet jest tak zgodna w opinii na ten temat, świadczy to o pewnej bardzo ważnej i wyraźnej tendencji, a także o zapotrzebowaniu społecznym w zakresie edukacji seksualnej.

Na początek

 

 

Wypowiedzi swobodne respondentek związane z edukacją seksualną:

1. Edukacja seksualna jest niezbędna. Ostatnio przeżyłam szok, gdyż moja 30-letnia koleżanka mająca wyższe wykształcenie, od urodzenia mieszkająca w mieście wojewódzkim, z rodziny inteligenckiej -zwierzyła mi się, że chce zajść w ciążę, ale nie wie, kiedy ma dni płodne. Gdy ją spytałam, kiedy ma objawy owulacji, była przekonana, że owulacja to miesiączka! - wiek 21-30 lat, wyższe wykształcenie, duże miasto, mężatka.
2. Wprowadzenie lekcji religii w szkole powoduje niewłaściwe przedstawianie młodzieży spraw seksu i antykoncepcji. W sposób jednostronny lub wręcz fałszywy. Oświata oraz dostęp do skutecznych i tanich środków antykoncepcyjnych dałyby większy efekt niż ustawy i środki represji. W ramach pomocy dla rodzin wielodzietnych nie pragnących mieć większej ilości dzieci bezpłatne środki antykoncepcyjne lub sterylizacja (jako jedna z tych metod) powinny być szeroko dostępne. Moje doświadczenia sprowadzają się do konkluzji, iż za wszystko trzeba płacić, a wtedy ma się życzliwą i pomocną służbę zdrowia - wiek 21-30 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500 tyś., rozwódka.
3. [...] w III albo IV klasie teoretycznie wprowadzono przedmiot o życiu w rodzinie. Przedmiot ten nie miał odrębnej godziny, raz przeprowadzano go na fizyce, kiedy indziej na chemii albo na wf. A przedstawiał się następująco: Przyszła młoda pani psycholog i zadała nam np. ćwiczenie "Proszę stanąć naprzeciwko siebie, popatrzeć uważnie i odwrócić się". "A teraz powiedzcie, jakiego koloru oczy miała osoba, przed którą staliście ". Na innej lekcji znowu nasza koleżanka opowiadała o tym, że ona "nigdy by nie poderwała chłopaka, nie byłaby prowokująca, bo by j ą podejrzewano o to, że jest rozwiązła!". Pani psycholog przyznała jej pełną rację. Takich lekcji w ciągu roku odbyło się 4 czy 5. Stosunkowo najdalej z panią psycholog udało się dojść naszym chłopcom, gdyż ich pana od wf-u nie było i mieli okienko. Pod nieobecność żeńskiej części klasy udało im się namówić ją na dyskusję nt. orgazmu u kobiet - wiek 21-30 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500 tyś., panna.

Na zakończenie ankiety kilka respondentek wyraziło ogólne uwagi na temat przedstawionej w ankiecie problematyki. Oto one:

1. Na pytania, które zostały bez odpowiedzi, nie odpowiadam głównie z braku wiedzy na te tematy. Nie wiem np. nic nt. zalet i wad sterylizacji, nie leczyłam też żadnych poważnych schorzeń kobiecych, nie mam zatem orientacji w dostępności badań w naszym mieście [...] - (brak danych respondentki).

2. Proszę o opiekę nad emerytami! Wizyta u specjalisty w spółdzielni kosztuje ok. 60 zł., a lekarstwa, których nie mogę kupić, jeśli dzieci nie pomogą - ok. 200 zł. miesięcznie. I to jest dopiero skandal, że emeryt nie ma zniżki jak dawniej 30%. (...) Proszę powiedzieć, jak żyć? Bo umrzeć też od razu się nie da, a ciągle wyciągać rękę do dzieci nie mogę, bo oni też mają swoje problemy - wiek powyżej 50 lat, podstawowe wykształcenie, miasto powyżej 500 tyś., wdowa.

3. Moje ostatnie doświadczenia to menopauza. Uważam, że szczególnie teraz, kiedy ważna jest sprawność kobiety - zarówno lekarze ogólni, jak i ginekolodzy winni więcej uwagi poświęcać kobiecie w tym okresie. Ja osobiście zanim dowiedziałam się, że znajduję się w okresie menopauzy, u kardiologa leczyłam chorobę wieńcową u psychiatry depresję, a do ginekologa chodziłam na rutynowe kontrolne badania. Nikt tych dolegliwości nie zebrał razem i nie powiedział mi, co jest ich przyczyną. Wysiano mnie wtedy na rentę - wiek powyżej 50 lat, średnie wykształcenie, duże miasto, mężatka.

4. Obecnie mam 50 lat i zaczęty się kłopoty z przekwitaniem. Byłam u ginekologa, zapytał, czy stać mnie na leczenie hormonalne, bo jest drogie. Nic więcej nie pytał, przepisał tabletki, mówił, że lepiej będę się czułą, a ja po tych tabletkach czułam się gorzej. Wyczytałam w ulotce, że absolutnie nie mogą brać kobiety z krążeniem i ciśnieniem, a ja właśnie to mam. Tak skończyło się moje leczenie. Miesiąc temu trafiłam na innego lekarza, mam skierowanie na USG brzucha i USG piersi, ale od razu powiedziano, że muszę iść prywatnie. Nie wiem, kiedy pójdę. Tak właśnie się w kochanej Rzeczypospolitej leczy - średnie wykształcenie, małe miasto, mężatka.

5. Przez 25 lat opłacałam różnego rodzaju i różnej wysokości składki ubezpieczeniowe. Do dzisiaj nie korzystałam ze świadczeń i usług specjalistycznych i szpitala. Nie było potrzeby. Obecnie cierpię z powodu menopauzy. Korzystam z najtańszej formy terapeutycznej, tj. łykania tabletek z hormonami. Ale przez 4 lata nie stać mnie na specjalistyczne badania, które zapewne ujawniłyby potrzeby mojego organizmu. Niestety, wszystkie badania "na moje życzenie" kosztują b. drogo. Lekarz rejonowy nie ma prawa wydać skierowań, gdyż nie jestem "w stanie krytycznym". Dlaczego nie mogę skorzystać z niebagatelnej kwoty, składanej systematycznie przez 25 lat pracy na ubezpieczenie i leczenie? Czy muszę się doprowadzić "do ruiny", aby ktoś zlitował się i zaopiekował się mną? A może będzie już za późno! Chcę mieć prawo do dysponowania kontem "składkowym " dla zapobiegania chorobom. Chcę być zdrowa. Muszę wychować i utrzymać sama troje dzieci - wiek 41-50 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500 tyś., rozwódka.

6. Chyba umrę z tej menopauzy, bo nie mogę z powodu cukrzycy brać hormonów, a w ciągu doby co godzinę zlewam się potem i wyłączam z wszelkiej pracy, fizycznej i intelektualnej. W okolicy dokonuje się skrobanek ciążowych nagminnie, mówią mi to te dziewczyny, którym służę poradą. Kosztuje to 10-20 starych milionów. To są ci sami szpitalni lekarze, którzy wołają przeciwko ustawie. Chodzą też do kościoła. Proszę popatrzeć na ich tryb życia. To nie ci strajkujący o nędzną podwyżkę. Dla mnie same środki hormonalne są niedostępne z powodu ceny. Ha, ha, mogę powiedzieć, że choć jestem 14 lat rencistką ani razu nie byłam w sanatorium ani nawet na wczasach rehabilitacyjnych. [...] Niby lepiej, ale straszliwie, żyć się nie chce [...] - wiek powyżej 50 lat, wyższe wykształcenie, miasto powyżej 500 tyś., rozwódka.

 

Na początek

 


zamknij okno